[Wywiad] „Ciche dni w relacjach to czas na różne przemyślenia, refleksje, czas na grzebanie we własnych emocjach” ~ Kaśka Sochacka

Kaśka Sochacka po 7 latach od podpisaniu kontraktu z wytwórnią Jazzboy Records, w końcu wydała swoją debiutancką płytę „Ciche Dni”. Jej premiera miała miejsce 26 marca tego roku i z tej okazji miałem przyjemność zaproszenia Kaśki do wywiadu dla naszego Portalu.

Mariusz Majchrzak: Od piosenki „Trochę tu pusto” do wydania płyty minęły 4 lata. W Twoim „lovestory” dołączonym do płyty możemy przeczytać co działo się przez te wszystkie lata u Ciebie.


Co dawało Ci taką determinację, by po tak długim czasie wydać tę płytę? Jakie to uczucie?

Kaśka Sochacka: Chyba to kwestia charakteru i tego, że wydanie płyty zawsze było moim marzeniem. Dzisiaj czuję olbrzymią dumę i satysfakcję z tego, co udało nam się na tej płycie z Olkiem Świerkotem, Agatą Trafalską i innymi osobami, które mają swój wkład w tę płytę, zawrzeć.

MM: Myślę, że dzięki historii zawartej w „lovestory” wielu artystów mogłoby się z tym utożsamić i nabrać tzw. „wiatru w żagle” i się nie poddawać. Też tak to odbierasz?

KS: Czasem droga do spełnienia marzeń może być kręta i wyboista, ale jeśli nie brakuje nam wytrwałości i wiary, to jest duża szansa, że wszystko się finalnie może dobrze skończyć. Na pewno chwile zwątpienia spotykają wielu ludzi i dla nich rzeczywiście ta historia może być motywacją.

MM: Wszystko zaczęło iść w dobrą stronę od „Wiśni”. Kiedy i w jaki sposób ona powstała?

KS: Demo piosenki powstało jesienią 2018 roku. Napisałam wiersz składający się z dwóch pierwszych zwrotek i zostawiłam gdzieś na pulpicie. Po jakimś czasie, siedząc przy blacie w kuchni, z rozłożonym sprzętem do nagrywania muzyki, stworzyłam demo aranżu, wgrałam piano, bas i synthy. Otworzyłam plik z tym wierszem i zaczęłam śpiewać do tego, co udało mi się wcześniej stworzyć w programie rejestrującym muzykę. Melodia przyszła od razu, naturalnie. Nagrałam całość szybko na dyktafon i… na wiele miesięcy zostawiłam. Dopiero wiosną 2019 roku pokazałam to demo Agacie Trafalskiej. I się zaczęło.

MM: Czy piosenki, które ostatecznie trafiły na płytę są nowe? Nowe dla Ciebie od czasu ich napisania? Zmierzam do tego – czy po tych piosenkach, które były już gotowe pisałaś nowe, które mogłyby się ukazać w przyszłości. Czy konkretnie to były sesje pod „Ciche dni”?

KS: Proces powstawania piosenek nigdy się u mnie nie skończył. Cały czas je robię. Są piosenki, które powstawały, gdy kończyliśmy płytę i których jeszcze nikt nawet w wytwórni nie słyszał, ale trzeba było kiedyś postawić kropkę i przyjąć, że wybrany wcześniej materiał to jest ten materiał, który będzie na płycie. W innym wypadku można by płytę robić w nieskończoność.

MM: Czy przez te 7 lat od zawarcia kontraktu z Jazzboy Records i od startu komponowania utworów na płytę, zmieniałaś kierunek, w którym chciałabyś iść?

KS: Na pewno dużo się we mnie zmieniało przez lata. Zmieniały się stany emocjonalne, inspiracje, sposób tworzenia muzyki itp.

MM: Współautorką kilku tekstów Twoich piosenek jest Agata Trafalska, która też pisze piosenki z Kortezem. Po koncertach Korteza, na których byłaś gościem specjalnym mówiono o Tobie „Kortez w spódnicy”. Jak na to reagowałaś?

KS: Kompletnie nie myślę o tych porównaniach. Kortez to artysta, którego bardzo cenię i lubię. Jeśli ktoś mnie do niego porównuje, to obieram to jako coś miłego, a nie jako jakiś przytyk. Myślę też, że ludzie, którzy tego określenia używają, nie mają na celu mnie urazić, tylko właśnie pokazać swoją aprobatę dla naszych wrażliwości. Wydaje mi się, że płyta „Ciche dni” pokazuje jednak kim jest konkretnie Kaśka Sochacka.

