Weronika Mathia „Żar” [ recenzja książki ]

Motyw ćmy kojarzył mi się do tej pory z słynną powieścią Thomasa Harrisa „Milczenie owiec” i jej równie znaną adaptacją filmową. Oto jednak pojawiła się książka, w której motyle nocy także mają swoje ważne miejsce. To powieść „Żar”. Autorką tego kryminału jest Weronika Mathia. Zapamiętaj to nazwisko, w szczególności jeśli jesteś fanką lub fanem takich gatunków jak kryminał, czy thriller.

Na okładce książki „Żar” można przeczytać słowa „ Gdy spalisz się w ogniu tajemnic, zostanie po tobie tylko popiół”. Przyznasz, że to zdanie intryguje i zachęca do tego, żeby przewrócić następne kartki. A czy środek spełnia obietnice na wciągającą zagadkę kryminalną? Jak najbardziej.

Kilka elementów decyduje o tym, że tę książkę czyta się z zaciekawieniem od początku do końca.

Rozbudowane tło obyczajowe

Weronika Mathia w „Żarze” zdecydowała się na zabieg, który lubię w kryminałach i thrillerach. Mocno skupiła się na warstwie obyczajowej książki. Dużo dowiadujemy się o życiu głównych bohaterów – dziennikarki Leny Potockiej oraz aspiranta Jakuba Zommera. Możemy wniknąć w ich myśli, motywacje, tęsknoty, traumy. To zdecydowanie pozwala bardziej się z nimi zżyć i podążać ich śladami. A jeśli wspomniałam już bohaterów, to wcale nie ci wymienieni byli moimi ulubionymi. Faworyci to Marcel i Rafał.

W powieści przenikają się dwa plany czasowe: przeszłość i teraźniejszość. Dramaty teraźniejszości wydają się być ściśle powiązane z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości. I znowu – fabularnie to bardzo dobrze działa.

Sugestywna atmosfera i bogactwo atrybutów

W powieści oprócz motywu ćmy, znajdziesz też inne, takie jak lis, kolor niebieski, czy też tytułowy żar. Ten żar jest w powieści wszechobecny, czy w pogodzie, czy w papierosach, czy w myślach postaci. Sekrety i tłumione emocje momentami zdają się wręcz spalać bohaterów od środka.

Te wszystkie elementy tworzą bardzo sugestywną atmosferę zagrożenia. Podobnie jak opuszczony dom. Zarówno bohaterowie, jak i czytelnicy dosłownie czują, że tam czai się zło. Weronika Mathia podkreśla to jeszcze pełnym sensoryki, działającym na wyobraźnię językiem.

A co z winnym lub winną?

Jeśli chodzi o sprawcę, sprawczynię lub sprawców odpowiedzialnych za tragedie, to autorka podrzuca kilka tropów i co jakiś czas myli uwagę czytelnika. Wszystko zgodnie z prawidłami gatunku. Mi udało się dość szybko odgadnąć kto za tym wszystkim stoi, ale po drodze dwa razy w to zwątpiłam. Autorka bardzo zgrabnie podsuwa różne wskazówki. I co najważniejsze – wszystko ma tu logiczne podłoże.

Na końcu chciałabym uczulić osoby wysoce wrażliwe na to, że w powieści pojawiają się wątki dotyczące dzieci i młodzieży. Tylko, że nie wiem czy w przypadku kryminałów i thrillerów ostrzeżenie przed tak zwanymi triggerami ma rację bytu. To już temat do szerszej dyskusji.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.