[Recenzja Książki] Przemysław Piotrowski „Zaraza”

Pozostająca na długo w pamięci trylogia Przemysława Piotrowskiego zamieniła się w… serię. Na szczęście! Nie chciałem tak szybko rozstawać się z tak dobrym kryminałem. „Zaraza” to jej czwarta część, a 29 czerwca ukaże się część piąta – „Bagno”.

Po ostatniej trudnej akcji, Igor Brudny trafia do szpitala w stanie krytycznym. Jego rekonwalescencja trwa długo, a sam komisarz jest z tego powodu zrezygnowany. Ciężko mu się przyzwyczaić do zmiany stylu życia – Igor przez jakiś czas ma ograniczenia ruchowe, porusza się na wózku inwalidzkim, ale ma przy sobie partnerkę Julię Zawadzką, która pomaga mu w każdej sytuacji.

W tej części większą uwagę przez jakiś czas autor skupił właśnie na Julii Zawadzkiej, która musi się zmierzyć z nowymi osobami, z którymi jest jej dane współpracować. Nie jest to dla niej proste i policjantka musi zaciskać zęby, aby nie zostać odsunięta od śledztwa. Śledztwa, które wskazuje na to, że w mieście pojawił się znów seryjny morderca, aczkolwiek grupa policjantów z Zielonej Góry ma nie lada wyzwanie, ponieważ nie ma żadnych poszlak i śladów, których mogliby się uczepić, co pomogłoby im krok po kroku rozwiązać zagadkę. Seryjny morderca to nie jedyny temat „Zarazy”. Igor nie pozostaje długo bez pracy – zgłasza się bowiem do niego pewna kobieta, która poszukuje swojej zaginionej siostry.

W „Zarazie” nie brakuje ciętego języka. Obrazy, które miałem w głowie podczas czytania tej części, były momentami dla mnie zbyt brutalne i musiałem odkładać książkę, aby odetchnąć. Nie było to takie oczywiste, bo z drugiej strony lektura jest niebywale wciągająca i nie sposób o niej zapomnieć. Przemysław Piotrowski zaskakuje przede wszystkim rysem bohaterów i ich charakterami i cechami osobowości – gliny też potrafią być ludźmi, którzy mają serce na dłoni. Najbardziej na uznanie zasługuje zarys głównego bohatera – Igora Brudnego, który nie jest już takim introwertykiem jak na początku.

Mnie jako czytelnika cieszy to, że im dalej idzie autor z kolejnymi częściami serii, tym fabuła jest lepsza. Ciężko aby przeskakiwać samego siebie. Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że każda kolejna część tej samej serii jest lepsza od poprzedniej. Oczywiście – pozostałym niczego nie brakuje. Nie mam żadnych obaw dotyczących „Bagna”, bo ufam, że Przemysław Piotrowski zaskoczy mnie jeszcze bardziej niż dotychczas.

Leave A Reply

Your email address will not be published.