[Recenzja książki] Wojciech Chmielarz „Zwykła przyzwoitość”

„Zwykła przyzwoitość” to trzecia część serii Wojciecha Chmielarza o Bezimiennym. Tym razem bohater zatrzymuje się w warszawskich Włochach, gdzie wynajmuje sobie pokój od starszego mężczyzny. Jako że ze swoim szczęściem Bezimienny często natrafia na kłopoty, tym razem także wraca do domu w chwili, kiedy gospodarz zostaje zaatakowany przez dwóch nieznajomych facetów. Na skutek różnych okoliczności straszy mężczyzna zostaje odwieziony do szpitala, a Bezimienny z jego bratanicą próbują rozwiązać problem.

Plejada postaci w „Zwykłej przyzwoitości” jest nie tylko bardzo bogata, ale też nieźle urozmaicona. Główny bohater nie jest obcy czytelnikowi, który zna jego losy z poprzednich tomów, ale oczywiście trzeba pamiętać, iż ta postać jest wykreowana przez autora na jedną wielką zagadkę. Poza nim jednak przewija się sporo innych  osób, jedne są naznaczone od samego początku odpowiednim zabarwieniem emocjonalnym, inne stanowią tajemnicę nie tylko dla siebie nawzajem, ale także dla czytelnika. To w dużym stopniu stanowi o wartości lektury, jej odmienności i niezwykłości. Z drugiej strony wiadomo, kto jest naprawdę tym dobrym i czytelnik może spokojnie kibicować właściwej stronie bez większej zagwozdki czy niepokojów sumienia. I w dużej mierze takie podejście cenię sobie w powieści, fakt, że jednak nie dla wszystkich dobre cechy są w pogardzie.

Fabuła wciągnęła mnie od pierwszych stron. Oprócz akcji, która, chociaż nie pędzi na łeb na szyję i nie jest całą istotą powieści, ale chwilami mocno przyśpiesza, mamy tutaj bardzo dobrze skonstruowaną intrygę, niewiadomą, którą bohaterowie próbują rozwikłać, a przed odbiorcą odsłaniają coraz nowe kawałki i wątki i tak naprawdę to one są treścią powieści. Ale autor zadbał także o wtręty dla miłośników mordobicia i chyba dość umiejętnie je tutaj przedstawił. Nie mnie oceniać, nie znam się na tym, dla mnie były to najmniej ciekawe fragmenty, ale przyznaję, że nawet trochę istotne dla całego odbioru.

Jeżeli chodzi o merytoryczną stronę „Zwykłej przyzwoitości” to przyznaję, nie znam się na tym więc przyjęłam całość w dobrej wierze z całym dorobkiem inwentarza. Uznałam za wiarygodne te wszystkie przekręty i skupiłam się na reszcie, czyli w moim przypadku na bohaterach oraz odrywaniu poszczególnych elementów łamigłówki. A przy lekturze „Zwykłej przyzwoitości po raz kolejny nasunęło mi się przypuszczenie, iż Chmielarz tworząc Bezimiennego wzorował się na Jacku Reacherze Lee Childa. Cóż, lubię tamtego, polubiłam i „naszego”.

Powieść czytało mi się rewelacyjnie lekko, przede wszystkim akcja jest bardzo współczesna, realia społeczne są mi więc doskonale znane i swojskie. Podobnie rzecz ma się z  językiem książki, dostosowany do gatunku, ale też traktujący odbiorcę jako osobę posiadającą mózg. I znowu zauważam, że w literaturze wcale nie potrzeba wulgaryzmów, żeby oddać klimat opisywanego świata.

Podsumowując uważam „Zwykłą przyzwoitość” za bardzo dobrą powieść w swoim gatunku, która nie tylko bawi, ale też przywraca wiarę w pewne wartości.

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Harry Styles zaprezentował teledysk do „Coming Up Roses”.

Harry Styles znowu tańczy. Artysta udostępnił teledysk do "Coming...

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...
spot_imgspot_img