MM: Jak wyglądała Twoja współpraca z Agatą pod kątem pisania tekstów? Piszesz głównie sama, ale czasem z pomocą przychodzi druga osoba i tutaj to była właśnie Agata. Ciekawi mnie jak od kuchni wygląda takie wspólne pisanie, gdy spotykają się dwie różne wrażliwości.

KS: Rzeczywiście są teksty, które pisałyśmy razem i takie, które napisałam sama. Każdy jeden tekst przechodził jednak przez Agatę i można powiedzieć, że Agata była taką opiekunką liryczną, którą zawsze można było o coś zapytać, przedyskutować jakieś wątpliwości. Takie wsparcie bardzo dużo dla mnie znaczyło.

MM: Warto wspomnieć, że Agata jest też reżyserką klipów do Twoich piosenek. Widowisko Sztuk Cyrkowych w nowym singlu „Boje się o Ciebie”, w którym wokalnie udzielił się Vito Bambino z zespołu Bitamina, czy na przykład drewniane ludziki, które swoją drogą, wprowadziły smutny, ale także bardzo wzruszający klimat. Jak Ty przystawałaś na te pomysły? Chciałaś występować w swoich klipach, czy taka forma opowieści o piosence jest Ci bliższa?

KS: Nigdy się nie zdarzyło, żeby Agata przedstawiła swój pomysł na klip i żebym miała jakiekolwiek wątpliwości. To nie tak, że ja w swoich teledyskach nie chce występować. Po prostu zawsze najbardziej liczy się pomysł. Jeśli on zakłada, że ja mam w teledysku wystąpić to spoko, a jeśli jest inna koncepcja, to też spoko.

MM: Wydałaś „Mróz” w dwóch wersjach. Oryginał z 2014 roku znajdujący się na wersji specjalnej płyty oraz nową wersję, która pojawiła się na standardzie. Przyznam, że nowa wersja tak mi się wbiła do głowy, że obecnie jest dla mnie numer 1 z płyty. Czy po tylu latach ten numer jest wciąż dla Ciebie ważny, aktualny?

KS: Oczywiście. „Mróz”, choć stosunkowo „starszy” niż reszta piosenek, świetnie wpasował się w klimat tej płyty i chcieliśmy, żeby się na płycie znalazł.

MM: Pozwól, że przejdę do gości, których zaprosiłaś na płytę czyli – Kortez, Dawid Podsiadło oraz wyżej wspomniany Vito Bambino. Jak się pracowało z chłopakami? W jaki sposób doszło w ogóle do tych kolaboracji?

KS: To niesamowite, ale Vito i Kortez sami zaproponowali, że się do piosenek dołączą. To były ich spontaniczne decyzje i dziś mogę się tylko cieszyć, że numery tak się im spodobały, że chcieli być tego wszystkiego częścią. Na pomysł, żeby w „Cichych dniach” pojawił się Dawid, wpadł szef mojej wytwórni – Paweł Jóźwicki. Dawid się zgodził i nagrał piękną wokalizę.

MM: Byłaś też w Talent Show – Mam Talent oraz w Must be the Music. Co skłoniło Cię do pójścia do nich?


KS: To były różne etapy mojego życia. Mam Talent to była przygoda, której celem była weryfikacja, czy w ogóle coś potrafię. Must be the music to było już wystawienie mojej ówczesnej twórczości pod ocenę.


MM: Mówiłaś też w kilku wywiadach, że niektóre teksty Twoich piosenek są zaczerpnięte z Twoich wierszy. Myślałaś może by kiedyś opublikować tomik z wierszami?


KS: Przeszło mi to przez myśl już nie raz. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

MM: Czy w obecnej sytuacji pandemicznej planowana jest trasa koncertowa bądź choćby pojedyncze występy, gdzie moglibyśmy posłuchać materiału z płyty na żywo?


KS: Tak. Planujemy trasę i mam nadzieję, że się uda ją zrealizować… ale cóż. Musimy poczekać. Nie wiem jak będzie wyglądać jesień, ale latem na pewno pojawimy się w kilku miejscach. O wszystkim będziemy informować na bieżąco.

MM: I na koniec podsumowując – czym są dla Ciebie „Ciche dni”? Jak mogłabyś w skrócie opisać to, co chciałaś przekazać na tej płycie?


KS: Ciche dni w relacjach to czas na różne przemyślenia, refleksje, czas na grzebanie we własnych emocjach. Wydaje mi się, że ta płyta jest zapisem różnych momentów – gorszych i lepszych, które pozwalają uporządkować to, co mamy w głowach.

Leave A Reply

Your email address will not be published.