Ten Typ Mes „Hello Baby” [RECENZJA]

O płycie, która zrobiła akuku, a niektórym nawet kuku.

Mes to człowiek, który bardzo polaryzuje słuchaczy. Jednych odstrasza jego wujkowe poczucie humoru, rozmach aranżacyjny, czy też nowe obszary muzyki, których stara się dotykać. Nie można jednak Piotrowi odmówić kreatywności oraz odwagi. Kto by pomyślał, że pójdzie on na terapie, zwiąże się z kimś na stałe, czy też sięgnie po autotune, którego tak bardzo się wzbraniał. Ba! Nawet napisze książkę.

Najnowsza płyta to wydawnictwo o którym sam raper mówi, że będzie to album przed przerwą, gdyż chce skupić się na wychowaniu syna. Hello baby nie jest tytułem przypadkowym. Ryszard, bo tak nazywa się syn Mesa przyszedł na świat tego roku i zawładnął życiem rapera. Jednak opinie o tym, że album jest wyłącznie na temat ojcostwa można włożyć między bajki i kiedyś Rysiowi poczytać.

Nowy album, poza faktem samego wydarzenia jakim jest dziecko zaskoczył ilością gości. Nie postrzegałbym jednak występów gościnnych tylko i wyłącznie w przestrzeni raperów, ale również DJ. Kto spodziewał się usłyszeć kiedyś kawałek Mesa na bicie chociażby Moo Late znanego z Bitaminy? A to właśnie on stworzył chociażby Akuku, utwór, który oznajmił światu przybycie Rysia między nas.

Promocja tego albumu to fakt ciekawy sam w sobie. Dostaliśmy pięć singli, które prowadziły w różne strony. Bangerowe Only in warsaw na bicie @atutowego, przewrotnego Idealnego rapera z ciekawie złożonym tekstem, Jogę, z wręcz housowym bitem i dopiero czwartym singlem zostało Akuku. Dla tych, dla których posiadanie dziecka było naturalną koleją losu w życiu rapera, pojawienie się Kozy na feacie było zaskoczeniem. Spokojnie jednak, Foliage nie wchłonęło Mesa stylem Kozy i jego DJ Jordana, a raczej dodało smaku ukazując szeroki wachlarz umiejętności wszystkich trzech panów.

Jordan zresztą nie tworzył bitów wyłącznie do Foliage. Vienna to drugi utwór stworzony na jego bicie i w moim osobistym odczuciu jest to kawałek najmocniejszy z całej płyty, zupełnie odcinający się od całej tematyki macierzyństwa. Melodia, która toczy się powoli niczym pociąg rozpędza się nie pytając o bilet.

Nie sposób też pominąć postaci, która została wytypowana do 10 Polaków, którzy osiągnęli w roku 2021 mistrzostwo przez Gazetę Wyborczą, czyli Kuby Więcka. Młody jazzman, który pojawił się niespodziewanie w środowisku rapowym poprzez album Niebo nad Berlinem wraz z Kozą. Kuba to człowiek, który w ciągu 2021 pojawiał się w wielu projektach, co rusz zaskakując kreatywnym balansowaniem kontrastu materii muzyki. Jego bity instrumentalno-eklektyczne już w dokonaniach z Kozą potrafiły zaskoczyć. Od strony melodyjnej więc jak widać ciężko się nudzić na tej płycie. Jak to jest z występami wokalnymi?

Wcześniej wspominany Koza, Legendarny Afrojax, Kękę, Berson oraz Emil Blef dostali utwory wręcz skrojone pod ich występy. W moim odczuciu to o dziwo Prokreacyjne pi***olenie z Afrojaxem wybija się na czołówkę mając w sobie jakiegoś rodzaju urok. A może to kwestia mojego umiłowania wymowy litery R przez tego konkretnego rapera.

Hello baby wydaje się najprzystępniejszym albumem w dorobku Mesa. Tematyka bliska wielu osobom, taka jak strach, czy niepewność o przyszłość swoich dzieci, to z jednej strony coś prowokująco otwartego a zarazem kuszącego szczerością. Różnorodność kontrastów albumu sprawia, że pomimo długości płyta się nie nudzi.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny