Pewnego razu w pociągu spotykają się trzy osoby: Daria, która właśnie opuściła więzienie i jedzie odszukać swoją siostrę, Ludwik, który stał się właśnie pełnoletni i zakończył pobyt w domu dziecka, a teraz podąża na spotkanie z nieznanym sobie dziadkiem oraz siostra zakonna, Hiacynta, udająca się na urlop. Wszyscy mają jakiś niby konkretny cel, ale na jednej ze stacji, dla jednych docelowej, dla innych tylko przesiadkowej, ich plany do tego stopnia się zapętlają, że w wyniku tego zadzierzgnięcia cała trójka na jakiś czas zmuszona jest zamieszkać razem. Tak mniej więcej rozpoczyna się akcja „Nigdy nie mów na zawsze” Danuty Noszczyńskiej.
Książka ma przede wszystkim jedną ogromną zaletę, napisana jest tak lekko, że czyta się ją wręcz samoistnie i bez najmniejszego wysiłku. Objętościowo zresztą jest niewielka, co tam w dzisiejszych czasach znaczy 300 stron przeciętnej wielkości druku. Więc lektura na zaledwie jeden, ewentualnie dwa wieczorki. Ale za to te wieczorki (czy inne pory) będą bardzo przyjemne, bo książka jest wręcz ujmująca. Postacie, szczególnie główni bohaterowie są bardzo sympatyczni. Początkowo można czuć opór przed polubieniem każdego, tym bardziej, że niektórzy wydają się mocno kolczaści, ale przy bliższym poznaniu wszyscy bardzo zyskują i nie da się nie czuć do nich sympatii. Jak bywa u Noszczyńskiej, jej postaci mają mocno rozbudowaną stronę psychologiczną, może w tym konkretnym przypadku są nie do końca ukształtowani, czy też, zważywszy na okoliczności, przekonywujący, ale na pewno barwni i ciekawi.
Inną, bardzo mocną zaletą „Nigdy nie mów na zawsze” jest styl. Jak pisałam wcześniej, lekki, ale też zabawny w sposób, który lubię najbardziej, humor jest subtelny, za to wszechobecny. Oczywiście w tle tkwi tajemnica sprzed lat, no dobra, nie jedna, ale cała seria małych zagadek, których rozwiązania stopniowo wyłaniają się w wyniku kolejnych wydarzeń.
Niestety, po lekturze „Nigdy nie mów na zawsze” czuję pewien niedosyt, bo, pomimo ogromnych zalet. książka wydaje mi się nie dość mocna, nie dość głęboka, jako, że cały czas mam w pamięci niedawno wydany cykl „Wnuczka wariatki”. I dlatego chciałabym więcej. Co nie znaczy, iż żałuję czasu poświęconego na powyższą książkę, wręcz przeciwnie. W „Nigdy nie mów na zawsze” Danuta Noszczyńska wykreowała ciekawe postaci, może nie do końca mnie satysfakcjonujące, ale na pewno intrygujące i różnorodne. Do tego świetnie bawiłam się przy lekturze, bo humoru autorka nie poskąpiła. No i zaintrygowały mnie tajemnice, a ich rozwiązanie było niby zwyczajne, ale też realne i wiarygodne. I do tego otwarte zakończenie sugerujące ciąg dalszy. I bardzo dobrze, bo ja czuję niedosyt, a do bohaterów zdążyłam się przywiązać i mam ochotę na spotkanie z nimi, więc z niecierpliwością czekam na kolejną część.

![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-218x150.jpg)
![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-218x150.jpeg)




![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-100x70.jpg)


![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-100x70.jpeg)


