[Wywiad] „…blues automatycznie stał się muzyczną przestrzenią, w której najlepiej się dogadywaliśmy” ~ shama

Zespół shama to zżyta ekipa z Warszawy. Razem tworzą muzykę i spędzają wolny czas. Połączyła ich miłość do bluesa i rocka z lat 60-tych. W swojej twórczości stawiają na przekaz, jakość i szacunek do słuchaczy, dlatego nie idą na łatwiznę. Cały czas się rozwijają i szukają kolejnych inspiracji. Wśród fanów shamy utarło się powiedzenie „im nowsze, tym nowsze”, co oznacza, że nie pozostają obojętni na światowe trendy. W ich utworach równie dobrze można usłyszeć wpływy The Beatles co Billie Eilish. Czasem Michaela Jacksona, ale też The Black Keys czy Maca DeMarco.

Skład shamy jest czteroosobowy: BasiaJimiAntoni Kacper. Każde z nich to inna osobowość i inna zajawka. Basia jest wokalistką, gra na skrzypcach, komponuje, a w wolnych chwilach tańczy i płacze ze śmiechu. Jimi to gitarzysta, który zajmuje się także produkcją muzyczną. To on poznał ze sobą wszystkich członków zespołu. Antoni pełni w zespole rolę pianisty, kręcą go syntezatory i słynie z nadmiaru energii. Z kolei Kacper – były trębacz i pianista – gra na perkusji; z pozoru spokojny i uprzejmy, jest jedynym prawdziwym rockmanem zespołu.

Po premierze singla miałem możliwość porozmawiania z zespołem. Zapraszam do czytania wywiadu przy porannym pączku i kawusi 😉

Mariusz Majchrzak: Połączyła Was miłość do muzyki lat 60’. Skąd w tak młodych ludziach zamysł, by tworzyć muzykę która była na topie bardzo dawno temu?

shama: W domach każdego z nas słuchało się muzyki podobnej gatunkowo, która bezpośrednio wywodzi się z bluesa. W związku z tym blues automatycznie stał się muzyczną przestrzenią, w której najlepiej się dogadywaliśmy. Obecnie nasza muzyka z pozoru bardzo oddaliła się od tej czystej formy, jednak w rzeczywistości blues nadal stanowi trzon naszej twórczości.

MM: Mimo tego, że tworzycie nowoczesnego bluesa, pojawia się w Waszych inspiracjach między innymi Billie Eilish. Lubicie takie mieszanki?

shama: Każdy w zespole słucha trochę czegoś innego. Są też artyści, których słuchamy wszyscy. Dzięki temu tworzy się mieszanka, z której możemy swobodnie korzystać. Jednocześnie, słuchając muzyki oddzielamy od siebie jej poszczególne elementy, takie jak np. kompozycja, brzmienia instrumentów, czy rytm. To pozwala nam inspirować się utworami z pozornie odmiennych źródeł. Wydaje nam się, że czerpanie z muzyki tak różnorodnej pod względem gatunku, jak i czasu powstania, ułatwia nam stworzenie czegoś ciekawego i oryginalnego.

MM: O czym opowiada Wasz singiel „kwiaty”?

Basia: Tekst do kwiatów pisałam z myślą o kobiecości, o tym jak się w takiej stereotypowej kobiecości nie odnajduję, ile widzę w sobie “męskich” cech które lubię lub nie i że właściwie raczej nie patrzę na siebie jako na kobietę, tylko jak na osobę. „Miej delikatny chód, niech po palcach spływa miód…” to lista wymagań których czuję, że nigdy nie spełniałam i chociaż mnie to w pewnym sensie smuci, to też coraz mniej obchodzi. Kwiaty to niezwykły utwór, ponieważ jego warstwa muzyczna bardzo dokładnie odzwierciedla warstwę liryczną. Zwrotka jest pełna groteski, przejście do refrenu – cukierkowe i ironiczne, a sam refren – bardzo intensywny, jak przedstawiane w nim emocje.

MM: Byliście w My Name Is New. Pamiętam Wasz singiel „Słonie”, który wydaliście w tym projekcie, ale dopiero teraz zaczyna być o Was trochę głośniej dzięki FONOBO Pitcher. Potrzebowaliście zmiany?

shama: Od początku wiedzieliśmy, że projekt My Name Is New jest nastawiony na wydanie jednego singla. „Słonie” były naszym pierwszym autorskim utworem i uważamy, że premiera wyszła bardzo fajnie. Nie spodziewaliśmy się takiego odzewu. O projekcie FONOBO Pitcher dowiedzieliśmy się od naszych znajomych z zespołu Jelsa, który w zeszłym roku dołączył do projektu. To, co usłyszeliśmy o projekcie, bardzo nas zaciekawiło, więc przesłaliśmy demo. Po kilku dniach dostaliśmy zaproszenie na rozmowę – utwór się spodobał i zostaliśmy przyjęci. Singiel i okładka były już wtedy w zasadzie gotowe, ale to FONOBO Label pomogło nam w pełni profesjonalnie przeprowadzić premierę.

