[Recenzja książki] Borys Sokołow „Prorok i dysydent. Aleksander Sołżenicyn”

Sołżenicyn. Kto nie słyszał i nie zna tego nazwiska. Dla mnie jest ono znane od lat, pierwsze zetknięcie to oczywiście lektura „Jeden dzień Iwana Denisowicza”, pozostawiło niezatarte wrażenia, zaś kilka lat temu sięgnęłam po „Archipelag GUŁag” i to już było wrażenie wręcz kosmiczne. W tym roku jakoś tak zaciekawiły mnie inne utwory noblisty, „200 lat razem” czy „Lenin w Zurychu”. A potem jakoś tak wyszło, iż miałam możliwość przeczytania biografii pisarza. Czy dziwne, że chętnie po książkę sięgnęłam? Dla mnie była to oczywista kolej rzeczy, dowiedzieć się, jakim człowiekiem w rzeczywistości był Sołżenicyn, tym bardziej, że znam także autobiograficzną „Wpadło ziarno między żarna”.

Borys Sokołow wykonał kawał dobrej roboty pisząc życiorys Aleksandra Sołżenicyna. Nie znałam do tej pory tego pisarza, dlatego sięgając po „Proroka i dysydenta” po części się obawiałam, czy dam radę pokonać lekturę, czy też ona pokona mnie. Jednak obawy okazały się bezpodstawne. Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, w ciekawym stylu więc lektura jest bardzo przyjemna. Narracja odautorska przeplatana jest licznymi cytatami i wypowiedziami samego bohatera jak również przeróżnymi głosami ludzi z otoczenia pisarza. Widać, że Sokołow w swoją pracę włożył sporo pracy oraz wysiłku, bo całość robi nieliche wrażenie dokładności i solidności. Tym bardziej, że na świeżo mogę porównać treść „Wpadło ziarno między żarna” z „Prorokiem…” i w moim odczuciu oba dzieła ze sobą harmonizują.

Między wierszami czułam sympatię literata do autora „Archipelagu…”, co z jednej strony może grozić stronniczością, jednak w tym przypadku doskonale rozumiałam taki światopogląd, inaczej czytelnikowi mogłaby nasunąć się myśl, iż Sokołow popiera reżim. Moim zdaniem jednak autor nie kadził przesadnie swojemu bohaterowi, taki był wynik jego badań i te wyniki przedstawił w swojej biografii. Owszem, pisał o Sołżenicynie przyjaźnie i z szacunkiem, ale raczej nie pomijał żadnych niewygodnych faktów.

Dla mnie „Prorok i dysydent” jest solidną lekturą, popartą solidnymi badaniami i licznymi dokumentami, miedzy innymi materiałem, który wyszedł spod ręki samego Sołżenicyna. Jak na literaturę faktu ta pozycja napisana jest naprawdę przystępnie, sprawia wrażenie solidnej, zawiera wiele cytatów z  oryginalnych dokumentów, a bohater książki przedstawiony jest obiektywnie, ale życzliwie. Dlatego po lekturze dzieł tego rosyjskiego noblisty dla ich lepszego zrozumienia oraz zapoznania się z pełnym kontekstem polityczno- społecznym warto sięgnąć po biografię „Prorok i dysydent. Aleksander Sołżenicyn” autorstwa Borysa Sokołowa.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.