[Recenzja filmu] Oscary 2022 – Najlepszy film: ,,CODA”

Jednym z laureatów podczas 94. ceremonii wręczenia Oscarów okazał się film pt. ,,CODA”. Zdobył on nagrody w trzech kategoriach, w tym w tej jednej z najważniejszych. Zwycięskie kategorie: Najlepszy film, Najlepszy aktor drugoplanowy (Troy Kotsur), Najlepszy scenariusz adaptowany.

Geneza ,,CODY” i kilka słów o autorce

,,CODA” (z ang. skrót od ,,Child of Deaf Adults”) to komediodramat z 2021 roku, którego scenariusz i reżyserię napisała Sian Heder. Co ciekawe, jest to anglojęzyczny remake francuskiego filmu z 2014 roku ,,La Famille Bélier” (,,Rozumiemy się bez słów”). Oryginał okazał się frekwencyjnym sukcesem we Francji, przyciągając do kin blisko siedem milionów widzów. Zarówno ,,CODA”, jak i ,,La Famille Bélier”, opowiadają o losach nastolatki, która jako jedyna w jej najbliższej rodzinie jest osobą słyszącą.

Urodzona w 1977 roku, Sian Heder, odpowiedzialna za scenariusz i reżyserię ,,CODY”, jest amerykańskim pisarzem i filmowcem. Maczała palce w takich produkcjach jak: ,,CODA”, ,,Orange Is the New Black”, ,,Tallulah”. Zarówno ,,Tallulah”, jak i serial ,,Orange Is The New Black”, są dostępne na polskim Netfliksie.

Fabuła filmu pt. ,,CODA”

Tak jak już wcześniej wspomniałam, film ten opowiada o losach nastolatki, która jako jedyna w swoim rodzinnym domu jest osobą słyszącą. Ruby Rossi uczęszcza do szkoły średniej, gdzie zapisuje się do szkolnego chóru. Jej nauczyciel odkrywa jej talent i głębię barwy jej głosu. Ruby podczas zajęć poznaje chłopaka, mają zaśpiewać razem w duecie… To faktycznie mógłby być opis tego filmu, ale jakie to byłoby krzywdzące. Otóż ,,CODA” nie może być sprowadzana do krótkiego opisu i przedstawienia fabuły. Ten film jest czymś więcej. Ważna jest w nim nie tylko akcja, a przede wszystkim emocje. Emocje, które z każdą chwilą uderzają w widza coraz bardziej. Na początku gromadzą się one powoli, ale w pewnym momencie następuje wysyp emocji, aż do zakończenia filmu.

Film zaczyna się od przedstawienia rodziny Ruby. Żyje ona z rodzicami i z bratem. Każdy z nich jest głuchy, więc to właśnie Ruby jest pewnego rodzaju tłumaczką, która jest zmuszona do towarzyszenia im w praktycznie każdej chwili, w której przebywają z osobami słyszącymi. Na dodatek prowadzą oni rodzinny biznes – zajmują się łowieniem i sprzedażą ryb. Sprawy się komplikują, gdy decydują się na samodzielne prowadzenie tego biznesu, bez żadnego wsparcia. Nie posiadają tylu pieniędzy, aby móc zatrudnić kogoś, kto mógłby zastąpić Ruby. I w tym momencie pojawia się druga strona medalu. Ruby dopiero co zaczyna się rozwijać w swojej pasji, czyli w śpiewaniu. Dopiero co dołącza do szkolnego chóru i odkrywa swoje powołanie. Ba! Dopiero co poznaje chłopaka, z którym chciałaby przeżyć nastoletnią miłość, a nawet i coś więcej. Lecz niestety rodzina jej potrzebuje i z tego powodu zaczyna mieć nie lada zagwostkę. Co więcej, rodzina nie ułatwia jej podjęcia tej decyzji. Wręcz naciskają na nią i udowadniają, że jest ich jedynym oparciem. Jaką decyzję podejmie Ruby? Porzuci rodzinę, czy własne marzenia i życie? Czy rodzina w końcu ułatwi jej podjęcie tej decyzji?

