[Recenzja Książki] Anna Kańtoch Wiosna zaginionych

„Wiosna zaginionych” Anny Kańtoch to pierwsza część trylogii kryminalnej (przynajmniej na dzień dzisiejszy, bo tytuły sugerują, iż może pojawić się także część czwarta), gdzie główne skrzypce gra 73- letnia była śledcza, pani Krysia. Osoba całkiem jeszcze żwawa, budząca sympatię czytelnika. Oczywiście, jak na kryminał przystało, już na pierwszych stronach pojawia się nieboszczyk i zbrodnia, a w miarę rozwoju sytuacji kolejne przestępstwa. Na plus dla autorki przemawia to, że zachowała umiar w tym zakresie i nie uśmiercała wszystkich po kolei.

Sytuacja w pierwszym momencie w miarę prosta zaczyna się komplikować i mieszać. Kańtoch zaserwowała nam całą gamę atrakcji, tak więc jest zbrodnia, która prowadzi do kolejnych. Mamy tu także zagadkę z przeszłości, która na szczęście nie przesłania współczesnych wydarzeń, ale jest bardzo ważna. Podobało mi się kolejne odsłanianie faktów, powoli, nienachlanie, ale systematycznie wyłaniały się one z działań prowadzących śledztwo. Do tego autorka fajnie podsuwa kolejne tropy i podejrzenia wobec różnych osób, by mimo wszystko na koniec zaskoczyć czytelnika rozwiązaniem. A to jest sensowne i logiczne, co nie zawsze jest takie oczywiste. Przyznam, że mnie pani Kańtoch zmyliła, akurat w tym kierunku moje podejrzenia nie poszły, zakończenie mnie zaskoczyło dość mocno, chociaż w rzucane wcześniej podejrzenia też nie bardzo wierzyłam, spodziewając się podpuchy. Jak się okazało, słusznie.

Wrócę jeszcze do głównej bohaterki, Krystyna Lesińska nie jest jedyną główną bohaterką, za to bardzo sprawnie włącza się w śledztwo. Bardzo nie lubię nielogicznego, nachalnego uzasadnienia działań tych pierwszoplanowych postaci, tutaj nie było żadnych zgrzytów. I kolejna zaleta książki- autorka na szczęście nie poszła za modą i nie wykreowała kolejnego śledczego alkoholika czy narkomana. Jej postać jest nietuzinkowa, budząca sympatię zarówno literackich znajomych jak i czytelnika, nie znaczy to, że pozbawiona wad. Ot, zwykła ludzka istota z całym bagażem ludzkich cech.

Język powieści nie budzi u mnie zastrzeżeń, prosty, literacko poprawny, lekki w odbiorze. Książka jest ciekawa, watek kryminalny intrygujący, rozwiązanie zaskakujące. No i bardzo odpowiada mi klimat powieści. Nic więc dziwnego, że trudno było mi oderwać się od „Wiosny zaginionych”, przeczytałam ja w zasadzie jednym tchem.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.