[Recenzja książki] Michał Wierzba „Zły pasterz“

Michał Wierzba „Zły pasterz“

Jeśli w ten sposób wygląda debiut polskiego autora to ja jestem bardzo na tak. Trochę bałam się lektury „Złego pasterza”, bo i niezłe tomiszcze, 600 stron druku, i debiut nieznanego mi przecież pisarza, można byłoby się spodziewać wszystkiego. Tymczasem książkę czytało się bardzo dobrze. Lektura wciągająca, intrygująca i przede wszystkim dobrze napisana. Język powieści jest bardzo lekki, nic dziwnego, Michał Wierzba ma doświadczenie literackie, więc debiut dotyczy tylko powieści kryminalnej. Ale nie da się zaprzeczyć, iż warsztat pisarski jest na wysokim poziomie, a to duży plus przy zajmowaniu się powieściopisarstwem, wręcz wymóg.

„Zły pasterz” jest powieścią wielowątkową. Najważniejsze miejsce zajmuje oczywiście część kryminalna, przy czym wątek policjantki jest wręcz marginalny, chociaż na pierwszych stronach prowadzony się bardzo rozwojowo, potem zaniknął na rzecz wątku prywatnego śledztwa. Oprócz zbrodni w powieści poruszone zostały przemoc w rodzinie oraz problem sekt. Czyli każdy może znaleźć coś dla siebie. Potem oczywiście wszystko zostało w miarę zgrabnie powiązane w jedną całość, umotywowane też logicznie. Moim zdaniem jednak książka niepotrzebnie została rozbudowana o dwa czy trzy tematy, które niewiele wnoszą do całokształtu „Złego pasterza”, jedynie wydłużają powieść. Owszem, są ładnie wpasowane w treść podstawową, ale nie do końca są potrzebne.

Jeżeli chodzi o postaci, które pojawiają się w książce, przyznam, że chyba tak do końca nie udało mi się żadnej polubić. Owszem, są dobrze wykreowane, prawdziwe, ale nie budziły moich cieplejszych uczuć. Nie wiem, czy to zamierzone działanie, czy przypadek, odebrałam ich wszystkich jako mało sympatycznych i żadnemu nie potrafiłam tak do końca kibicować.

Jedno, przy czym autor powinien jeszcze popracować, to sfera języka w scenach obyczajowych. Kilka razy zirytowały mnie powtórzenia opisujące siusiających bohaterów, każde powtórzenie jest denerwujące, a szczególnie powtarzanie opisów czynności intymnych. I drugi zarzut to niedociągnięcia językowe podczas opisu scenek obyczajowych i wyznań miłosnych. Dialogi między Alicją i Janem chwilami zahaczały wręcz o infantylizm. Język tych scenek, a język reszty powieści to jak zlepek twórczy dwu różnych pisarzy.

Podsumowując jednak stwierdzam, że powieść Michała Wierzby uzyskała w moich oczach wysoki poziom powieści kryminalnej i dobry pod względem językowym. Książka jest łatwa w odbiorze, postaci wykreowane poprawnie, a watki logicznie połączone.  Może nie do końca podobało mi się zakończenie, ale nie mam mu nic istotnego do zarzucenia, moje odczucia i wybory moralne są po prostu inne, niż wybory bohaterów powieści.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.