[Recenzja książki] Lisa Jewell „Noc, w której zniknęła”

„Noc, w której zniknęła” Lisy Jewell to historia zaginięcia dwojga młodych ludzi, pary, która wyszła do baru i nie wróciła. W domu pozostawili malutkiego synka pod opieką matki dziewczyny. Prawdziwa akcja zaczyna się właśnie od tego momentu. Prowadzona jest dwu- a nawet trzytorowo. Pierwszy wątek ma początek się w wieczór zaginięcia i główną rolę gra tu Kim, matka dziewczyny. Rozpoczynają się poszukiwania młodych ludzi, w akcję włącza się policja. Drugi wątek, prowadzony niejako równolegle, startuje rok później, kiedy do domu w okolicy wprowadza się młoda pisarka kryminałów i odnajduje ślady dotyczące wydarzeń sprzed roku. I trzecia narracja, początkowo wydawałoby się mało ważka, ale w efekcie istotna dla późniejszych wydarzeń, które doprowadziły do tego, co miało miejsce przed rokiem.

W pierwszej chwili odniosłam wrażenie, że wszystko jest jasne i przewidywalne, nic mnie nie zaskoczy. Jednak kolejne rozdziały uświadamiały mi, iż nic nie jest oczywiste, a rozwiązanie może być dla mnie wielkim zaskoczeniem. I w dużym stopniu tak rzeczywiście było.

Bardzo podoba mi się język książki, jest lekki, prosty, powieść czyta się swobodnie i bez wysiłku. Na plus przemawiają też wyraźnie zróżnicowani bohaterowie, przeskoki czasowe, choć dobrze oznakowane, utrudniały czytanie, ale bez wyrazistych postaci wszystko mieszałoby się, tymczasem wydarzenia układały się w logiczną i spójną, przejrzystą całość. Pozytywnie też odnoszę się do stopniowania napięcia, nie zagryzałam co prawda palców z podniecenia, ale akcja ciekawiła mnie praktycznie od pierwszych rozdziałów. No właśnie i tu kolejna cecha charakterystyczna- króciutkie rozdzialiki, w których dobrze oznaczony był czas akcji. Wielka zaleta dla miłośników takich podziałów w książkach. Jedyną niedogodnością w formie książki był dla mnie czas teraźniejszy narracji, trwało chwilę, zanim do tego zabiegu przywykłam i przestał on mnie irytować (może za ostre sformułowanie, ale niekoniecznie przepadam za takim zabiegiem).

Książka mocno mnie wciągnęła po części za sprawą pierwszoplanowej fabuły, ale w większym stopniu zasługą tego było drugie dno powieści. Książka ma to, co uwielbiam, czyli na jaw wychodzą tajemnice rodzinne i sekretne wydarzenia, czarne okazuje się białe i odwrotnie. Tak właśnie jest w „Nocy, w której zniknęła”. Dlatego też lektura tej powieści sprawia dużo przyjemności, zaciekawia, pobudza do myślenia, wzbudza moc emocji, zaskakuje rozwiązaniami, a do tego jest dobrze napisana.

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...

Hollywood Vampires już za tydzień zagrają w Polsce

Hollywood Vampires powracają do Polski. W najbliższy czwartek zagrają...
spot_imgspot_img