[Recenzja Książki] Robert Małecki – „Koszmary zasną ostatnie”

Siadając do tej recenzji postanowiłem odłożyć ją na kilka dni od przeczytania z powodów wiadomych. Z jednej strony sądziłem, że pisanie recenzji w emocjach to najlepsze co może być, ale tym razem postanowiłem, aby podejść do tego bardziej neutralnie niż miałbym w kompletnym rozwaleniu pisać tekst, który trzeba opublikować.

Kilka dni temu zakończyłem swoją przygodę z trylogią Roberta Małeckiego. Ta ostatnia część bardzo mi się dłużyła, ale też specjalnie kilkukrotnie odkładałem książkę, by sprawdzić siebie – jak będzie na mnie działać finał historii. Broń Boże nie odkładałem jej, bo mi się źle czytało albo coś w tym rodzaju. Wyszło to zupełnie naturalnie – ponieważ jak jakaś powieść mnie wciągnie, chcę jej zakończenie poznać jak najszybciej. Przyznam, że to też ze względu na to, że postać Marka Benera została bardzo dobrze nakreślona. W wielu przypadkach zdarza się, że to głównego bohatera trzeba się jakiś czas przekonywać, a do Marka przekonałem się od razu. Fajny z niego facet, a próba na jaką został wystawiony tylko ukazała jego szlachetność i oddanie (tutaj mowa o miłości do żony – niestety zaginionej).

Akcja dzieje się w Toruniu oraz w jego najbliższych miejscowościach, zimą. Po godzinach Bener nie tylko jest redaktorem naczelnym czasopisma „Echo Torunia”, ale także trafia na zaginionych ludzi, którzy przypadkiem zbliżają go do odnalezienia żony, która 1 listopada 2010 roku zniknęła z radaru kamer, gdy kierowała swoim autem.

Małecki bawi się z czytelnikami i naprowadza na tropy, które później okazują się totalnie nie tym, co w danym momencie ja jako czytelnik odczuwałem. Może to też ze względu na to, że szybko odkryłem kto odpowiada za zaginięcie żony Benera – Agaty.

Nie każdemu się udaje i nie jest to takie proste, ale według mnie trzecia część (choć pozostałe dwie są naprawdę bardzo dobre i polecam ze szczerego serca) różni się znacząco od pierwszej i drugiej. Bardziej nakreśleni bohaterowie, mogę wyraźniej ich widzieć, współodczuwać to, co oni czują w danym momencie. Rozumieć ich i razem z nimi chcę poznać prawdę i odkryć po kawałkach zakończenie tej historii.

Przykro mi rozstawać się z Benerem. Tak się chyba nie robi, ale mam nadzieję, że Pan Robert napisze jeszcze niejedną książkę, (może kolejną trylogię, bądź serię), której głównym bohaterem będzie Marek Bener?

 

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.