Oprócz głównego wątku, który należy do najciekawszych w tym filmie, czyli głuchoty rodziny Ruby, pojawia się kilka wątków pobocznych. Jednym z nich jest relacja ,,nauczyciel-uczennica”, czyli relacji Ruby z panem Bernardo Villalobos (każe nazywać się Panem V., jeśli ktoś ma problemy z wymawianiem literki ,,R”). Co ciekawe, nie od początku jest im ze sobą po drodze. Gdy Pan V. przesłuchuje każdego z uczestników chóru, w ramach rozeznania się, kto zalicza się do której partii wokalnej, Ruby panikuje i opuszcza salę prób. Więc to mogłoby wskazywać na zakończenie wątku muzycznego, lecz nic bardziej mylnego. Ostatecznie Pan V. odkrywa ogromny potencjał swojej podopiecznej i postanawia wesprzeć ją w realizacji marzeń. Niestety, tak jak już wspomniałam, na przeszkodzie stoi jej rodzina, która desperacko jej potrzebuje. Pan V. nie należy do ludzi, którzy pozwalają siebie olewać, ale jednocześnie jest obdarzony cenną wrażliwością. Czy nauczyciel będzie w stanie wpłynąć na wybory Ruby? Czy nie zabraknie mu cierpliwości?

Kolejnym wątkiem pobocznym jest wątek miłosny. Niezmiernie się cieszę, że miłość romantyczna została odsunięta na bok w tym filmie. W obecnych czasach rzadko kiedy to się zdarza, przez co wiele produkcji filmowych traci potencjał. Twórcy gubią się w swoich zamiarach i sprawiają, że ich dzieła są bez wyrazu. Wracając do filmu ,,CODA”… Ruby podczas prób szkolnego chóru poznaje Miles’a. Nauczyciel prosi ich o wspólne spróbowanie sił w duecie, co zdecydowanie zbliża ich do siebie. Oczywiście i w tym przypadku nie brakuje komplikacji. Miles ma okazję poznać rodzinę Ruby, co działa na niekorzyść dla obu stron. Dochodzi do czegoś, co on uznaje za zabawne, opowiada o tym koledze, aż w końcu cała szkoła dowiaduje się o tym, co wydarzyło się w domu Ruby (jakże brzmi to typowo!). Jako że już kiedyś znęcano się nad nią w szkole (również z powodu jej rodziny), uderza w nią to podwójnie. Jest niemiłosiernie wściekła na Miles’a. Czy będzie kiedykolwiek w stanie wybaczyć Miles’owi ośmieszenie jej i jej rodziny?

Ocena całości – czy ,,CODA” zasłużyła na Oscara?

Odpowiedź na pytanie, czy ,,CODA” zasłużyła na Oscara, nie jest oczywista. W głowie nasuwa się od razu kilka ,,za” i ,,przeciw”. Owszem, nie jest to takie arcydzieło pod względem wizualnym i dźwiękowym, jak ,,Diuna” czy ,,Psie pazury”. Jednakże z pewnością jest to pewnego rodzaju powiew świeżości na światowym rynku filmowym. I zdecydowanie jest to piękny ukłon w stronę mniejszości, jaką stanowią osoby głuche. Myślę, że można to uznać za ukłon nie tylko w ich stronę, ale również w stronę osób, które borykają się z innymi chorobami, czy w najzwyczajniej w świecie z odrzuceniem. A odrzucenie zostało przedstawione w tym filmie w ujmujący sposób.

Jeśli chodzi o względy wizualne i dźwiękowe, to tak jak już wspomniałam, nie przypomina to chociażby ,,Diuny”. Ale za to ma inne walory. Uważam, że to, że muzyka w tym filmie pojawia się tak rzadko (nie licząc występów Ruby), ma swoje znaczenie. Chociażby wtedy, gdy Ruby występuje na scenie z Miles’em. Cała rodzina dziewczyny gromadzi się pod sceną, aczkolwiek oczywistym jest to, że nic nie słyszą, więc nie mają okazji, by móc czerpać przyjemność z występu ich córki, siostry. W pewnym momencie filmu muzyka zostaje wygłuszona i pojawia się zbliżenie na rodzinę Ruby. Reagują na całą sytuację w identyczny sposób, jak dotychczas, bo dla nich to jest przecież bez różnicy. Ten i podobne momenty składają się na geniusz tego filmu, mimo ubogiej ścieżki dźwiękowej. Głośno one wybrzmiewają, pomimo tego że ich nie słychać.

