[Recenzja Płyty] Rozen – „Rozen”

„Rozen” to czwórka przyjaciół grających muzykę z pogranicza indie folku i popu. Powstali z inicjatywy wokalisty, gitarzysty i autora tekstów Andrzeja Rozena, który, choć nie może żyć bez grania, muzyczną pasję odkrył przez przypadek. Lider zespołu na co dzień jest strategiem w agencji brandingowe. Gitarowy samouk, który swoje piosenki chował romantycznie do szuflady. Oprócz Andrzeja Rozena zespół tworzą skrzypaczka Karolina Matuszkiewicz, wiolonczelista Dominik Frankiewicz oraz perkusista Kacper Majewski.

Pierwsza płyta Rozena składa się z trzynastu piosenek i była promowana przez takie single jak: „Nie wyjadę”, „Lepszy ląd”, „Tańczyć” oraz najnowszy – „Cień”. Przejdźmy zatem do jej recenzji.

Płyta zaczyna się gitarowym, 27 sekundowym intrem do piosenki „Duchy”, która wprowadza w tajemniczy klimat krążka. Idąc za ciosem kolejna piosenka „Cień” świetnie łączy się na trackliście z konwencją duchowości. Jednak słychać tu bardziej rozbudowane instrumentarium, jest to kompozycja szybsza, żywsza.

Bywają momenty, że człowiek ma w życiu „gorzej niż źle” i zostaje to wydobyte w piosence „Kara”, złość, bezradność na to, co przyniesie los. Kiedy jest dostatecznie źle i nie może być gorzej, tak często zdarza się, że niestety właśnie tak jest. Bardzo życiowa piosenka, do której warto wracać w trudnych momentach, by zobaczyć, że nie jest się samemu. Przechodząc do, dla mnie osobiście, najlepszego momentu na płycie i kilku piosenek, które wwiercają się w sam środek duszy, kłującej wręcz do granic sił na przykład wers

„Każda chwila tu, przypomina mi, że nie wrócisz już. Ty mnie miałeś żegnać” w refrenie „Nie wyjadę” rozwala na cząsteczki wszystko to, co jest się w stanie zakryć, by przetrwać kolejne dni bez braku osoby dla nas niezwykle ważnej.

Pięknym jej uzupełnieniem jest „Tylko cisza” z nutą tęsknoty i marzycielskiego tonu. A do tego jak dołączy się niezwykle wzruszające „Tysiąc lat” do tego stopnia, że ma się ochotę rozpłakać na całego.

Do tej pory żaden polski artysta płci męskiej nie sprawił, że jego głos, teksty oraz emocje w piosenkach by mnie to naprawdę chwyciło i bym mógł często a nawet bardzo często wracać do tej płyty – przede wszystkim właśnie do „Nie wyjadę”, „Tylko cisza” i „Tysiąc lat”.

Mało jest folku na polskiej scenie muzycznej śpiewanej w naszym języku. Na debiutanckiej płycie Rozena znajdziemy spokojne, balladowe piosenki, typowo życiowe teksty, które łapią za serce, gdzieniegdzie słyszę nawet wpływy Fleetwood Mac, a to juz naprawdę wysoka półka. Brawo za odwagę pisania polskich tekstów do właśnie takiej muzyki jaką jest folk, bo jest on coraz bardziej też na modzie, która idzie z zachodu. W Polsce jeszcze to nie jest takie popularne, ale dzięki temu Rozen może znaleźć grono odbiorców, takich, którzy tęsknią do gitarowych, akustycznych brzmień połączonych ze skrzypcami i bębnami.

Leave A Reply

Your email address will not be published.