Książka, której główną bohaterką jest szeptucha, a akcja toczy się w pięknych nadbiebrzańskich okolicznościach przyrody. Przyznacie, że to brzmi intrygująco. To znajdziecie w powieści Iwony Menzel „Szeptucha”. Jak wypadły oczekiwania kontra rzeczywistość? Zapraszam do recenzji.

Lubię, gdy książki poruszają takie tematy jak powieść Iwony Menzel. Życie zgodnie z rytmem natury i tradycjami, relacje międzyludzkie w niewielkich społecznościach, gdzie wszyscy się znają. Taki punkt wyjścia daje duże pole do stworzenia barwnej i wartościowej lektury.W przypadku „Szeptuchy” te elementy bardzo dobrze wybrzmiały. Jednak pojawiły się też pewne zgrzyty, które spowodowały, że książkę, która ma trochę ponad 300 stron czytałam zaskakująco długo. Zacznę jednak od mocnych stron powieści.

Plusy „Szeptuchy”

To co bardzo ujęło mnie w czasie lektury książki i jednocześnie zaskoczyło, był humor. Przewija się on przez całą historię. Mnóstwo jest w książce zarówno humoru sytuacyjnego, jak i tego przewijającego się w dialogach, czy sylwetkach bohaterów. Czułam, że pisarka ma w sobie duże pokłady ciepła i serdeczności do świata „Szeptuchy” i do wszystkich postaci w nim żyjących.To, że książka jest w tak wielu fragmentach bardzo zabawna, to jeden z jaj największych plusów. Innym walorem „Szeptuchy” jest duża barwność i różnorodność bohaterów oraz plastyczne zobrazowanie Waniuszek – wsi położonej wśród bagien i dzikiej przyrody. To miejsce zdaje się być osobnym bohaterem powieści. Na uwagę zasługuje to, że powieść oprócz wiodącego wątku Oleny, czyli tytułowej szeptuchy składa się z licznych historii innych mieszkańców. Mnie zaciekawiła tajemnica pustelnika żyjącego w odosobnieniu i zbierającego lalki. Zagadka mężczyzny przewija się przez większą część książki i jest badana przez główną bohaterkę – Olenę oraz jej towarzysza – filmowca z Warszawy – Alka.

Nie wszystko zagrało

Jak wspomniałam wcześniej w powieści „Szeptucha” jest wielu bohaterów i bohaterek, oraz wiele wątków. Z jednej strony jest to ciekawe rozwiązanie fabularne, a z drugiej w moim odczuciu wątki te nie są prowadzone do końca płynnie. Miałam wrażenie, że pisarka trochę za mocno skacze między różnymi postaciami i historiami. Pojawia się pewien chaos narracyjny, powieść miejscami traci tempo. To dość mocno wpłynęło na odbiór „Szeptuchy” i spowodowało, że gubiłam uwagę i zainteresowanie, a przez to lektura nieco się dłużyła.

Podsumowanie

Ostatecznie myślę, że pomimo pewnych mankamentów narracyjnych, lektura „Szeptuchy” może być miłym przeżyciem czytelniczym wprawiającym w dobry humor, ale też skłaniającym do refleksji nad ludzką naturą. To typ książki który dostarcza wachlarz różnorakich emocji, z jednej strony bawi, a z drugiej wzrusza. Nie jest to może pozycja obowiązkowa, ale już opcja na przytulny wieczór z książką – jak najbardziej.