Po tom „Błazen- wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu- Żeleńskim” sięgnęłam z dwu powodów. Pierwszym była oczywiście ogromna ciekawość człowieka, czyli chęć pozgania bliżej Tadeusza Żeleńskiego. Druga przyczyna to twórczość autora biografii- Józefa Hena, którą sobie bardzo cenię, więc w powyższej książce szukałam podwójnych wartości.
Zacznę od końca, czyli od strony literackiej, tym samym od autora. Każda praca Józefa Hena to przede wszystkim uczta literacka. Przepiękny język, jakim napisana została książka „Błazen- wielki mąż” sprawia, iż jej się nie czyta, nią się delektuje. Dzieła takie zawsze są wartością samą w sobie (no, może trudno byłoby je czytać, gdyby zawierały bezlitosne bzdury, w każdym innym przypadku warto). I właśnie pan Hen wpisuje się dla mnie w ten kanon. Z całej pracy promieniuje szacunek dla języka polskiego, ale też odbiorcy, któremu oddaje się twór dopracowany i doprecyzowany.
Dodatkową zaletą książki jest oczywiście treść- portret Tadeusza Boya- Żeleńskiego w dwu odsłonach. Z jednej strony pojawia się człowiek- syn, mąż, ojciec, przyjaciel, czasem kochanek. Druga strona to wielki twórca: tłumacz, recenzent, czasem pisarz. Oba obrazy są żywe, dopełniające się, jedno oblicze nie istniałoby bez drugiego, dopiero w ich połączeniu jawi się człowiek kompletny.
Co do zaoferowania czytelnikowi ma książka „Błazen…”? Przede wszystkim pokazuje jakim człowiekiem był Boy- Żeleński, przybliża go w jego środowisku rodzinnym, na późniejszym etapie w otoczeniu przyjaciół, znajomych, a czasem też wrogów (tych jednak nie było wielu). Ponadto prezentuje odbiorcy zakres zainteresowań tego człowieka, poczynając od lat studenckich- bo nie każdy chyba wie, kim z zawodu był Tadeusz Żeleński, poprzez doświadczenia literackie czy wieloletnią bardziej już znaną, przygodę recenzencką. W całej książce czuć podziw, jakim Józef Hen darzył swojego bohatera oraz z jakim szacunkiem patrzył na jego dokonania: przed oczami czytelnika wyłania się ciepły obraz wielkiego twórcy. Ale w żadnym razie nie jest to obraz przesłodzony. Dla biografa liczą się przede wszystkim fakty, co się stało, o tym należy pisać, co zostało zaniechane lub zaniedbane, także należy wypomnieć. Ale bez ocen, bez przesadnych peanów, bez wielkiej krytyki, bo to Hen zostawił odbiorcy, sam został przy swojej roli: pokazywać, wymieniać, opisywać.
Do tego przez karty powieści przewijają się barwne, interesujące postacie, znane chyba każdemu Polakowi z lekcji polskiego czy historii, a w otoczeniu (czy może bardziej towarzystwie) których przyszło żyć bohaterowi Józefa Hena.
„Błazen- wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu- Żeleńskim” to biografia wielkiego Polaka, literata, recenzenta, tłumacza, który na stałe wpisał się w naszą rodzimą literaturę. Już z tego powodu- aby poznać tak ważną postać- należałoby przeczytać powyższe dzieło. Ale jest także drugi argument za tym, aby po nie sięgnąć, autorstwo Józefa Hena sprawia, iż ta biografia jest równocześnie smakowitym kąskiem literackim, gdzie oprócz treści liczy się forma, o czym wielu autorów dziś zapomina.

![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-218x150.jpg)
![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-218x150.jpeg)




![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-100x70.jpg)


![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-100x70.jpeg)


