[Recenzja książki] Renata Furman „Morderstwo na kempingu”

Zazwyczaj mówimy o książce, że jest przegadana, to ja tym razem mam książkę niedogadaną. I chcę ją Państwu dziś zaprezentować. „Morderstwo na kempingu” to debiut Renaty Furman i jako taki uważam za w miarę udany. Książka oczywiście jest rasowym kryminałem, śledztwo prowadzi policja, chociaż przez chwilę istniała obawa, że znowu jakiś cywil włączy się w dochodzenie. Autorka jednak poszła w kierunku śledztwa policyjnego, co jej się bardzo chwali. Powieść, a  w zasadzie objętościowo powiastka, dobra jest dla osób zapracowanych, da się przeczytać w dwie- trzy godziny. W jakiś przyjemny sposób nawiązuje do serii Srebrnego klucza czy Jamnika- kryminałków z czasów PRL, chociaż wydarzenia dzieją się w czasach jak najbardziej współczesnych.

Kolejną zaletą książki jest język i styl. „Morderstwo na kempingu” czyta się bardzo swobodnie i przyjemnie, widać, że Renata Furman ma predyspozycje w kierunku  tworzenia literatury. Sam pomysł intrygi kryminalnej zasługuje też na duży plus. Zagadka była ciekawa, rozwiązanie co prawda pojawiło się tak jakoś na życzenie panów śledczych, po zaledwie jednej poszlace, warto byłoby jeszcze dołożyć stron na kolejne ślady i dowody, wtedy byłoby i ciekawiej i bardziej wiarygodnie.

Jednak odczułam w czasie lektury, że jest to zaledwie szkielet świetnej powieści, którą dobrze byłoby obudować słowami, fragmenty dotyczące pojawiających się wątków śledztwa, przesłuchania zostały zredukowane do minimum i czułam tutaj ogromny niedosyt, tym bardziej, iż jak wspomniałam, stylistycznie i językowo lektura sprawiała mi przyjemność, więc dlaczego ta przyjemność została okrojona? Chociaż przyznaję, że . „Morderstwo …” miało wszystkie elementy modnych współcześnie powieści kryminalnych: ofiary, śledztwo, romans i odrobina życia prywatnego, a do tego jeden czy dwa fragmenty myśli samego sprawcy.

No i bohaterowie. Jest ich na szczęście niewielu, ale niestety, różnią się między sobą tylko nazwiskami. Myślę, że w kolejnych powieściach pani Furman musi popracować nad kreacją postaci, bo w zamyśle pomysły były niezłe, trochę zaszwankowało wykonanie.

Podsumowując nie skreślam Renaty Furman, wprost przeciwnie, nazwisko zapisuję sobie do listu autorów, których twórczość śledzę. Zasługą jest oczywiście styl i język powieści, główny w moim odczuciu atut „Morderstwa na kempingu”. A mam nadzieję, że kolejne książki tej autorki ukażą się niedalekiej przyszłości i będą grubsze, żeby na dłużej starczyło.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.