[Recenzja Płyty] Ania Leon – „Łezki”

Ania Leon zaczęła nietypowo. Pierwszą piosenkę, którą opublikowała w sieci został cover „Miłość miłość” autorstwa Krzysztofa Zalewskiego. Nowa odsłona tego utworu od razu trafiła do większej rzeszy ludzi, którzy czekali na debiutancki singiel artystki. 3 lutego Ania wydała singiel „Łezki”, który zwiastował album o tym samym tytule. Po nim były single „Tańcz” oraz „Chemistry”, a kilka chwil przed premierą płyty, Leon podzieliła się „najjaśniejszym” numerem z płyty… jak i najlepszym.

Głównie słucham teraz folku i alternatywy, zespołów z lat 70-90, ale mój rozstrzał gatunkowy jest wielki i
ciężko mnie czymś w tych nowszych czasach zaskoczyć. Ania Leon zapowiadała się bardzo dobrze i tak też jest. Płyta „Łezki” zawiera w sobie polskojęzyczne piosenki jak i kilka anglojęzycznych. Szczerze powiedziawszy, wolę jak całe albumy są w jednym języku, jednak… u Ani to się udało. Takie piosenki jak „Maniak” i „Kim Chcesz”, które są polskimi odpowiednikami „You and I” i „Chemistry” to strzał w dziesiątkę. W obu wersjach te numery brzmią świetnie, co jest trudne to zrobienia. Już na polskiej scenie muzycznej były takie artystki, które pisały polskie wersje anglojęzycznych oryginałów i nie zawsze były równie dobre. Maniaka uwielbiam za te sensualność, zabawę syntezatorami, które w dobrym wydaniu ukazują, że muzyka electro potrafi być też bardziej intymna. Taka sama sytuacja wystąpiła w
„Paranoid”. To mój kolejny faworyt. Tam produkcja poszła już na całość i postawiono na wariactwo dźwiękowe, które po prostu kocham. Obok tego utworu nie da się przejść obojętnie.

Co do singla „Tańcz” to jedyny numer na płycie, który nieszczególnie mnie zajmuje. Próbowałem się do niego przekonać, jednak coś w nim jest takiego, że nie może do mnie trafić. Z „Chemistry” miałem podobnie, ale to się bardzo szybko zmieniło w postaci notorycznego wciskania „replay”.

Największy szał na płycie robią nie „Łezki”, a „Przypadki”. Odpowiednio promowane, uważam że mają szanse na hit tegorocznych wakacji.

Debiutancka płyta Ani Leon to bardzo wysokiej jakości darkpop, który tworzyła wraz z Arkadiuszem Koperą, znanym producentem, który wcześniej współpracował z sanah czy Beatą Kozidrak. Mam nadzieję, że artystka na drugiej płycie postawi na więcej tej „jasnej strony” jak w singlu „Przypadki”.

cała płyta do odsłuchu:

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Harry Styles zaprezentował teledysk do „Coming Up Roses”.

Harry Styles znowu tańczy. Artysta udostępnił teledysk do "Coming...

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...
spot_imgspot_img