[Recenzja Książki] Piotr Kościelny – „Zaginiona”

RECENZJA
„Zaginiona” Piotr Kościelny – audiobook.

Ocena ogólna – 8,8/10

Styl i język – 9
Postacie – 7

Wykreowany świat – 10
Fabuła – 9
Emocje – 9
Kilka słów o autorze, ponieważ wcześniej nie natknąłem się na jego twórczość. Piotr Kościelny jest prywatnym detektywem, specjalistą do spraw bezpieczeństwa, a także instruktorem samoobrony. Pisarzem kryminałów rzecz jasna też jest . Na „Zaginioną” trafiłem przypadkiem, następne dni z jego książkami przypadkowe dla mnie już nie będą.

Autor podzielił się ze mną zbilansowaną jakością, która towarzyszyła mi od prologu do epilogu. Styl pisania należy do lekkich, nie utrudniających zapoznawania się z historią, co bardzo sobie cenie w kryminałach. Nic mi nie „zgrzytło”, nic nie „chrobotło”.

Stworzony przez autora świat oczarował mnie zarówno swoją prostotą, jak i drobiazgowością. Niby nic wielkiego w nim nie doświadczamy, a jednak gra wszystko.
Fundamenty wykreowanego świata wspierane są przez drobne elementy, które dodają wyrafinowanego smaczku. Pomysł młodego i jego rola w całej powieści, jest moim zdaniem kapitalnym zagraniem. Autor wszedł w rolę małego, rozmarzonego dzieciaka, opisał świat jego oczami, po czym przyjął rolę psychola i… mordował (ot spojler w prezencie).

Fabuła również podołała całości. Autor wystartował z mocnym przekazem. W dość bezpośredni sposób zilustrował nam jak niewiele trzeba do upadku człowieka. Jeden błąd, jedna sytuacja i z Pana stajemy się nic nie znaczącym, znienawidzonym odpadem. Przekaz równie mocny, co słuszny.
Ile jesteśmy w stanie poświęcić, aby podnieść się po upadku? Czy dążenie do autodestrukcji ma swoje granice? I najważniejsze pytanie, które nasunęło mi się w trakcie odsłuchu.
Czy egoizm to nasze przekleństwo?
Książka zmusiła mnie do refleksji. Czy policjant pracujący nad śledztwem robi to z chęci noszenia pomocy innym, czy jednak ambicja nakazuje mu być najlepsza wersją siebie, przyjmując ochoczo wszelkie korzyści materialne i przyszłościowe płynące z rozwiązania sprawy. A może istnieją policjanci, którzy potrafią łączyć że sobą oba elementy?

Powyższe rozmyślania spowodowały u mnie dość szeroką gamę emocji, przy czym koniec, złapał mnie za gardziel i nie chciał puścić. Klucha  w gardle i smutek na sercu dość długo nie mijały.

Od całości delikatnie odstawały postacie. Do bohatera nie można się przyczepić, interesujący, zrozumiały dla nas, bogaty w emocje i życiowe porażki. Kolejną dobrą postacią był wspomniany dzieciak. Świetnie wymyślona jego historia i pryzmat, przez który oglądał świat. I to tyle niestety. Nasz psychol jest tajemniczy, bardzo interesujący, ale… No właśnie tu mam spore „ale”. Jego choroba nie została rozwinięta, nie poznaliśmy jego historii, motywów, czy chociażby genezy powstania choroby. Pozostałe, poboczne postacie były byle jakie. Ot nie przeszkadzały, ani nie urozmaicały.

Jednak reasumując muszę zaznaczyć, że ta powieść to zdecydowanie wysokie loty. Przykład jakości, w której żaden elemenąt nie góruje nad drugim (prawie), a ich kompilacja daje bardzo zadowalające efekty.

Zdecydowanie polecam.
Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny