[throwback płyty muzycznej] Siekiera – „Nowa Aleksandria”

Dacie wiarę, że od wydania jednej z najbardziej kultowych płyt punkrockowych i nowofalowych w Polsce minęło… trzydzieści sześć lat? Tak, trzydzieści sześć. Grzechem byłoby to, jakby nie pojawiła się tutaj recenzja tego albumu.

Jaka była historia Nowej Aleksandrii? Wikipedia nas poinformowała, iż „(…) kompozytorem i autorem wszystkich utworów jest Tomasz Adamski. Realizacją nagrań zajął się Włodzimierz Kowalczyk. Album nagrano w studiu na Wawrzyszewie. 5 grudnia 1985 roku Siekiera podpisała z Tonpresem umowę dotyczącą nagrania materiału na debiutancki album. Ze względu na brak czasu i ograniczenia finansowe Nową Aleksandrię nagrano w niecałe dwa tygodnie. Według muzyków Nowa Aleksandria była autorskim projektem Tomasza Adamskiego (sam Adamski przyznał, że reszta zespołu miała pewien wkład w powstanie płyty). (…)”. Przy okazji, dawniej na miejscowość Puławy mówiło się Nowa Aleksandria. Taka mała ciekawostka.
A wiecie co jest najlepsze? Że ja Siekierę poznałam przez serial Ślepnąc od świateł. O.
Przejdźmy do konkretów, czyli do recenzji. Zacznijmy od utworu pierwszego, ponieważ Nowa Aleksandria rozpoczęła się z ostrym przytupem. Mowa tu o kawałku zatytułowanym Idziemy przez las. Ogólnie rzecz biorąc, warstwy tekstowe formacji nie były jakieś wybitnie trudne, czy coś w tym rodzaju. One były proste, ale konkretne i bardzo chwytliwe. Tak jest również z Idziemy przez las, aczkolwiek dramatyzm wyraźnie słyszalny w śpiewie i niezwykła linia melodyczna sprawia, że czujemy niepokój. Tylko że to jest taki niepokój „pozytywny”. Może to dziwnie brzmieć, jak się czyta tę recenzję, ale naprawdę tak jest.

Chciałabym uwzględnić także kolejny i drugi numer z tracklisty – Ludzie wschodu, ponieważ w dzisiejszych czasach taki tekst by zwyczajnie nie przeszedł. Albo przeszedłby, lecz z ogromną ilością kontrowersji. Tak czy owak, uznałam, że dam tutaj fragment występu na żywo z filmu dokumentalnego My Blood Your Blood. Jak na tamte czasy, jest moc.

To może teraz przejdziemy do Nowej Aleksandrii. To nie jest wyłącznie tytuł całego wydawnictwa, ale także kawałka. Fantastycznie genialnego ze świetnym „powerem”. Nie da się sobie posłuchać „tak o” bez żadnych emocji i energii, tutaj automatycznie nogi się ruszają oraz zmuszają do skakania czy tańca. A teraz sobie wyobraźcie, jakby powstał taki projekt typu „Tribute To Siekiera” w ramach chociaż jednorazowego koncertu na słynnym festiwalu w Jarocinie. Czujecie to? Czujecie? I tak, to jest właśnie mój pomysł, aby ktoś coś takiego stworzył. Bo warto!

Teraz wspomnę o trzech utworach, ponieważ one muszą zostać uwzględnione w mojej recenzji typu throwback. Po prostu muszą. Krótko: Tak dużo, tak mocno ma genialne „uderzenia” instrumentów, nie tylko perkusyjne. Czerwony pejzaż to jeden z najpiękniejszych utworów instrumentalnych, jakich mogłam w życiu usłyszeć. Misiowie Puszyści (Szewc zabija szewca) – o ile dobrze pamiętam – to jedyny singel, który doczekał się wideo-klipu. Ponadto, jest to jeden z najpopularniejszych ich numerów.

Jest bezpiecznie bardziej mi do gustu przypadło (za pierwszym razem), niż Idziemy przez las oglądając serial Ślepnąc od świateł. Genialny głos Dariusza „Maliny” Malinowskiego i do dziś jest mi okropnie przykro, że nie ma go już z nami. To jest dla mnie jeden z najbardziej ikonicznych numerów w punkrockowej i nowofalowej muzyce, szczególnie w Polsce. Ja bym mogła słuchać i słuchać. Serce mnie boli, iż już nigdy tego nie usłyszymy na żywo z jego wykonem…

Dobrze, to teraz podsumowanie. Ta płyta nie spodoba się każdemu słuchaczowi, a jeśli już – to nie od razu. Do twórczości Siekiery trzeba podejść raczej na spokojnie i z dużą cierpliwością. No, chyba, że od razu wpadnie do ucha – tak też może się stać. Ja natomiast uważam, że Nowa Aleksandria Siekiery jest czymś wybitnym i powinno cały czas propagować ich twórczość, by kolejne pokolenia mogły coś genialnego (muzycznie… i nie tylko) dla siebie znaleźć.
Leave A Reply

Your email address will not be published.