[Recenzja Książki] Gaja Grzegorzewska – „Żniwiarz”

RECENZJA  „Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska

Ocena ogólna – 7,0/10

Styl i język – 8                        Fabuła – 7
Postacie – 7                           Emocje – 6
Wykreowany świat – 7

„Żniwiarz” rozpoczyna cykl prywatnej detektywki Julii Dobrowolskiej. Pewnego dnia otrzymuje ona kuszącą propozycje rozwikłania zagadki morderstwa, w zamian za soczyste sto tysięcy złotych. Pomimo dotychczasowego obeznania jedynie w sprawach rozwodowych, młoda i ambitna Julia postanawia przyjąć propozycje.
Fabuła rozgrywa się w małej miejscowości, w której każdy każdego zna, jednak morderca ucinający głowy kosą, jest anonimowy. Fabuła potrafi wciągnąć, jednak kilka jej elementów, nie przypadło mi do gustu. Wątek miłosny nie przeszkadzałby mi, gdyby nie był aż tak intensywny. Główna bohaterka będąca w trakcie śledztwa (obiecującego i rozwijającego sie z przyjemnością traci głowę dla dobrego seksu, przy czym niektóre sytuację zalatują kiczem i tanimi rozwiązaniami. Nie zabrakło także, wątku homoseksualnego, który mi kompletnie nie odpowiadał. Został wciśnięty na siłę i według mnie był mocno nie zrozumiały , wręcz bezsensowny.

Styl pisania jest przyjemny i lekki. W łatwy sposób zapoznajemy się z miejscem, postaciami, a także biegnącym śledztwem.

Wspomnianych postaci mamy dość sporo i należy przyznać, że większość z nich posiada swoje indywidualne cechy, motywację, a nawet tajemnice. To powinno być zaletą tej powieści i w sumie jest, ale pomimo tak wielkiego potencjału, ostatecznie brakuje mi postaci wiodącej, wyróżniającej się swoją przebojowością, przeszłością lub właśnie tajemniczością. Uważam, że potencjał postaci stworzonych przez autorkę, nie został w pełni wykorzystany. Była szansa przekroczyć skalę w kategorii „postacie”.

Zabrakło mi klimatu prawdziwego śledztwa, przepełnionego zagadkami, tajemniczą atmosferą, mrokiem i finałem zapierającym dech w piersiach. Tajemniczy fragment był JEDEN. Interesujący i intrygujący, ale niestety samotny.
Finał także mnie nie porwał, nie skłaniam się ku opiniom, że zbyt naciągany, bo w końcu mamy doczynienia z fikcją, aczkolwiek odniosłem wrażenie, że napisany na siłę. Tak aby zakończyć, bo tak po prostu wypada. Potencjał tej zbrodni nie został w pełni wykorzystany. Oczywiście autorka usiłowała zmylić czytelnika, ale nie koniecznie jej to wyszło, a jeśli w ogóle to w płaszczyźnie, która nie uwalnia zbyt wiele dopaminy.

Reasumując, powieść ta nie należy do tych, które zwalają z nóg i skłaniają do głębokich refleksji, aczkolwiek gwarantuje kilka przyjemnych chwil  przy herbacie bądź kawie.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny