[Recenzja książki] Dagmara Andryka „Dama”

Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę nowego, nieznanego mi autora czuję jednocześnie ekscytację i niepokój. Bo nowa przygoda, ciekawe doświadczenia, ale też obawa, czy aby zaprzyjaźnimy się z tym nowym. Podobnie było, kiedy natknęłam się na nazwisko Andryka: ciekawość i zaniepokojenie. A co przeważyło? Chyba szale są na  wyrównanym poziomie, oczywiście z przewagą na plus. „Dama” jest trzecią częścią cyklu o prywatnej detektyw Annie Marii Kier. Postać mało szablonowa, była policjantka, która wraz ze wspólnikami zakłada agencję detektywistyczną.  Do firmy trafia sprawa zaginionej sześć lat wcześniej czteroletniej dziewczynki, a problem nabiera interesującego wymiaru, kiedy po długiej przerwie w podobnych okolicznościach ginie jej przyrodni brat. Wszystko dodatkowo się komplikuje, bo okazuje się, iż podobnych zaginięć kilkuletnich dzieci było więcej. Agencja detektywistyczna prowadzi oczywiście szeroko zakrojone działania.

No właśnie, „Dama” jest trzecią częścią cyklu. Nabrałam się na wpis na okładce, że „każda część to osobna (…) zagadka kryminalna”. Zagadka tak, zgadzam się w zupełności, jednak wątki z życia prywatnego już nie są takie całkiem oderwane, stanowią całość i czułam pewien dyskomfort, ponieważ nie wszystko było dla mnie wystarczająco pełne i zrozumiałe. Owszem, ogólnie da się czytać tę część w oderwaniu od reszty, wszystko wydaje się jasne, ale nie zrozumiałam wszystkich subtelności i odcieni, tym samym postaci wydały mi się lekko niepełne.

Książka napisana jest bardzo lekkim językiem, czyta się ją szybko, a w momencie kiedy zawiłości śledztwa zaczynają schodzić na dalszy plan i przestają budzić skrajne emocje, na czoło wysuwają się wydarzenia z życia osobistego głównej bohaterki i znowu zaczyna robić się emocjonująco. Zakończenie zaś może zaskoczyć niesamowicie przewidującego czytelnika z najbardziej wybujałą wyobraźnią. Tutaj chyba nikt nie zostanie bez zaskoczenia. Tym bardziej, iż wszystkie postaci wywołują lekki niepokój, kto jest taki, za jakiego się podaje, a kto ukrywa niecne, albo cne zamiary? Nikt nie jest do końca wiarygodny i przejrzysty, co dodaje smaczku powieści.  Fajna powieść, zgadzam się w zupełności, ale nie popełnijcie mojego błędu i zacznijcie od pierwszej części, a  na pewno będziecie mieli wtedy szansę w pełni docenić zarówno zagadkę kryminalną, jak i bohaterów.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.