Mam oto przed sobą „Carmen”, trzecią już część trylogii „Wnuczka wariatki” Danuty Noszczyńskiej. Tym razem czytelnik świat widzi oczami babci, czyli Carmen. Jest to bardzo współczesna powieść obyczajowa z naleciałościami psychologicznymi. O ile nie przepadam ostatnio za gatunkiem obyczajowym, nawet, a może tym bardziej, z wątkiem romansu, to tę książkę wręcz połknęłam. Być może sprawił to wspomniany element psychologiczny, bo miałam tu świetny obraz współczesnego społeczeństwa, lekko pewnie przekoloryzowany, ale do przyjęcia. Postaci wykreowane przez Noszczyńską są bardzo realistyczne, nie ma tu ideałów, może gorzej z dziwakami, chociaż te też wyszły realnie. A jest tu ich cala plejada, każdy bohater w inny sposób ciekawy, większość wzbudzająca sympatię, czasem uśmiech.

Bo kolejną ważną cechą, a dla mnie dużą zaletą, jest humor i lekka ironia, która jest skierowana do wszystkich postaci, może właśnie dlatego bohaterów odbieram jako takie sympatyczne i swojskie.

No i jeszcze jeden walor powieści, za który również daję dużego plusa. Mianowicie akcja „Carmen” dzieje się współcześnie, ale jeden bardzo interesujący wątek nawiązuje do przeszłości. Jest uzupełnieniem sytuacji i wyborów, jakich dokonywała w swoim życiu bohaterka i jednocześnie jest pełnym uzupełnieniem dwu pierwszych tomów „Wnuczki wariatki”.

Jak już wspomniałam książkę czytałam na jednym wydechu. Nie jest, co prawda, zbyt obszerna, ale mimo to wydawało mi się, że przeczytałam ją zbyt szybko, a lektura była niezmiernie zajmująca i intrygująca. Podobali mi się bohaterowie, bawił mnie humor, interesowały wydarzenia współczesne, a i przeszłość ciekawiła. Oczywiście pojawiły się tytułowe bohaterki dwóch pierwszych tomów serii, wszystko ładnie się uzupełniło. Język typowy dla powieści Noszczyńskiej, łatwo się przyswaja, dialogi też potrafią raz rozbawić, a innym razem zmuszają do zastanowienia. Po skończonej lekturze pozostaje uczucie dobrze spędzonego czasu, więc ze swojej strony bardzo zachęcam do lektury całego cyklu „Wnuczka wariatki”, na pewno nie będzie to czas stracony.