[Wywiad] „…nie trzeba mieć agencji koncertowej i wielkiego wydawcy, by grać koncerty” ~ Bartek Borowicz

fot. Damian Christidis

Wraz z Borówka Music zapraszamy na warsztaty dla początkujących managerów i muzyków, którzy sami chcą kierować swoją karierą muzyczną. To szkolenie jest okazją do zdobycia cennej wiedzy oraz doświadczenia z zakresu organizacji koncertów i tras koncertowych.

Szkolenie poprowadzi doświadczony założyciel agencji koncertowej Borówka Music – Bartek Borowicz. Pracował on jako dziennikarz w wielu mediach. Publikował w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, „Teraz Rocku”, był też felietonistą „Gazety Magnetofonowej”. Miał swoje programy w TVP3 (zanim stała się telewizją rządową), Esce Rock czy Radiofonii. Rzucił to wszystko, bo zaczął zajmować się organizowaniem koncertów. Ale nie wielkich jak Open’er, lecz tych małych kameralnych – dla 30, może 100 osób. Przez 15 lat jego firma Borówka Music zorganizowała ponad 4200 takich koncertów na terenie Polski i 20 innych krajów – od Mołdawii po Islandię. O swojej pasji i jednocześnie pracy Bartek napisał niedawno w książce „Borówka Music – 15 lat w trasie”. Pozycja ta wyprzedała się w nakładzie 700 egzemplarzy w ciągu tygodnia od premiery!

Podczas zajęć dostaniecie odpowiedź między innymi na te pytania:
– jak logistycznie dobrze ułożyć trasę i jak ją dobrze zrealizować?
– jak wypromować swoje koncerty?
– w których miastach i miejscach warto grać a które lepiej omijać?
– czy lepiej wynająć na trasę busa czy wziąć dwie zdezelowane osobówki od rodziców?
– co zrobić, aby o waszym koncercie trąbiły media?
– jak załatać dziury w trasach?
– w jaki sposób szukać miejsc, klubów do grania?

Wybieram Kulturę objęło Patronatem Medialnym tę trasę, a owocem tego jest poniższa rozmowa.

Mariusz Majchrzak: Zbliżający się wielkimi krokami 2022 rok będzie obfitować w organizowane przez Ciebie warsztaty managersko-muzyczne, które odbędą się w kilku większych polskich miastach. Biorąc pod uwagę Twoje doświadczenie i zasób wiedzy, bez wątpienia można stwierdzić, że te warsztaty okażą się być nie lada sukcesem. Jakie emocje Ci towarzyszą?

Bartek Borowicz: Po pierwsze bardzo cieszę się, że na nie jadę, bo bardzo lubię się spotykać z ludźmi w każdej formie. Dowodem niech jest fakt, że widzimy się teraz a nie piszemy przez internet. Zabrzmi to trochę dziwnie, ale to tak jakbym sobie wychowywał konkurencję, ale bardzo mi zależy na tym, by w Polsce było więcej managerów muzycznych, dlatego że cała nasza branża będzie się wtedy rozwijać. Jeśli z tych warsztatów ktoś coś wyniesie, będzie moim konkurentem i zorganizuje koncert w miejscu x, jeśli ten koncert wypali, będzie nowe miejsce na mapie Polski, i może ja trafię tam ze swoim zespołem miesiąc później. Powtórzę: cała branża muzyczna będzie się wtedy rozwijać, a mi bardzo na tym zależy.

Uważam, że w tym zawodzie jest dużo pracy w Polsce, więc dlaczego ludziom nie pokazać tych rzeczy. Można być też swoim własnym managerem… Jadę posłuchać, co ludzie mają do powiedzenia, dzielić się swoją wiedzą i odpowiedzieć na każde trudne pytanie.

Tematyka warsztatów została przedstawiona za pomocą chwytliwego hasła: „Jak przygotować trasę koncertową dla nieznanej kapeli, a przy tym nie zbankrutować i nie wyłysieć?”. To hasło nawiązuje do którejś z Twoich historii?

Tak naprawdę podchodzę do tego w sposób metaforyczny. Jeśli masz 10 tysięcy złotych, możesz zorganizować trasę dla nieznanej kapeli, zapłacisz kilku klubom by ci zorganizowały koncert. Chcę nauczyć nowych managerów i młode kapele jak zrobić trasę, kiedy nie masz tych 10 tysięcy, i co zrobić by móc zagrać taką trasę. Zatem na tych zajęciach jest bardzo dużo praktycznych informacji i to nie jest tak, że to są zajęcia, że jest wiele teorii a niewiele praktyki. Tu jest stricte praktyka i na przykładzie danego zespołu będziemy próbowali zaplanować trasę koncertową. A jeśli chodzi o kwestię wyłysienia, to popatrz na moją głowę (śmiech). I wszystko jasne. Od kilku lat jestem niemal łysy (śmiech).

