[Recenzja Płyty] Faustyna Maciejczuk – „Przebudzenie EP”

Faustyna Maciejczuk to urodzona artystka. Po bardzo dobrze przyjętym debiucie i dużym sukcesie pierwszego singla – „W mojej głowie” w projekcie FONOBO Pitcher, Faustyna zwróciła uwagę wielu obiorców spragnionych świeżej i bezpretensjonalnej muzyki. Młoda i energiczna dziewczyna poszła za ciosem i stworzyła sześć numerów, które znalazły się na jej debiutanckiej EP-ce pt. „Przebudzenie”. Minialbum zawiera dużą dawkę pozytywnej energii i charakterystycznych dla twórczości Faustyny wpadających w ucho pop-owych kompozycji takich jak utwory „Czas” lub „Chwile”.

Artystka zadebiutowała singlem „W mojej głowie” w akcji FONOBO Pitcher, dzięki któremu dała poznać się szerszemu gronu odbiorców. Zainteresowanie od strony mediów okazało się tak duże, że w dość krótkim czasie doszło do publikacji kolejnych singli, które doprowadziły nas do debiutanckiej EPki Faustyny „Przebudzenie”, którą możemy posłuchać od dziś! Retro brzmienie lat 70 połączone z nowoczesnością sprawiło, że człowiek zatrzymuje się, by zobaczyć co tu się dalej wydarzy. I wydarzyło się wiele. Każda kolejna piosenka to pokazywanie siebie za pomocą różnorodnych gatunków muzycznych, choć EP-ka oscyluje w electropopie, to jest to wiele odsłon tego stylu.

Gdy usłyszałem „Po Burzy”, które zostało wydane wraz ze startem pre-orderu jako kolejna zapowiedź EPki, czułem, że pozostałe dwie nowości, – „Krążę” i „Zagrajmy” totalnie rozwalą i też tak się stało. „Po Burzy” ma trudny refren do śpiewania w momencie – „I choć grad rad dasz radę i brak wad tak naprawdę, obudzisz w sobie nowy dzień”. To tylko ukazuje jak dobrą dykcję ma Faustyna. Naćkane podobne słowa w języku polskim nie są takim prostym zadaniem. Faustynie się to udało. I to jeszcze jak!

Rewelacyjne, wpadające w ucho „Czas” i „Chwile” już znacie, a Ci którzy nie znają zachęcam koniecznie do sprawdzenia, bo na koniec zostawiłem największy smaczek. Jest to piosenka „Zagrajmy”. Szczerze kompletnie się nie spodziewałem aż tak dobrego brzmienia. Jak usłyszałem ten bit w refrenie to mi po prostu opadła kopara i na x czasu, bo nawet nie wiem ile, odciąłem się od rzeczywistości i siedziałem wpatrując się w ścianę z podziwem i takim „co tu się w ogóle wydarzyło?” Oj, będzie na replay’u u mnie długo i wierzę, że również i Was skradnie do reszty ten numer!

Z debiutami bywa różnie, ale nie w przypadku Faustyny. Tutaj różnie bywa jedynie pod względem stylistycznym. Każda piosenka to coś innego, coś wartego uwagi. Różne inspiracje, różne drogi, różne historie. Nie ma tu monotonii ani monotematyki. Start z wysokiego szczebla i aby tak dalej. Czekam na kolejne nowości od Faustyny Maciejczuk.

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Harry Styles zaprezentował teledysk do „Coming Up Roses”.

Harry Styles znowu tańczy. Artysta udostępnił teledysk do "Coming...

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...
spot_imgspot_img