[Recenzja książki] Katarzyna Bonda „Zimna sprawa”

Po kilkumiesięcznej przewie wrócił do mnie Hubert Meyer, tym razem w książce  „Zimna sprawa”. Akcja dzieje się niedługi czas po „Balwierzu” i w przypadku tej serii, żeby zrozumieć wszystkie niuanse powieści, podczas lektury warto zachować chronologię. Nie jest to oczywiście konieczne dla zrozumienia podstawowej treści, ale dodaje smaczku wszystkim szczegółom.

Tym razem profiler angażuje się w śledztwo dziwnych morderstw, w które zaplątana jest jeszcze dziwaczniejsza sekta, a wszystko jest powiązane z nierozwiązanym zaginięciem sprzed kilku lat, kiedy znika cała rodzina.

Książka czyta się prawie sama. Akcja niezmiennie pędzi do przodu, Katarzyna Bonda bawi się z czytelnikiem, zaskakując ciągle nowymi sytuacjami, zmieniając dotychczasowe spojrzenie na fakty, dodając nowe, tym samym zmieniając cały kontekst.

Jako stała czytelniczka twórczości Katarzyny Bondy dzielę jej książki na powieści wielowarstwowe i te o bardziej uproszczonej fabule. „Zimna sprawa”, jako typowy kryminał, należy do tej drugiej  grupy, co jest dla mnie wielką zaletą, akcja nie jest zamotana, pisarka trzyma się głównego tematu bez zbędnych i męczących dygresji, na pierwszym planie ciągle jest zbrodnia i śledztwo prowadzące do jej wyjaśnienia. No i ogromnie się cieszę, że Bonda zachowała dużo dobrego smaku, pomimo brutalności opisywanych zbrodni autorka oszczędziła czytelnikom szczegółów makabrycznych opisów i uwierzyła w odbiorcę, wszystko pozostaje w granicach dobrego smaku i strefie wyobraźni czytelnika.

Hubert Meyer przeszedł pewną metamorfozę i jest teraz dla mnie łatwiejszy w odbiorze, taki bardziej ludzki. Nadal popełnia błędy, jest irytujący dla swojego otoczenia, ale mniej autodestrukcyjny, czyli łatwiejszy do strawienia. Dużym plusem są ciekawe postaci w otoczeniu profilera. Owszem, pojawiają się znane osoby, ale pisarka wykreowała też nowych towarzyszy Meyera i są oni nad wyraz interesujący, co wzbogaca  powieść o dodatkowe smaczki. W „Zimnej sprawie” przewija się  tych postaci całkiem sporo, jednak nie przytłaczają nadmiarem, są po to, aby intryga była urozmaicona i nieoczywista. A muszę przyznać, iż pisarka potrafi mącić i bałamucić, żeby potem z lekką ironią odsłonić zupełnie nowe oblicza zarówno postaci jak i sytuacji. Ponadto ogromną zaletą jest fakt, iż bohaterowie nie są figurami papierowymi, ale po mistrzowsku wykreowanymi postaciami. Dzięki temu cała intryga nabiera wiarygodności, a lektura sprawia prawdziwą radość.

„Zimna sprawa” to kryminał bardzo lekki i łatwy w odbiorze, książka typowa dla gatunku, której lektura ma sprawić przyjemność, a jednocześnie pobudza ciekawość i wyobraźnię odbiorcy. bohaterowie są zróżnicowani, pełni sprzeczności i niejednoznaczni, co bardzo pobudza apetyt czytelniczy. Książkę przeczytałam na jednym wydechu.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.