[Recenzja Książki] Robert Małecki – „Zmora”

Zatapiając się notorycznie w kryminałach przyszła kolej na świetnie promowaną „Zmorę” Roberta Małeckiego. Nazwisko znam od jakiegoś już czasu, kiedy to Wydawnictwo Czwarta Strona promowało jego debiut literacki. Świetna okładka, same pozytywne recenzje – więc musiałem przyjąć tę propozycję. Czy „Zmora” jest naprawdę aż tak dobra?

Nowy kryminał Małeckiego opowiada o życiu rodzinnym Kamili Kosowskiej – dziennikarce i córce milicjanta, w dużej mierze o jej dzieciństwie, ponieważ to z lat 80′ pewne sprawy nie zostały rozwiązane, a dorosła już Kama chce dowiedzieć się prawdy o swojej matce, która, jak twierdzi oficjalnie jej ojciec, ginie w wypadku samochodowym.

Prócz odnalezienia prawdy o matce, czytamy o lecie 86′ roku, gdy Kama miała 7 lat i bawiła się z kolegami nad rzeką oraz w domu jednego z nich. Jeden z nich – Piotruś, jest szykanowany przez braci bliźniaków – Tomka i Michała ze względu na swoją tuszę oraz rude włosy. Pewnego dnia w niewyjaśnionych okolicznościach ginie.

Niby dwa różne wątki, a jednak do siebie zbliżone, ponieważ dotyczą najbliższych osób. Muszę przyznać, że przez 300 stron, kiedy nic się nie działo i myślałem, że książka już mnie niczym nie zaskoczy i wszystkiego można było się domyśleć, nagle sprawy zaczynają wywracać się do góry nogami i nie jest wcale tak, jak jest to opisywane przez zdecydowaną większość książki, dzięki czemu zmieniło się moje myślenie o tym, że im dalej, tym będzie ciekawiej. I faktycznie tak było.

Mimo długiego rozwinięcia akcji, wciągnąłem się w „Zmorę” od samego początku. Sposób pisania Roberta sprawił, że wczułem się w emocje bohaterów, tak, jakby były one moje. Zrozumiałem też, że autor chciał zostawić najlepsze na koniec, przybliżyć historię Kamy i jej najbliższych jak najbardziej się da, a dopiero pod samo zakończenie ostudzić czytelnika i rzucać granaty. Ostatnie strony czytałem z rozdziawioną buzią, bo nie mogłem wyjść z zaskoczenia ile się dzieje i co tak naprawdę stało się z matką Kamy oraz z Piotrusiem. Niedaleko zakończenia „Zmory” mogą się pojawić łzy! Łzy wzruszenia… A dlaczego – o tym musicie się przekonać sami.

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...

Hollywood Vampires już za tydzień zagrają w Polsce

Hollywood Vampires powracają do Polski. W najbliższy czwartek zagrają...
spot_imgspot_img