[Recenzja Płyty] Zagi – „Prześwit”

Zagi (Natalia Wrzosińska) to wyrazista postać na polskiej scenie muzycznej. Gra na gitarze i ukulele. Swoje autorskie piosenki prezentuje od 2011 roku. Pierwszym wydaniem artystki była EP „Kilka słów o miłości” z 2012 roku, a rok po niej wyszła „UKE” – druga EP Zagi.

Na swoim koncie artystka ma również pełny debiut – „Kilka lat, parę miesięcy i 24 dni” z 2017 roku, który wyszedł spod wytwórni Warner Music Poland, a ostatnie wydawnictwo w dużym labelu to EP „Drapacz Chmur”.

Po dwóch latach od ostatniego wydawnictwa, Natalia podzieliła się nową płytą – Prześwit (ukazał się w 2020 roku), którą wydała własnym sumptumem, wraz ze swoim zespołem założyła także wytwórnie Popcorn Records pozostając w pełni niezależną artystką.

„Prześwit” to album, który powstał w bardzo nietypowy i wyjątkowy sposób. Piosenki, które na nim usłyszysz Zagi stworzyła wspólnie ze swoimi fanami, podczas 11 transmisji online które prowadziła na swoim kanale youtube w trakcie lockdownu! Cały proces tworzenia każdej z ośmiu piosenek wciąż możesz oglądać na youtube! „Prześwit” pomógł nam wszystkim przetrwać ten nietypowy czas. To zapis przemyśleń, które obudziły się w nas w trakcie lockdown’u. Tęsknota za lasem, za kontaktem z ludźmi, a także przebudowa systemu patrzenia na siebie i na codzienność. – mówi Zagi

RECENZJA PŁYTY

„Prześwit” zaczyna się piosenką „Hologram”, w tle gitara, perkusja i bardzo ładnie brzmiący pop połączony z piękną barwą głosu.

„Mosty które palą się, nie palą się bez echa” – w piosence „Echo”. Rozumiem to jako zakończenie pewnego etapu w życiu, jednak o „poprzednim” życiu nie da się tak łatwo zapomnieć, bo to tak naprawdę nas buduje na przyszłość. Jest tutaj głośniejszy wokal, śpiew z większymi lecz ustabilizowanymi emocjami.

„Do Zimy” to spokojna, akustyczna balladka, która na refrenie ma odrobinę bardziej rozbudowane brzmienie, co kilka sekund do końca utworu warstwa muzyczna narasta.

„Mam dwie lewe ręce i do powiedzenia więcej niż kiedykolwiek wcześniej, Ty musisz to znieść”, którymi zaczyna się „Meander”, sprawiło, że z miejsca dostałem takie „tak, to jest to! Tego potrzebowałem!” Nieco szybsza kompozycja, bardziej energiczna niż poprzednie.

Co kolejna piosenka, to mocniejsze teksty, romansowanie bardziej w kierunku pop-rockowych brzmień. To, co mi się podoba między innymi w utworze „Niepokoje” to leciutki początek, który później się przeradza w pewną siebie kompozycje. To jest niesamowite jak artystka z każdą kolejną sekundą buduje coraz większe napięcie w utworach. Nie tylko „Niepokoje”, ale cała reszta piosenek na płycie ma w sobie coś takiego, że dostaje się myśl „w końcu coś dzieje się więcej w dalszej części danej piosenki”, a to teraz rzadkość, bo nawet największe przeboje ostatnich lat są monotonne, jednostajne, nic się w nich nie dzieje. U Zagi jest inaczej. Ukazane jest całe spektrum możliwości i produkcji, i wokalu.

Po gitarowych brzmieniach sporym zaskoczeniem okazał się dla mnie „Lazur”, który prezentuje produkcję bardziej z syntezatorami, aniżeli żywymi instrumentami, co jest bardzo fajną odskocznią i wyróżnieniem.

Ja jedynie mogę życzyć Zagi powodzenia w tworzeniu kolejnych tak dobrych, tak ciekawych utworów, do których ludzie będą mogli wracać. Utworów, które sprawią, że będą się wyróżniać spod tłumu nijakości, którą serwują nam ostatnio „najwięksi artyści”.

Posłuchaj płyty w Spotify:

Leave A Reply

Your email address will not be published.