Kolejnym mocniejszym momentem filmu jest ten, w którym Ruby odbywa poważną rozmowę ze swoją matką. W pewnej chwili dziewczyna pyta swoją rodzicielkę o to, czy żałuje tego, że jej córka jest osobą słyszącą. Ile emocji było w tej scenie! Ile słów wypowiedzianych i niewypowiedzianych! Z tej konwersacji rodzi się prawdziwa lekcja dla osób, które borykają się z problemem z komunikacją.

Gromkie brawa należą się aktorom, którzy odgrywają najistotniejsze role. Każdy z nich dokładnie wcielił się w graną postać i genialnie oddał emocje, które od początku gdzieś się zbierały. Czy to pod względem mowy werbalnej, czy niewerbalnej. Największe wrażenie zrobił na mnie Frank Rossi, czyli ojciec Ruby, którego zagrał Troy Kotsur. Aktor ten zachwycił również osoby odpowiedzialne za wybór Oscarowych zwycięzców – bowiem zdobył on Oscara w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy. Na początku jego postać znajdowała się gdzieś w tle, większą uwagę zwracała na siebie matka Ruby, którą zagrała równie genialna Marlee Matlin. Jednakże wraz z biegiem wydarzeń wysunął się on na pierwszy plan. Chociażby scena, podczas której prosi swoją córkę o to, by jeszcze raz zaśpiewała dla niego piosenkę, którą wykonywała wraz z Miles’em we wcześniej wspomnianej przeze mnie scenie. Niesamowicie oddane emocje. Oczywiście na największy aplauz zasługuje Emilia Jones, która zagrała główną bohaterkę. Co więcej, jest obdarzona nie tylko talentem aktorskim, ale również muzycznym, co udowodniła w tym filmie.

W filmie ,,CODA” znajduje się miejsce nie tylko na wzruszające emocje, ale również na dawkę niewinnego humoru, który sprowadza widza na ziemię, jest dla niego pewnego rodzaju ukojeniem, daje chwilę na odetchnięcie. Tego typu elementy są potrzebne dla stworzenia dobrego kina. Dzięki nim, my, widzowie, obserwatorzy, możemy poczuć bliskość do bohaterów, utożsamiać się z nimi oraz śmiać się razem z nimi.

,,CODA” to jeden z tych filmów, który trzeba uważnie oglądać, aby móc go zrozumieć i wczuć się w wydarzenia, w których brali udział bohaterowie. Jednakże nie należy go dokładnie oglądać tylko i wyłącznie ze względu na te aspekty. Przede wszystkim należy to robić ze względu na to, że spora część filmu nie została wypowiedziana, a z pomocą spieszą napisy. Dlatego należy się na to przygotować i raczej nie włączać tego filmu gdzieś w tle spotkania towarzyskiego czy sprzątania.

Film ten zachwyca swoją prostotą i ujmującym biegiem wydarzeń. Nie postawiono tutaj na wymyślne czy ambitne efekty specjalne, wyjątkową ścieżkę dźwiękową, czy emocje przekazywane jedynie przez mowę. Wszystko odbywa się naturalnie, jednakże ma to nutkę wyjątkowości. Bardzo się cieszę, że to właśnie ten film zdobył główną nagrodę podczas 94. ceremonii wręczenia Oscarów.

,,CODA” to film o dojrzewaniu. I to nie tylko o dojrzewaniu osoby wkraczającej w dorosłe życie, ale również o dojrzewaniu osób, które są już dorosłe. Albowiem to nie tylko Ruby zmaga się z podejmowaniem trudnych decyzji, czy ze zrozumieniem punktu widzenia innych osób. Te problemy ma również jej rodzina. I tylko razem są w stanie je pokonać.

Leave A Reply

Your email address will not be published.