Zdobycie doświadczenia z zakresu organizacji koncertów czy tras koncertowych dla początkujących managerów i muzyków wydaje się być podstawą. Zwłaszcza że to Ty będziesz przekazywać im tę wiedzę, bowiem sam zajmujesz się organizowaniem koncertów. Tobie też ktoś pomógł na początku tej drogi czy sam doszedłeś do miejsca, w którym aktualnie się znajdujesz?

Nie, nikt mi nie pomógł, uczyłem się na własnych błędach. Po kilku latach myślałem, że te wszystkie błędy popełniłem, a nagle popełniałem nowe i przyjeżdżałem na koncert, na którym byłem umówiony na dane wynagrodzenie i okazało się, że dostawałem je mniejsze. Gdzie indziej na przykład nie było realizatora dźwięku, bo coś było niedogadane. Więcej opowiem o tym na warsztatach. Od 16 lat żyję w trasie koncertowej i rzadko, ale zdarzają się sytuacje, gdzie jeszcze coś mnie zaskakuje. Nauczyłem się na błędach i to była świetna szkoła. Jednak czasy się zmieniły i 10 czy 15 lat temu nie było za bardzo szkół managerskich dla osób, które chcą się zająć tą branżą. Teraz jest kilka szkół prywatnych, są warsztaty, które są finansowane z urzędu miasta i fajnie, bo to rozwija scenę muzyczną. Sam mam osoby, które były na moich warsztatach 3 lata temu, są w branży muzycznej i radzą sobie całkiem dobrze.

W przeciągu 15 lat Twoja firma zorganizowała pokaźną liczbę koncertów. I to nie tylko w Polsce, bo też m.in. w Mołdawii, Islandii. Łatwiej jest to robić w Polsce czy zagranicą?

Nam na pewno łatwiej robi się koncerty w Polsce, bo ten rynek znam dobrze i mam tę Polskę w małym palcu. Jak mi rzucisz nazwę jakiegoś miasta, to jestem w stanie ci podać nazwę pięciu klubów w promieniu 100 km od tego miejsca, więc nam na pewno łatwiej się działa w Polsce. A w zagranicy zawsze mnie kręciło to, że jest to coś nowego, że będą nowe okoliczności, nowi ludzie, jak pojawiała się możliwość wyjechania do innego kraju, to jechałem tam od razu. To jest zupełnie nowa przygoda. Do Mołdawii nigdy bym nie dotarł gdyby nie to, że jechałem tam z koncertem i zobaczyłem jak się tam żyje i to są bardzo ciekawe obserwacje. Spotkałem tam ludzi, którzy mieli do opowiedzenia bardzo ciekawe historie o swoich kraju. Kiedy byłem akurat w Mołdawii, odbywał się tam ichniejszy „Majdan”, miał tam miejsce pewien przewrót polityczny… przez jeden dzień byłem bardzo blisko tych wydarzeń. Kiedy jesteś w Polsce jest o wiele trudniej zrobić trasę poza granicami naszego kraju, bo nie znasz miejsc, klubów, promotorów. Co region, to inne realia I warunki. Trzeba szukać miejsc i spróbować ułożyć w miarę logicznie to wszystko, żeby te przejazdy nie były mordercze. Jest to na pewno świetna przygoda.

Nawet pandemia nie przeszkodziła Ci w zajmowaniu się organizowaniem tras koncertowych.
A w międzyczasie największe festiwale w Polsce, jak też i na świecie, rezygnowały z koncertów. Jak tego dokonałeś?

Odpowiedź jest prosta: my robimy po prostu małe rzeczy. W obecnych czasach jest łatwiej zrobić koncert dla 50 osób niż 5000. Kiedy przyszła pandemia, odezwaliśmy się do ludzi. Jesteśmy małą firmą, która jest bardzo blisko z osobami, które nas obserwują w internecie. Rzuciliśmy zatem hasło „zróbmy koncerty w mieszkaniach”, rozsądnie, nie robiąc tam dzikich tłumów. Okazało się, że odezwało się kilka osób. Wcześniej robiliśmy koncerty domówkowe, ale w czasie pandemii tę ideę bardzo rozwinęliśmy, i kiedy kluby były zamknięte, a festiwale odwoływane, to my robiliśmy malutkie, kameralne koncerty. Zrobiliśmy ich ponad 100, pozwoliło nam to przetrwać i dotrzeć do nowych osób.

Twoja firma zajmuje się również organizowaniem koncertów w nietypowych miejscach. Mieszkania, szpitale, więzienia, dachy budynków… Jak wpadłeś na pomysł, by robić koncerty w takich miejscach?

