[Recenzja Książki] Hanna Greń – „Wioska kłamców”

Po tegorocznym poznańskim Festiwalu Kryminalnym „Granda”, gdzie jedną z autorek była Hanna Greń, postanowiłem sięgnąć po jej serię kryminalną z Dionizą Remańską – jak autorka opowiadała – byłą policjantką. Wyobrażałem sobie, że główna bohaterka poszła po prostu na emeryturę i jest w średnim wieku, jednak myliłem się.

Dałem sobie do głowy, że muszę przeczytać jak najwięcej książek kryminalnych z wydawnictwa Czwarta Strona, ze względu na świetnych autorów, często polecane książki i w ten sposób trafiłem tym razem na pięcioczęściową serię.

Akcja książki dzieje się w Strzygomiu – wiosce kłamców, które… nie istnieje. Dioniza Remańska odchodząc z policji, zawzięcie stara się odszukać zabójce swojego ojca, który był komendantem pobliskiego komisariatu. Sprawa tejże zbrodni została zakończona, a oskarżeni skazani, ale Dioniza nie wierząc w ich winę, i wykorzystując swoje doświadczenie, robi prywatne śledztwo. Przy okazji ginie jeden z bohaterów drugoplanowych, powiązany ze sprawą.

Z pomocą jej bliskiego otoczenia, Dioniza dociera do niewygodnej prawdy, ale dla mnie jest ona nieugięta i mimo wszystko radzi sobie bardzo dobrze z czyhającym obok niej niebezpieczeństwem. Nie jest to może wybitna historia, a i mnie przydało się coś lżejszego po wbijającym w fotel „Niewybaczalne” Izabeli Janiszewskiej. „Wioska kłamców” z pewnością umili czas osobom, które nie wymagają wielkich efektów wow.

Tym czasem przede mną druga część serii – „Więzy krwi”.

Leave A Reply

Your email address will not be published.