Miała być epka a wyszedł album – Recenzja Crywank Just Popping in to Say Hi

Płyta, która miała być wyjściowo krótkim EP by podreperować budżet. Płyta zespołu, który przecież rok temu się rozpadł i żegnał z fanami zarówno trasą (świetny koncert w Krakowie wraz z zespołem Zwidy) jak i płytą Fist Me `Til Your Hand Comes My Mouth. Jednak nagle dostajemy informację na Istagramie zespołu, że jednak coś powstaje. Czy fakt, że Crywank liczy teraz tylko jedną osobę Jaya Claytona bardzo wpłynął na to, co tworzy?

Just Popping in to Say Hi to ósmy album w dorobku Crywank. Nagrany w rekordowym czasie trzech tygodni w Kanadzie z pomocą zaprzyjaźnionych muzyków. Wydany bez zbytniej promocji.

Można zastanawiać się czy Jay’owi udało się dosięgnąć jakości Tommorow Is Nearly Yesterday and Everyday is Stupid. Jednak najnowszy album to wręcz kwintesencja stylu Crywank. To emocjonalna bomba, a po przeczytaniu tracklisty możemy się już spodziewać na jaki temat.

Dan, były perkusista i wieloletni przyjaciel Jay’a pojawia się tu wręcz w każdy możliwy sposób. Ten album to niespodziewane epitafium o stracie najbliższej osoby – panowie mieszkają teraz na różnych kontynentach. Jak sam artysta pisze na swoim Instagramie pewne słowa musiały paść, bo zwyczajnie zbyt długo je w sobie nosił. Szczerość nie jest tu tylko wyświechtanym punkowym w swoim przekazie frazesem, a czymś namacalnym, wręcz fizycznie obecnym.

Czym album zaskoczy fanów Crywank? Na pewno goścmi. Guard Petal pojawia się w dwóch utworach, ale to cool knife bro potrafi przykuć uwagę na długo. I cross and cross and cross these trails and cross re-cross old paths/Retread through all the footsteps where once we were so sad to tylko mały zalążek elementu utworu, a dopełnienie tekstu zarówno wokalem Jay’a jak I Guard Petal stanowi jeden z ciekawszych utworów na temat odczuwania pustki jakie wyszły w tym roku.

Album potrafi zaskoczyć też warstwą instrumentalną. W opisie zamieszczonym przez samego wokalistę można znaleźć adnotację, że na albumie grali jego znajomi, jednak nie wiem czy ktokolwiek spodziewał się instrumentów dętych. A dostajemy je w finale Crumpledbigskin i jest to ten rodzaj finału, który zarazem jest skromny a bogaty w swojej formie.

https://www.youtube.com/watch?v=BHFlx5wM07M

Każdy kto sądzi, że grając na gitarze akustycznej nie można stworzyć pełnowartościowego kipiącego od emocji punku powinien spróbować tej płyty. Nie ma nagromadzenia zbytnich efektów, jest surowo, to muzyka ngrana wręcz organolpetycznie. To album, który sam odnajduje miejsce pod skórą, bo nagrany jest w sposób ocierający się o  ekshibicjonizm.

Jay chciał założyć nowy projekt o nazwie Lovewank, jednak pożar jego domu zniweczył te plany. By zebrać fundusze na odbudowę postanowił nagrać EP pod szyldem Crywank za zgodą Dana. Ep zaś urosło do wielkości pełnoprawnego albumu. Czy jednak słychać tu tylko chęć zarobku? To Crywank w czystej postaci. Emocje w stanie czystym.

Michał Pruszyński

 

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...

Hollywood Vampires już za tydzień zagrają w Polsce

Hollywood Vampires powracają do Polski. W najbliższy czwartek zagrają...
spot_imgspot_img