[Recenzja Płyty] bryska – „moja ciemność”

Blisko ponad rok temu na polskiej scenie muzycznej zadebiutowała artystka o pseudonimie bryska z singlem „naiwna”. Jej personalia i twarz pozostawały zagadką, albowiem bryską zasłaniała jej różowa peruka, za którą ta młoda dziewczyna się ukrywała. Za powód tego bryska podaje swój introwertyzm. Podobną sytuację stosuje Sia, australijska artystka. Czy to był dla bryskiej wzór?

Przejdę do konkretów. Teraz już wiemy, że artystka nazywa się Gabriela Bryska i wydała ona w 2021 aż 17 singli w 8 miesięcy! Kilkanaście z nich weszło na jej debiutancką Epkę „Jestem Bryska”, która ukazała się tylko na vinylu w listopadzie ubiegłego roku. Nie minęło wiele czasu, a otrzymaliśmy od bryskiej konkretne wydawnictwo, na które razem złożyło się aż 26 utworów! (15 w wersji standard oraz 11 piosenek z EPki na CD2) Myślałem, że ilość piosenek na debiucie sanah to było bardzo dużo, ale jak się okazuje – można więcej. A czy ilość = jakość? W tym przypadku – TAK!

Bryska trafiła do szerszego grona odbiorców za sprawą remixu do jednej z jej kompozycji „lato (pocałuj mnie), które było jednym z największych hitów ubiegłego roku. Trochę bałem się, że bryska okaże się gwiazdą jednej piosenki, bo mimo wydania bardzo dużej ilości materiału, tylko jedna piosenka w tamtym roku była grana przez stacje radiowe. Na szczęście się pomyliłem. Remix kolejnej piosenki, „odbicie” w wersji Marka Neve z Shanguy od 12 tygodni podbija polskie radia, shazam i inne źródła, gdzie możemy posłuchać muzyki. Nie wiem czy można uważać to za atut, może nie… ale bryska w wersji klubowej do mnie trafia zdecydowanie bardziej. To też może dlatego, że jej barwa głosu po prostu pasuje do tego rodzaju muzyki, a konkretna elektronika trafia do wielu ludzi. Chętnie bym posłuchał bryskiej z duetem Dash Berlin, Arminem Van Buurenem czy nawet z Tiesto. Sądzę, że bryska mogłaby zwojować nie tylko polskę, lecz nawet europę.

Płyta jest bardzo różnorodna. Od melancholijnych perełek, totalnego demo (piosenka zamykająca standardową edycję płyty „ABC”, którą wyprodukowała sama bryska, a tekst napisała wraz z Agnieszką Stachowiak – z którą mieliśmy wywiad na naszym Instagramie, znana pod nazwą Almighty Sound), do klubowych bangerów jak wyżej wymieniłem, ale na płycie pojawiają się jeszcze anglojęzyczne „Burn This Love” w dwóch wersjach – mnie zdecydowanie bardziej przypasowała wersja z HAUZ, która moim zdaniem powinna zostać kolejnym singlem po „odbicie” , jest to też mój faworyt z całej płyty. Jednak wybór padł na inny singiel – „mam kogoś lepszego”, które w serwisie spotify poza singlowymi numerami jest najbardziej popularny. Fajnie, że wykorzystano potencjał tego utworu i zdecydowano się na remix do niego, bo czego dotknie się Skytech, to zamienia się w złoto. Dobrze pobudzonym do życia utworem jest też „narkotyk”, który wyróżnia się najbardziej na tle całego albumu w zremixowanej wersji przez Jordana Banksa.

Szczerze mówiąc wolałbym, aby bryska zabrała mnie na taki dancefloor z całym krążkiem. Jej melancholijne i spokojniejsze piosenki troszkę giną w tle tych konkretnie dopieszczonych remixów. Nie oznacza, że te spokojniejsze numery są złe, ale nie umiem słuchać płyty od początku do końca, bo tracklista jest źle ułożona. Jest to jedyny mankament tej płyty… no może dodałbym jeszcze brak utworu „ciało” czyli drugiego singla bryskiej. Bardzo lubię ten singiel, ale może coś więcej stoi za decyzją nie włączenia go w listę piosenek, które ostatecznie na krążek trafiły.

Na trackliście płyty zestawiłbym obok siebie piosenki – ciemność oraz na legalu. Mają podobny motyw przewodni. Tyle, że różni ich tło oraz warstwa tekstowa. „ciemność” jest nieco mroczna i przedstawia tonącej w mroku artystkę, do której ta „ciemność” się do niej przytula i chce by z nią pozostała. Z kolei „na legalu” to opowieść o słodkiej miłości, która może trafić do nastoletnich odbiorców.

Mroku nie brakuje – skoro płyta została nazwana „moja ciemność” to w takim darkpopowym klimacie jest utrzymane „bajek deszcz”, które gdy wyszło, zrobiło na mnie największe wrażenie pod względem brzmienia, bo było zupełnie inne niż to, co do pewnego momentu prezentowała artystka. Bryska nie tylko sprawdza się na parkiecie, ale również w smutnych kawałkach, bardziej uczuciowych. Na plus też zasługuje jedna z premierowych kompozycji „kręgi w zbożu” – pod koniec utworu grają skrzypce!

Można zrozumieć ten rozstaw i chaos z rozmieszczeniem piosenek na płycie, ponieważ debiut bryskiej jest nazywany podsumowaniem dotychczasowej pracy artystki. Nie bez powodu jest nazywana również sensacją polskiej sceny muzycznej, bo bryska ma wiele oblicza. Czy na kolejnej płycie pokaże ich więcej? Różnorodność gatunkowa ostatecznie jest u bryskiej na plus. Zależnie od nastroju danego dnia, można sięgać po kompozycje w oryginalnych wersjach, a gdy chcemy wyjść z paczką znajomych na imprezę, warto na tę imprezę zabrać każdy z remixów, który pojawił się na płycie – „odbicie”, „lato”, „narkotyk”, „drama”, „mam kogoś lepszego” i „Burn this Love” – przy tych numerach zabawa będzie udana!

1 Komentarz
  1. Adam says

    Podobają mi się Twoje recenzje, bo wychodzisz poza najprostsze „podoba mi się / nie podoba mi się” i dłubiesz w materii, jak choćby wtedy, gdy w przypadku Bryskiej zastanawiasz się nad kolejnością kawałków na trackliście. Pracuj proszę nad językiem, przeczytaj, co napisałeś przed publikacją, bo ewidentne fakapy stylistyczne psują trochę efekt. „Blisko ponad rok temu” – to ile? Ponad rok, czy mniej niż rok? Bo „blisko” w tym kontekście oznacza „prawie”, a zestawienie „prawie ponad” jak sam słyszysz jest bez sensu 🙂 Albo „bryską zasłaniała jej różowa peruka, za którą ta młoda dziewczyna się ukrywała” – to takie zestawienie pleonastyczne: skoro ją zasłaniała, to oczywiste, że za nią się ukrywała i powtórzenie tego zupełnie niczemu nie służy. Ale ogólnie jest dobrze, trochę więcej uwagi przy pisaniu i będzie super! Pozdrawiam i trzymam kciuki 🙂

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.