To się samo jakoś działo. Kiedy żyjesz w trasie koncertowej spotykasz mnóstwo ludzi. Nagle poznajesz gościa, który pracuje w więzieniu i rzucasz temat „zróbmy tam koncert”. Okazało się, że się dało. Spotykanie ludzi i otwartość na szalone pomysły sprawia, że ludzie, którzy mają szalone pomysły, zaczęli pojawiać się w naszej orbicie. Często są to nietypowe miejsca. Uważam że wszędzie można zrobić koncert. Serio!

Podzielisz się jakimś ciekawym wspomnieniem związanym z koncertem w którymś z tych nietypowych miejsc?

Pamiętam, że koncert w szpitalu psychiatrycznym był mocnym doznaniem i przez kilka dni chodziłem emocjonalnie przetrącony. Czy też w przypadku koncertów w więzieniach o zaostrzonym rygorze… W czasie przerwy między próbą a występem, „klawisz” pokazuje nam, jak wyglądają cele i to działa na wyobraźnię. Mam też bardzo dużo pięknych wspomnień.

Wydałeś niedawno swoją książkę „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej”, która odniosła spory sukces i zdobyła uznanie krytyków czy czytelników.

To jest taki trochę psikus. Ten pomysł zrodził się kiedy przyszła pandemia. Zacząłem spisywać historie koncertów i nagle doszedłem do wniosku, że może by zrobić z tego książkę. Powstała takowa „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej” i sprzedała się w ponad 1100 egzemplarzy, co przyznam dla mnie jest szokiem i jestem z tego dumny. Uważam to za swój wielki sukces, nie mam żadnego wydawcy, wszystko robiłem sam, z pomocą znajomych – od okładki, przez korektę po druk. Każda z tych 1100 osób musiała się do mnie osobiście odezwać, prawie w każdej dałem swoją dedykację. Te spisane wspomnienia są obrazowe, śmieszne, dające wskazówki artystom.

Dziennikarz, organizator koncertów, teraz też i pisarz… Te zdolności odkrywałeś na przestrzeni lat czy byłeś ich świadomy, ale czekałeś na odpowiedni moment, aby je zaprezentować światu?

Odkrywałem, ale to jest dosyć mocno powiązane ze sobą. To wszystko wiąże się z pracą przy komputerze, twórczością i kreatywnością. Mnie też roznosi energia. Mam teraz trochę wolnego i codziennie rodzą mi się w głowie pomysły. Odkrywam na nowo różne możliwości. W czasie pandemii, podczas drugiej fali, rok temu, moja firma nie zaliczyła się na żadne wsparcie finansowe. Zostałem gońcem i robiłem różne rzeczy – woziłem przesyłki, pomagałem w sprzątaniu i sprzątałem ogrody. Potrafię odpocząć, ale za każdym razem w głowie od razu wtedy kiełkują mi nowe pomysły.

Po przeprowadzeniu warsztatów postawisz na odpoczynek czy masz już kolejne pomysły na projekty?

Chcę odpocząć, mam w kalendarzu wpisany urlop, ale później mam zaplanowane koncerty. Czasy są dziwne, nietypowe i czas pokaże, co będzie. Nie chcemy jako ekipa Borówka Music dać się pandemii i mamy zamiar koncertować.

Uważasz, że każdy chętny początkujący manager lub muzyk ma szansę wynieść coś więcej z tych warsztatów czy powinien mieć już większe pojęcie o tym, co robi?

Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę to jest to dodatkowy plus, ale myślę, że jestem w stanie kogoś poprowadzić za rękę i od zera dać dużo ważnych wskazówek, złotych myśli, z których ta osoba będzie mogła coś wyciągnąć. Podpowiem, jak nie popełniać niektórych błędów, i jak za to organizowanie trasy się wziąć.

Co przede wszystkim chciałbyś przekazać uczestnikom Twoich warsztatów? Jak byś zachęcił ludzi, by na nie przyszli?

Niech zachętą będzie to, że w tej branży jest mnóstwo pracy, niech zachętą będzie to, że nie trzeba mieć agencji koncertowej i wielkiego wydawcy, by grać koncerty. Dużo koncertów! Nie mówię, że będziecie grać na wielkich stadionach jak Dawid Podsiadło, ale możecie żyć z grania muzyki i czerpać z tego przyjemność. To nie będzie wykład, będziemy rozmawiać, dyskutować.

Oto plan:

19.01 – WARSZAWA
20.01 – WROCŁAW
22.01 – KRAKÓW
02.02 – GDYNIA
03.02 – ŁÓDŹ
04.02 – TORUŃ
05.02 – POZNAŃ

Bilety można kupić wyłącznie na stronie Biletomat Pl. (bilety do miasta Łódź)
Wybieram Kulturę jest patronem medialnym trasy.

 

pytania do wywiadu przygotowała Joanna Klafta

realizacja Mariusz Majchrzak

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.