,,Czasami mam potrzebę wyrzucić z siebie to, co mnie wkurza i boli” Magda Dubrowska [Nanga] o ,, dzikim zachodzie”

,, dziki zachód”  czyli trzeci singiel debiutanckiego albumu zespołu Nanga, założonego przez muzyków Lao Che:  Filipa Różańskiego i Maćka Dzierżanowskiego. Magda Dubrowska (Gang Śródmieście, Utrata Skład) , autorka tekstu i wokalistka, zgodziła się opowiedzieć trochę więcej o  protest songu  i muzycznym reportażu,  stworzonym z perspektywy Szeryfki przechadzającej się po swoim mieście. ,, Cisza w bloku” ukazała się w listopadzie 2020.  8 czerwca, zatem kilka dni temu, odbyła się premiera klipu.

Ostatnia Szeryfka w mieście nie ma łatwo. Dba aby nie było wojny, obserwuje rzeczywistość i próbuje zapanować nad ogarniającym świat chaosem. A świat nieubłaganie krzyczy o wolnych strefach i ideologii.

Jak do niego przemówić,  aby walka o lepsze jutro nie była skazana na niepowodzenie? Czy jest to możliwe ?

Magda Dubrowska: Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jak przemówić do ludzi pełnych nienawiści i pogardy dla innych. I chyba nawet nie chcę za bardzo tego robić. Oczywiście można się zastanawiać nad przyczynami takiego stanu rzeczy, nad istotą podziałów społecznych, dojść do wielkiego kapitału, który rządzi światem i generuje te wszystkie nierówności, a w konsekwencji tę pogardę i nienawiść między ludźmi. I polityków, którzy tym manipulują i to wykorzystują. Ale to tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że niestety nie da się zmienić świata. Można jedynie robić swoje. I ja się staram.

Słowem można uzdrowić albo zabić. Przypominają o tym napisy na murach, wypowiedzi polityków…

Pani sześciostrzałowa broń celuje w brak równouprawnienia, równości,   mówi stanowcze nie ludziom wyposażonym w kolty, ale nie empatie.   Czuje Pani, że Pani twórczość (nie tylko z Nangą) wspiera dyskryminowanych ?

Magda Dubrowska: Ja po prostu mówię w piosenkach to, co chcę powiedzieć. Nigdy nie robiłam założenia, że będę uprawiać zaangażowaną twórczość, feministyczną czy queerową. Ale te problemy są mi bliskie, więc czasami mam potrzebę wyrzucić z siebie to, co mnie wkurza i boli. A piosenki, w ogóle sztuka, dają nam taką możliwość. I ja z niej korzystam. Jeśli ktoś dzięki temu poczuje wsparcie i siłę, i że nie jest sam, sama czy samo, tylko że ktoś myśli i odczuwa podobnie, to wspaniale!

Szeryfka, Kowbojka….wydawałoby się, że nikt nie powinien ,, czepiać się’’ żeńskich końcówek, a mimo to nie można oprzeć się wrażeniu, że feminatywy prowokują. Nie mniej niż kobieta nie bojąca się wyrazić własnego zdania.

Magda Dubrowska: Na temat żeńskich końcówek mogłabym gadać godzinami. I gadałam już o tym tak dużo, że dzisiaj może powołam się na profesora Jana Miodka, który od dawna zachęca do powszechnego stosowania feminatywów. Zauważa, że np. w Czechach i na Słowacji tradycyjnie operuje się takimi określeniami, jak rektorka, dekanka, profesorka, docentka, doktorka, prezeska. Podobnie jest w języku niemieckim, w którym bez problemu funkcjonują: Kanzlerin, Ministerin, Rektorin, Dekanin, Professorin. A skonkludował to Miodek tak: „My, jak zwykle, megalomańscy i zakompleksieni jednocześnie, uwikłani w niuanse hierarchiczności, godności i tym podobne bzdury, zabrnęliśmy w ślepy zaułek niekonsekwencji i subiektywnych odczuć.”

Jeśli Kowbojek byłoby więcej, cisza w bloku nastałaby szybciej ? 

Magda Dubrowska: Tak naprawdę to ja bym nie chciała, żeby ta cisza w bloku nastała. Oczywiście że marzę o tym, kiedy, remont klatki schodowej przedłuża się o kolejny miesiąc, wiertarki budzą mnie o godz. 7 rano, a o godz. 22 sąsiadka za ścianą zaczyna śpiewać „Hallelujah”. Ale w gruncie rzeczy lubię ten gwar bloków, bo jest w nim życie. Ta cisza z utworu „profet” to jest złowieszcze proroctwo, apokaliptyczne. A kowbojek niech oczywiście będzie jak najwięcej!

W warstwie muzycznej jest interesująco, można się wkręcić i np. przemierzać miasto w jej rytmie.  Nie było pokusy, aby wprowadzić dźwięki imitujące wystrzał z pistoletu?

