[Recenzja książki] Luanne Rice „Ostatni dzień”

„Ostatni dzień” Luanne Rice zaczyna się dość ostro, bo od morderstwa. A potem jest już tylko ciekawiej. Spokojne miasteczko, spokojna rodzina i niecodzienna zbrodnia. Ale, jak w każdym życiu i rodzinie, to co znane wszystkim to tylko przykrywka dla faktów ukrytych głębiej. a te powoli wychodzą na jaw w trakcie prowadzonego śledztwa. Co prawda powieść nie jest typowym kryminałem, bardziej przypomina thriller obyczajowo- psychologiczny.

Ważnym elementem jest przeszłość głównych bohaterek, inne przestępstwo, w jakie zamieszana była rodzina. Owszem, wątek kryminalny jest, śledczy Reid prowadzi swoje działania, ale chociaż należy do postaci pierwszoplanowych, nie zajmuje najważniejszego miejsca w tym rankingu. Bardziej wyeksponowana jest siostra ofiary, jej córka i mąż

Jak to bywa w rasowym thrillerze, autorka podsuwa czytelnikowi wiele motywów i wątków w celu zmylenia podejrzeń, w tym czasie stopniowo odsłania kolejne fakty, jedne po to, aby naprowadzić na prawdziwe motywy, inne w celu zmylenia i zwiększenia emocji. Napięcie chociaż niewielkie, jednak jest stopniowane, ale książkę spokojnie mogą czytać osoby o słabych nerwach. Powieść jest wyciszona emocjonalnie i napisana w spokojnym stylu. Można ją zabrać na plażę, do pociągu, czy nawet czytać późną nocą.

No właśnie, ważną rolę odgrywają tu bohaterowie. Tych pierwszoplanowych jest spora gromadka, autorka traktuje ich równorzędnie, dopiero pod koniec książki niektórzy z nich nabierają specjalnego znaczenia. Podobnie rzecz ma się z watkami i motywami. To, co początkowo wydaje się ważne i istotne potem schodzi na plan dalszy, a motywy, które wysuwają się na czołówkę w ogóle nie były brane pod uwagę. Sprawia to, że powieść czyta się z ogromnym zainteresowaniem.

Troszkę słabiej oceniam jedynie psychologię postaci, jest słabo dopracowana, miejscami wręcz sztuczna, pewnie dlatego dialogi bywały drętwe, a opisy zachowań nie do końca naturalne. Być może w części zawinił też tłumacz, bo zdarzyły się zlepki typu: „czasem ciągle”, ale ogólnie język powieści nie budzi większych zastrzeżeń, „Ostatni dzień” czyta się lekko i płynnie. Po książkę mogą sięgnąć zarówno miłośnicy kryminałów, thrillerów jak tez dramatów rodzinnych czy powieści psychologicznej. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny