Nowy John Mayer, czyli nie tylko dzieciaki odkrywają lata 80-te

Kilka godzin temu ukazała się pierwsza zapowiedź nowego albumu gitarzysty wszech czasów, jak określają go fachowe magazyny, Johna Mayera.

Zastanawiałem się jakie odkrycie nas czeka. Mieliśmy przecież zawstydzający innych pop, rock, pop rock, blues i country w wykonaniu gitarzysty Johna. Po najdłuższej przerwie w wydawniczej historii – czekaliśmy przecież ”aż” 4 lata od wyjątkowego, nieokreślalnego album ” The Search for Everything” – pojawia się bardzo przyjemna piosenka.

I wizualnie, zgodnie z duchem 80’s, wszystko się w niej zgadza. Jest uroczy, dobrze śpiewający gitarzysta, w którego aurze mdleją kobiety, nawet pani fotograf, która już wiele w życiu widziała. Jest świetnie zagrany klawisz, stojący, nie wiedzieć czemu, w dziwnej pozie, a później znów gitarzysta z gitarą dopasowaną do wystrzałowej kurtki stylizowanej na podróże w kosmosie widziane oczami kinematografów sprzed 70-ciu lat. I wreszcie w finale damski głos wydobywany z głęboko odsłoniętej niewieściej piersi.

Wszystkie dźwięki są na miejscu, wysmakowane, dobrze złożone w formę, którą nuci się jeszcze kilkanaście minut. Tylko… Ja to już wszystko gdzieś słyszałem. Gdym dziecięciem był. W piosenkach Mister Mister, Bylly’ego Ocean’a, czy Whitesnake.

A! Nie do końca. Tam oprócz świetnych harmonii, świetnych głosów bez obciachowych manier ukrywających braki jakości i głębi – charakterystyczne dla skalkulowanych pod sprzedaż piosenek współczesnych gwiazdek irytujących z każdego radia o kawkach, czy nowych zakochaniach – pojawia się nie tylko powtarzalna fraza – piętno hiphopowych loopów. Pojawiają się rozwiązania rozprężające, wnoszące odświeżenie akcenty, jak bridge, który wbrew przyzwyczajeniu nie polega tylko na wycięciu w loopie warstwy perkusji.


Bywało już tak, w tej trudnej miłości mojej do Johna Mayera, że coś mi się nie za bardzo podobało, ale później jednak podobało. Spodziewam się tego też w przypadku „Sob Rock”. Spodziewam się świetnej muzyki, która nie musi zawsze zaskakiwać czymś nowym, jak jurora w TV, czy jurorów z YouTube.
Muzyka jest do przeżywania, powtarzania, słuchania. Tak, jak „Sob Rock”, jak na załączonym obrazku.

Leave A Reply

Your email address will not be published.

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/wk2021/public_html/wp-includes/functions.php on line 4757