[Recenzja Książki] Frances Hardinge – „Światło Głębin”

Bogowie Miriad nie żyją. Zginęli walcząc ze sobą w Morzu Grozy z niewiadomych powodów.

Głównym bohaterem baśni jest 15 letni Hark, który znajduje bijące serce na dnie Morza, które jest przerażająco groźne. Z jednej strony leczy wszystkie rany, ale z drugiej… Powoli przemienia człowieka w potwora. W ten sposób Hark chciał uzdrowić swojego przyjaciela i ochronić go przed śmiercią, lecz on stopniowo się zmienia.

Hark został oddany na „aukcje”. Dzięki zmyślonej bajeczce został „wykupiony” przez doktor Vyne i trafił do Sanktuarium. W nim, zajmuje się pomocą kapłanom oraz szpieguje dla Pani Doktor. Chłopiec uwielbia opowieści o Miriadach i chętnie wysłuchuje tego, co kapłani mu opowiadają. Po odnalezieniu serca jednego z Bogów, Hark postanowił wyjawić tajemnicę Wędrowcowi, a ten bez zawahania wytłumaczył mu czym ono jest i co się może stać, gdy wpadnie w niepowołane ręce.

Prócz pracy w Sanktuarium, Hark po kryjomu współpracuje z bractwem Rigg, która to po tym jak dowiedziała się o tym, że Hark oraz jego przyjaciel Jelt potrafią leczyć każdego, usiłowała zabrać swoją córkę do chłopców, aby ta przestała bać się Morza, wbrew jej woli.

Historia nastoletniego chłopca oraz jego przyjaciela ukazuje ciężką walkę pomiędzy różnicami w relacji. Bohaterowie są zupełnie różni i więcej w nich odmienności i kłótni aniżeli czystej zażyłości. Jelt lubi niebezpieczeństwo, a Hark jest spokojny i wszystko robi z rozwagą. Ponadto jeśli chodzi o samą historię – życie w wymyślonych Miriadach okazało się bardzo ciekawe. Niebezpieczne a zarazem wciągające.

„Światło Głębin” to nie jest zwykła książka. To baśń, w której autorka złamała prawa fizyki. W środku zawiera piękne ilustracje potworów z Morza Grozy oraz mapę Miriad

Leave A Reply

Your email address will not be published.