[RECENZJA KSIĄŻKI]-Sandra Lupin – „lupinpoesy”

OPIS AUTORA:

Elliot ma osiemnaście lat i grono oddanych przyjaciół. Może nawet zbyt oddanych, bo ich troska o jego życie uczuciowe zaczyna być nieco, hm… irytująca. Zmęczony aranżowanymi randkami z kolejnymi kandydatami na chłopaków Elliot rzuca na odczepne, że już się z kimś spotyka. Teraz przyjaciele koniecznie chcą poznać tajemniczego wybranka jego serca. Problem w tym, że jak na złość nikogo odpowiedniego nie ma na horyzoncie. Zdesperowany Elliot decyduje się na kompletnie szalony ruch ― proponuje świeżo poznanemu Nicholasowi, by udawał jego chłopaka.

Cóż, czasami najbardziej zwariowane plany okazują się najlepsze. Nicholas się zgadza i od tej pory występują z Elliotem oficjalnie jako para, a nieoficjalnie… Nieoficjalnie też świetnie się dogadują, chociaż ich prawdziwe relacje nie wykraczają poza czysto przyjacielskie. Co obu zainteresowanym wydaje się odpowiadać. Do czasu.


Mamy uroczą (jest to najlepiej określające książkę słowo) historię Eliota, który pod wpływem swoich przyjaciół postanawia znaleźć sobie chłopaka na niby, bowiem przyjaciele usilnie próbują znaleźć bohaterowi partnera. Pada na przypadkowego klienta kawiarni, w której pracuje nasz bohater -Nicholasa. Po dłuższym wahaniu chłopak zgadza się na udawanie partnera Elliota. Jak się pewnie domyślacie, udawanie przeszło w coś więcej. Między chłopcami powstało silne, piękne uczucie. Książka w lekki, słodki sposób opowiada o nastoletniej miłości, dorastaniu, przyjaźni.

Minusem jest fakt, iż powieść jest napisana ubogo. Wiele rzeczy, w tym opisy postaci powinny być bardziej rozbudowane. Z pewnością sprawiłoby to, że czytelnik bardziej przywiązałby się do postaci. W książce dominuje Wattpadowy klimat, którego właśnie po przelaniu na papier odrobinę bym się pozbyła, a zainwestowała w bogate opisy i rozwiniecie wątków.

Po przeczytaniu „You got me” pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to, że ta historia cholernie kojarzy mi się z romansem dwóch młodych chłopaków z norweskiego serialu Skam. Jak się okazało moja myśl była trafna. Dowiedziałam się niedługo po przeczytaniu książki, iż jest to stricte fanfik Skam. Jednak nie tylko klimatem Skam mi powiało. Momentami miałam w głowie sceny z Tamte dni tamte noce”. Czytając książkę językiem Elliotta mam przed oczami Timothiego Chalameta. Zdecydowanie byłby idealnym Elliotem.

Podsumowując, książka jest świetna, aczkolwiek świetnym zabiegiem byłoby popracować nad jej formą. Było wiele powtórzeń, zbyt słodki (zdaniem wielu czytelników) klimat i wiele niepotrzebnych wątków. Jakkolwiek by nie było, beya (Editio) zdecydowanie podjęło dobrą decyzję dając szansę dotrzeć historii Elliotta i Nicholasa do szerszego grona czytelników. Czasami fajnie jest się oderwać przy tego typu lekkiej lekturze.

 


Sandra Lupin – lupinpoesy – na portalu Wattpad znana jako lupinpoesy. Na co dzień pije dużo kawy. Ma obsesję na punkcie dwójki swoich kotów. Urodziła się i mieszka w małej miejscowości w województwie opolskim. Ukończyła technikum ekonomiczne. Wielka fanka „Gwiezdnych Wojen”, uniwersum Marvela, Harry’ego Portera oraz książek Cassandry Clare. Kinomaniaczką. Lubi słuchać muzyki, jeździć na rowerze i, rzecz jasna, czytać książki. Kocha wszystko co ma smak mięty z czekoladą. W wolnych chwilach siedzi pod kocem, snując nowe historie dla swoich Czytelników.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.