Magda Dubrowska: Była i, co więcej, wcieliliśmy ją w życie! Wmiksowaliśmy w piosenkę sample wystrzałów z rewolweru. Ale nie chceliśmy też, żeby to było za bardzo oczywiste, więc może te wystrzały tak się wpasowały w muzykę, że wchodzą bardziej podskórnie.

Chociaż premiera klipu odbyła się w czerwcu, piosenkę znamy od dłuższego czasu ( płyta ukazała się w listopadzie 2020). Jakie wydarzenia, nastrój towarzyszyły Pani podczas pisania?

Magda Dubrowska: Pracę nad tekstami na płytę zaczęłam latem 2019 r., a to było to lato, kiedy rozpoczęła się ta cała jazda ze „strefami wolnymi od LGBT”. Najpierw „Gazeta Polska” wypuściła niesławne naklejki, żeby można sobie było przyklejać na sklepach i knajpach, że tu gejom, lesbijkom i osobom trans wstęp wzbroniony, a potem różne miasta obwołały się strefami wolnymi od LGBT. Z kolei w Białymstoku odbył się marsz równości, który zamienił się w zmasowany atak kiboli goniących, bijących, kopiących i rzucających kamieniami w uczestników i uczestniczki tej parady przy absolutnej nieudolności i bezradności policji. Oprócz oczywistego w tej sytuacji gniewu, wkurwu i nieopisanego smutku, ja się po prostu zaczęłam bać. Byłam serio przerażona. I chyba stąd ta szeryfka się pojawiła – żeby dodać mi odwagi i siły.

Skąd pomysł na wykorzystanie w klipie  fragmentów etiud studenckich ze zbiorów Szkoły Filmowej w Łodzi?

Magda Dubrowska: Chcieliśmy zrobić szybki, niskobudżetowy klip – wiadomo, że w pandmicznej rzeczywistości krucho z kasą. Pomyślałam, żeby skorzystać z otwartych archiwów, gdzie na licencji open source udostępniane są przeróżne filmy, do których wygasły prawa autorskie np. i poszukać jakichś scen o tematyce westernowej. Znalazłam np. oryginalne nagranie z Annie Oakley – słynną kowbojką, mistrzynią strzelania z dubeltówki. Zwróciliśmy się do Marcina Wojciechowskiego, który pracował przy montażu klipu do naszego debiutanckiego singla „profet”, czy zgodziłby się nam zmontować te filmiki. No i Marcin się w to totalnie wkręcił, a że studiuje w Szkole Filmowej w Łodzi, wymyślił, żeby skorzystać z materiałów z archiwum etiud studentek i studentów łódzkiej filmówki, które jest dostępne w sieci i każdy sobie może te filmy obejrzeć. Co bardzo polecam, bo to unikatowy zbiór ponad pięciu tysięcy etiud realizowanych od  1949 roku. Są w nim prawdziwe perełki. Dzięki temu posunięciu odeszliśmy od typowo westernowej estetyki, co moim zdaniem wyszło na dobre. Z Dzikiego Zachodu przesunęliśmy się bardziej na Dziki Wschód. I wszystko się zamknęło w jednym klimacie. Ale filmik ze strzelającą Annie Okley został! Na koniec Marcin wymyślił też, żeby ten archiwalny materiał poprzetykać współczesnymi ujęciami z moim udziałem, takimi „na rapie”. Kręcił to telefonem komórkowym.

Dziki Zachód, a może Dziki Wschód, wchodzi na deski teatru.  ,,O czynach niszczących opowieść” nawiązuje do trzeciego singla Nangi ?   Jak się współpracuje z Siksą ?

Magda Dubrowska: Dla mnie to wymarzona współpraca! Tworzyłyśmy i tworzyliśmy ten świat poprzez wzajemny szacunek i czułość, w duchu wolnościowym, więc nic nikt nikomu nie narzucał i każda i każdy z ekipy miał duży wpływ na efekt końcowy. Dla mnie było to po prostu spotkanie z ludźmi, którzy czują podobnie i z którymi stworzyliśmy razem coś fajnego.

Spektakl w Komunie Warszawa nie ma nic wspólnego z piosenką Nangi, choć pewnie to, że obwołałam się samozwańczą szeryfką miasta, miało jakiś wpływ na to, że Alex Freiheit, czyli autorka sztuki i sprawczyni całego zamieszania, zaproponowała mi udział w tym przedsięwzięciu.

Siksa niezależnie myślała o spektaklu w konwencji westernu, choć tak naprawdę w przedstawieniu w Komunie Warszawa raczej od tej konwencji odchodzimy. Czy może raczej naginamy ją, deformujemy.

Dziękuję za rozmowę ! 

Więcej o „O czynach niszczących opowieść”  przeczytasz tutaj

Nanga w mediach:                                             Siksa w mediach: 

Facebook                                                                                                                            Facebook

Instagram                                                                                                                        Instagram

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.