MM: Kiedy i w jaki sposób powstał Wasz zespół? I dlaczego shama?

shama: Mimo długich korzeni sięgających do roku 2013 shama narodziła się tak naprawdę na początku 2020. Zespół powstał na bazie naszego poprzedniego projektu (The Rockin’ Chair). W naszej wspólnej muzycznej głowie nastąpiła zmiana sposobu patrzenia na tworzenie, muzykę i nas samych. Stąd też pomysł na zmianę nazwy. A dlaczego shama? To słowo dobrze oddaje naszą muzykę i styl bycia. Kiedy tylko padł pomysł nazwania zespół w ten sposób, od razu wiedzieliśmy że to jest to.

MM: W związku z tym, że jesteście zespołem pozwolę sobie każdemu z Was zadać po jednym pytaniu. Basiu, jesteś nie tylko wokalistką, ale także skrzypaczką. Czy w autorskich utworach zespołu będzie można usłyszeć dźwięki skrzypiec?

Basia: Do tej pory zdarzało się czasem, że grałam na skrzypcach improwizowane solówki na koncertach. To właśnie gra w zespole ośmieliła mnie do nauki improwizacji na moim instrumencie. To było w czasach kiedy graliśmy głównie bluesa. Od momentu kiedy zaczęliśmy pisać własne utwory skrzypce zeszły w zespole na drugi plan, obecnie myślę raczej o basie. Do ostatniej piosenki partie basu nagrywaliśmy wspólnie z Jimim, część ja, część on. Być może za jakiś czas będzie to moja stała funkcja w zespole oprócz wokalu.  Skrzypce pozostają dla mnie bardzo ważne, ale na ten moment czuje że jeszcze nie byłyby w pełni spójne z naszym nowym brzmieniem. Nie oznacza to jednak, że skrzypiec już na pewno nie wykorzystamy. Wszystko zależy od potrzeb jakie mamy przy pracy nad konkretną kompozycją. Nie mówię nie.

MM: Kacprze, umiesz grać na pianinie, trąbce, jednak postawiłeś na perkusję. Bardziej Cię kręcą bębny, czy akurat w zespole masz taką rolę?

Kacper: Na pianinie i trąbce grałem już od podstawówki w ramach szkoły muzycznej i jeszcze przez gimnazjum i część liceum. Na perkusji zacząłem się uczyć jakoś na początku gimnazjum, ponieważ ze znajomymi z klasy chcieliśmy założyć zespół. Później kilka lat graliśmy razem, a w liceum dołączyłem do Jimiego, Basi i Antoniego, którzy nie mieli wtedy jeszcze perkusisty i potrzebowali kogoś na jeden koncert. Finalnie zostałem w zespole na dłużej.

MM: Jimi, gdy zobaczyłem inspirację między innymi The Beatles, pomyślałem o Jimim Hendrixie. Czy to stąd wzięła się ksywka?

Jimi: Tak, na początku liceum zostałem nazwany przez kolegów „Jimi” co było jednoznacznym nawiązaniem do Hendrixa i odnosiło się do mojej ówczesnej fascynacji jego osobą oraz ciągłym przynoszeniem do szkoły gitary. Ksywka przylgnęła do mnie tak bardzo, że po paru latach zorientowałem się, że niektórzy znajomi nie pamiętają lub nawet nie znają mojego imienia, więc tak też zacząłem się przedstawiać.

MM: Antoni, grasz na pianinie oraz na syntezatorach. Na tym pierwszym można zagrać spokojne, piękne ballady, z kolei na syntezatorach można wytworzyć electropopową energię. Do której z tych opcji jest Ci bliżej?

Antoni: To pytanie wydaje mi się całkiem zabawne, ponieważ to na syntezatorach najczęściej  szukam  brzmień eterycznych, leniwych czy lirycznych. Pianino natomiast jest dla mnie środkiem do artystycznego wyżycia się. Uwielbiam funkowo bluesowe riffy na pianinach elektrycznych. To klimaty, które same wchodzą mi pod palce i świetnie się przy nich bawię. Bliżej mi raczej do pianina i do bluesa, aczkolwiek obydwa te instrumenty są na tyle różne, że trudno mi je porównywać. Traktuje je raczej jak dwa różne narzędzia, czy też środki artystycznego wyrazu.

MM: Planujecie na ten rok kolejne premierowe utwory? Kiedy możemy spodziewać się nowości?

shama: Obecnie pracujemy nad dwoma nowymi utworami: jeden z nich miał już okazję wybrzmieć podczas naszych ostatnich koncertów, drugi zaś jest zupełnie nowy. Przez najbliższe miesiące chcielibyśmy ukończyć pracę nad nimi i jak najszybciej przejść do ich realizacji w studiu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już na wiosnę będziemy mogli pochwalić się nimi w Internecie.

Leave A Reply

Your email address will not be published.

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/wk2021/public_html/wp-includes/functions.php on line 4979