Carole Martinez „Soledad znaczy samotność” – [recenzja książki]

Carole Martinez „Soledad znaczy samotność”

Carole Martinez "Soledad znaczy samotność" wyd. Mova

Carole Martinez „Soledad znaczy samotność” – powieść przygodowa i obyczajowa. Kwieciście napisana saga rodzinna. Opowieść pełna wzruszeń, romantyzmu, dramatów. To jakby baśniowa historia, która przenosi nas w czasy dawnej Hiszpanii, a potem Afryki.

Autorka powieści od samego początku wprowadza nas w baśniowy nastrój opowieści, której narratorem jest jedna z bohaterek. To historia, w której znajdziemy wiele o miłości, o bólu, cierpieniu, pragnieniach. Napisana jest bogatym i kwiecistym językiem z wieloma poetyckimi opisami.

Carole Martinez „Soledad znaczy samotność”

Carole Martinez "Soledad znaczy samotność" wyd. Mova
Carole Martinez „Soledad znaczy samotność” wyd. Mova

Mamy tutaj do czynienia z tajemniczą skrzynią, która przekazywana jest kolejnym potomkiniom rodziny Carasco. Główna bohaterka tej powieści jest szwaczką i potrafi uszyć piękne suknie ślubne, które podziwiają wszyscy. W sukniach tych „zaszywa losy”. Suknie szyje je z różnych nici, które powstały z różnych roślin, kawałków innych materiałów, z jedwabiu oraz wszelkich innych drobiazgów należących do osób, które te suknie zamawiają. Szwaczka staje się bardzo popularna. Nowożeńcy korzystają z jej usług. Okazuje się również, że potrafi ona też zaszyć rany i, tak też czyni wobec jednego z buntowników, który został mocno pocięty na twarzy podczas jednego z powstań.

Cała powieść napisana jest w bajkowej scenerii, stylu, który brzmi jak tajemnicza opowieść o całych pokoleniach, o ludziach, o tradycjach, jakie ówcześnie panowały w Hiszpanii.

Książka jest podróżą przez życie szwaczki, potomstwa i ich losów. Są to zarówno radosne jak i smutne historie. Wciągające i pozwalające na przeniesienie się w inny świat, niż ten, który na co dzień nas otacza. Zapewne jest to historia dla młodzieży, która wzbudza wyobraźnię i uczucia.

Jednakże będąc szczerym, powiem, że jest trochę przytłaczająca. Mianowicie chodzi o to, że akcja nie jest szczególnie pasjonująca, wszystko toczy się w maślanym tempie, nawet momenty, kiedy to toczyła się walka na śmierć i życie, w której brali udział buntownicy, czy też walki kogutów za pieniądze lub inne rzeczy materialne, nie spowodowały tego, żebym jakoś szczególnie pasjonował się wątkami.

Carole Martinez "Soledad znaczy samotność" wyd. Mova
Carole Martinez „Soledad znaczy samotność” wyd. Mova

Próbowałem również doszukać się jakichś aspektów moralnych, wniosków z całej historii, jakie to najczęściej w baśniach występują, to jednak ciężko było mi cokolwiek sobie takiego wywnioskować. Być może autorka wcale nie oczekiwała, że czytelnik ma się poprzez tę opowieść, jakoś szczególnie nad nią zastanawiać. Albo po prostu mi osobiście, nie przypadła do gustu. Co nie oznacza, że jest marnym opowiadaniem. Może innym po prostu bardziej się spodoba.

Jednakże ta rodzinna historia, bo zapewne taką jest, potrafi zrelaksować. Mnogość opisów, mimo że to przytłacza i momentami można poczuć się sennym podczas ich czytania, potrafi jednak dać nam pewien obraz świata, jakiego nie mamy okazji widywać na co dzień.

Zastanowił mnie fakt, że w tamtych czasach, można mieć aż tyle dzieci i to zaledwie na przestrzeni, około 20 lat. Jedna kobieta musiała być zatem niezwykle silną, a wydawałoby się, że wtedy, panowało wiele epidemii i nieuleczalnych chorób, nie to, co dzisiaj, że medycyna jest tak rozwinięta, że mamy tak dużą skuteczność w leczeniu.

Podobno w tamtym czasie, z tego co wiem, ludzie żyli średnio po 40-50 lat, więc jeśli pary miałyby niemal po dziesięcioro dzieci, musiałby być duży wzrost demograficzny, lecz jak wiemy z historii, tak nie było. Więc tenże mit, o licznym potomstwie w tej powieści, wydaje się nieco naciągany. No, chyba że ta rodzina, to był jedynie wyjątek. Ale pomimo tej wady, mogę uznać, że powieść może zainteresować i wydaje mi się, że raczej kobiety bardziej ją zrozumieją.

Osobiście przyjąłem tę lekturę, jako opowiadanie o dziejach jakiejś rodziny, z dozą baśni w tle i tajemniczą skrzynią, która zwiastowała los kolejnych dziewczyn wkraczających w dorosłość. Bez wielkich fajerwerków, ale do poczytania w sam raz. Aczkolwiek treść była czasem męcząca.

Recenzja Emil Kowalski

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny