Ewa Przydryga „Źródlisko” [ Recenzja książki]

Jaki jest przepis na thriller, który wciągnie czytelników od pierwszej do ostatniej strony?

Zdaje się, że zna go Ewa Przydryga. Skąd takie przypuszczenie? Właśnie skończyłam czytać „Źródlisko”.

To książka od której trudno się oderwać.

Wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Ewy Przydrygi. „Źródlisko” to pierwsza książka tej pisarki po którą sięgnęłam. I wiem już, że nie ostatnia.

Historia opisana w książce jest mroczna, intrygująca, wieloznaczna. Gdy zaczniesz ją czytać, ciężko będzie Ci przerwać.

Najmocniejsze punkty książki

Według mnie najlepszym elementem „Źródliska” jest miejsce akcji. Większość fabuły odbywa się w inteligentnym, bionicznym domu położonym na odludziu, w środku lasu.

Z jednej strony wydaje się, że motyw przerażającej klaustrofobicznej przestrzeni ( czyli domu) był już przerabiany tyle razy. Podobnie jak leśnej okolicy, w której na bohaterów czyhają różne niebezpieczeństwa. Jednak Ewa Przydryga wykorzystała te samograje w bardzo frapujący sposób.

Oprócz nowoczesnego, imponującego domu w powieści pojawia się na przykład drewniana chatka, w której wytwarzano syrop klonowy.

W książce świetnie zagrały też wszystkie wątki poruszane przez autorkę. A więc uprowadzenie dziecka, śmiertelnie niebezpieczna gra, w którą zostają wciągnięci bohaterowie przez porywacza lub porywaczkę ( sami odkryjcie czy to mężczyzna, czy kobieta). Tajemnice z przeszłości, wina i kara.

Także relacje pomiędzy bohaterami, pełne napięć, żalu, niespełnionych wzajemnych oczekiwań i poczucia winy, mocno mnie zaangażowały.

Spodobało mi się to, że autorka odsłaniała karty stopniowo, z wyczuciem. Co jakiś czas podsuwała tropy z przeszłości bohaterów. W końcu wyjaśnienie zagadki nie może nastąpić za szybko, ale też nie powinno się z nim zwlekać do samego końca. W „Źródlisku” proporcje odsłonięcia tajemnicy zostały odpowiednio zachowane. Tak samo osoba stojąca za porwaniem dziecka i za grą w której stawką jest życie, była logicznie uzasadniona. Przyjęłam to z radością i ulgą. Przyznaję bowiem, że najbardziej nie lubię gdy w thrillerach sprawca wyskakuje nieoczekiwanie, niczym Filip z konopi i okazuje się w ogóle niepowiązany z główną osią fabularną.

Bohaterowie

Jeśli chodzi o bohaterów i bohaterki, są bardzo interesujący i co najważniejsze wiarygodni psychologicznie. Można powiedzieć, że Lila, Aleks, Piotr i Antoni to postaci z krwi i kości.

Najbardziej zainteresował mnie ojciec głównej bohaterki – Antoni. Bardzo ciekawy i wieloznaczny bohater, z jednej strony zamknięty w swojej skorupie, z pozoru zimny emocjonalnie, nie potrafiący okazywać uczuć córkom. Z drugiej strony weterynarz, mocno oddany swojej pracy oraz podopiecznym zwierzętom. Dodatkowo dziadek, który przelał ogrom miłości na swojego wnuka. I w końcu mężczyzna głęboko zraniony w przeszłości przez byłą żonę, a potem poszukujący prawdziwej więzi z kobietami.

W powieściach zawsze zwracam uwagę także na bohaterów drugoplanowych. I tutaj pojawiła się mała perełka. Chodzi o postać kobiecą. Czytelnik widzi ją sporadycznie, a ostatecznie odgrywa istotną rolę w całej fabule. Zdecydowanie lubię, gdy bohaterzy drugoplanowi okazują się ważni dla przebiegu akcji. W przypadku „Źródliska” tak właśnie się stało.

Podsumowanie

Źródlisko” to według mnie bardzo dobry thriller. W zasadzie podobało mi się w nim wszystko. Jeśli jesteś wielbicielką i wielbicielem tego gatunku, to bardzo Ci go polecam. Myślę, że ma szansę podbić Twoje czytelnicze serce. Jestem ciekawa, czy pozostałe książki są tak samo wciągające. Mam nadzieję, że niedługo będę miała szansę się o tym przekonać.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.