Recenzja „Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego” Magdalena Jaros

Legendarny aktor

Roman Wilhelmi to jedna z legend polskiego teatru i kina, który na zawsze zapisał się w historii polskiej kinematografii. Jego niezapomniane kreacje możemy podziwiać w wielu znakomitych filmach, takich jak „Zaklęte rewiry”, „Dzieje grzechu”, „Ćma” oraz „Wojna światów – następne stulecie”, a także w kultowych serialach: „Czterej pancerni i pies”, „Kariera Nikodema Dyzmy” i „Alternatywy 4”. Wilhelmi był obdarzony wyjątkowym talentem, ale miał też trudny charakter, co sprawiało, że był postacią barwną i niejednoznaczną.

 

Zawsze otoczony pięknymi kobietami, budził skrajne emocje wśród swoich kolegów z branży. Choć często irytował ich swoim indywidualizmem, nikt nie mógł zaprzeczyć jego aktorskim umiejętnościom. Jego życie prywatne pełne było zawirowań, a on sam stał się symbolem artysty żyjącego pełnią życia, nie stroniąc od hulanek i miłosnych przygód.

 

Hulaka? Kobieciarz? Despota? Utracjusz? A może perfekcjonista? Magda Jaros w swojej książce stara się odkryć, jaki naprawdę był Roman Wilhelmi. W jej opowieści poznajemy aktora nie tylko jako wielkiego artystę, ale także jako człowieka z krwi i kości, z jego wadami, pasjami i namiętnościami.

 

Roman Wilhelmi

Benedyktyńska praca autorki

Tak naprawdę nie pamiętam momentu, kiedy poznałem nazwisko Romana Wilhelmiego. Od wczesnego dzieciństwa oglądałem z rodzicami serial „Czterej pancerni i pies”, kiedy tylko się dało. I mimo, że postać przez niego grana dość szybko umiera, to dzięki jego aktorstwu nie dało się jej zapomnieć. W moim życiu był to punkt zwrotny, moment, kiedy ludzie na ekranie przestali być dla mnie anonimowi.

 

Dlatego lektura książki „Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego” stała się dla mnie koniecznością. Zapowiedzi z tylnej części okładki obiecywały rzucić nowe światło na postać, którą znałem tylko z ekranu. I rzeczywiście, autorka tej biografii wykonała naprawdę benedyktyńską pracę. Zebrała wspomnienia tak wielu ludzi z życia aktora, dosłownie podążając jego śladami. Od wczesnego dzieciństwa, przez życie zawodowe i prywatne, aż po śmierć.  Niesamowite, jak wiele informacji udało jej się zgromadzić, jak wiele różnych perspektyw udało się jej uwzględnić w tej książce.

 

Dużą uwagę zwróciłem na opisy przygotowań Romana Wilhelmiego do ról teatralnych, jego podejścia do samego teatru i występów tam. Z racji roku mojego urodzenia nie mogłem widzieć go na scenie na żywo i byłem skazany na oglądanie go w spektaklach teatru telewizji. Chociaż mogłem tylko wyobrażać sobie, jak prezentował się na żywo na scenie, to opisy jego pracy teatralnej pozwoliły mi lepiej zrozumieć jego pasję do aktorstwa i oddanie swojej sztuce. I myślę, że dla wielu odbiorców tej książki będzie to ważny aspekt.

Prywatne spojrzenie na dzieciństwo aktora

Książka bogata jest też w liczne fotografie, zwróciłem uwagę szczególnie na te z okresu dzieciństwa aktora. Dzięki uprzejmości żony brata Wilhelmiego, możemy zobaczyć prywatne zdjęcia, których w innych publikacjach nie mieliśmy okazji zobaczyć. Bardzo dobrze uzupełniają opisy wczesnych lat jego życia i jak wpłynęły one na jego późniejsze wybory i decyzje.

Niedociągnięcie biografii?

Jednak muszę przyznać, że zabrakło mi w tej historii wspomnień z wspomnianego już wcześniej serialu – „Czterech pancernych i psa”. Dla wielu ludzi jest to pierwsze skojarzenie z Wilhelmim. Rola tam nie przyczyniła się do rozwoju jego kariery, wręcz go zaszufladkowała, ale na pewno był to znaczący epizod w jego życiu. Dlatego część osób chciałoby przeczytać o tym, jakie były kulisy powstawania tego kultowego serialu, jak pracował Wilhelmi z resztą ekipy, czy jakie były jego relacje z innymi aktorami.

Refleksja po lekturze

Mimo tego drobnego zastrzeżenia, „Anioł i twardziel” to fascynująca lektura. Pozwoliła mi lepiej poznać człowieka, który w mojej wyobraźni zawsze pozostanie legendą. Teraz widzę go już nie tylko jako postać na ekranie, ale jako człowieka z krwi i kości, z własnymi pasjami, słabościami i marzeniami. To jest właśnie siła tej biografii.

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Harry Styles zaprezentował teledysk do „Coming Up Roses”.

Harry Styles znowu tańczy. Artysta udostępnił teledysk do "Coming...

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...
spot_imgspot_img
Dawid Gajewski
Dawid Gajewski
Chłonę kulturę całym sobą. Oglądam filmy każdego gatunku, z każdych lat i z wielu krajów. Czytam wszelaką fantastykę, książki historyczne, a ostatnio zasmakowałem w biografiach i literaturze pięknej. Za to jeśli chodzi o kryminały, to można powiedzieć, że jestem jaroszem. Najbardziej cenię nietuzinkową twórczość i oryginalność w opowiadaniu historii. Na każdą okoliczność mam przyszykowany cytat. Ponadto uwielbiam koty, yerbę, Amerykę Południową i retro gry.