[Recenzja książki] Katarzyna Bonda „Do cna”

Jeżeli chodzi o twórczość Katarzyny Bondy uważam od bardzo dawna, że moją ulubioną serią jest cykl powieści z Hubertem Meyerem. Jednak po trzeciej książce, gdzie głównym bohaterem jest Jakub Sobieski, coraz bardziej przekonuję się do tej postaci. Cykl z każdym kolejnym tytułem jakby dojrzewał i nabierał dodatnich walorów.

W powieści „Do cna” Jakub Sobieski, prywatny detektyw, prowadzi sprawę seryjnego mordercy. Wszystko zaczyna się dość niewinnie, kiedy zgłasza się do niego Grażyna Stadnicka prosząc o odnalezienie syna. Sprawa bardzo komplikuje się w momencie, gdy pojawia się coraz więcej ciał, co sugeruje działalność seryjniaka, a smaczku dodaje okoliczność, iż wszyscy kłamią i kręcą, a najbardziej chyba arystokratyczna zleceniodawczyni.

Intryga jest bardzo zagmatwana, upiorna, jednak tylko do tego stopnia, żeby zabić czytelnikowi klina, ale nie aż tak, aby się w tych kombinacjach pogubił. W dodatku mówimy tu o mordercy- kanibalu, więc temat jest wynaturzony, ale poza wzmiankami na wspomniany temat, Pani Kasia zachowuje dobry smak i oszczędza makabrycznych opisów.

Nie ukrywam, książkę trzeba czytać z trzeźwym umysłem, wątków w powieści trochę jest, przeplatają się mocno ze sobą, pisarka nieźle pogrywa, myli tropy, podrzuca podejrzanych, by za chwilę obalić ten ślad. Akcja pędzi więc bez przerwy, „Do cna” trudno odłożyć, czyta się na zasadnie: jeszcze kilka stron, jeszcze kawałek, ale co dalej i w efekcie nie wiadomo kiedy dobija się do ostatniej strony, gdzie wszystkie wątki zostają rozplątane, wyjaśnienia udzielone, a czytelnik siedzi z otwartą buzią, bo spodziewał się wszystkiego, ale tego to już na pewno nie.

Na duży plus książki zaliczam bohaterów. Są to postaci z krwi i kości (brr, w kontekście treści „Do cna” brzmi to trochę makabrycznie). Detektywa Sobieskiego z „przyległościami” polubiłam, bo wzbudza sympatię, czasem bawi, a do tego potrafi rozwiązać zagmatwaną nawet zagadkę, co znowu zapisuję po stronie plusów- nie lubię, kiedy wyjaśnienie pojawia się z kosmosu, a nie w drodze działań śledczych i dedukcji. Nasz „królewski” detektyw znalazł rozwiązanie i nawet zgrabnie wyjaśnił je czytelnikowi, bo ja niestety, w żaden sposób nie odgadłabym rozwiązania.

Książka stanowi wyśmienitą rozrywkę. Jest częścią cyklu, ale jej treść świetnie da się zrozumieć oderwana od poprzednich tomów, jednak drobne nawiązania i kontynuacje dodają smaczku tym, którzy- jak ja- lubują się w chronologicznych lekturach.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.