Premiera albumu Sskjegg [RECENZJA]

Wczoraj premierę miała długo wyczekiwana przez nas płyta duetu Sskjegg „Samotności”. Dziś mamy okazję podzielić się z wami naszymi wrażeniami po przesłuchaniu płyty.
Na wstępie powiedzieć trzeba, że Sabina to muzykalna bestia. Wie dokładnie co robić z głosem i jak oczarować nim słuchacza. Wie też kiedy zaśpiewać delikatnie a kiedy jednak pokazać pazur. Album „Samotności” jak powiedziała sama artystka, jest zbiorem różnych życiowych historii, mniej i bardziej udanych. Wszystkie utwory jednak mają swój wspólny mianownik- ogromną emocjonalność. I ta ogromna emocjonalność mnie porwała. Pierwszy utwór „Zapomnij” mocno chwycił mnie za serce początkiem. Żeby nikomu nie psuć zabawy, powiem tylko, że mamy okazję usłyszeć na początku albumu bardzo ważną osobę w życiu wokalistki. To bardzo wzruszający i uroczy fragment utworu. Sam utwór „Zapomnij” jest lekki ale melancholijny. Idealny na przetrawienie doła.
Kolejny utwór w kolejce to „Samotności”, który wprawia słuchacza w dobry nastrój swoją melodyjnością i ciepłem głosu Sabiny. W moim mniemaniu utwór idealny do auta.
W utworze „Kołysz” mamy więcej elektroniki ale tej fajnej, która od razu zachęca człowieka do pobujania się. Ten utwór definitywnie widzę na jakimś polskim festiwalu, wieczorem gdy wszyscy siedzą z piwem na trawie i chillują.

Pora na mój ulubiony utwór a mianowicie „Nara”. To utwór, w którym Sabina pokazuje pazur. Mamy stanowczy tekst podmiotu lirycznego i świetną melodię. Słucha się tego z satysfakcją.
Po buncie przychodzi pora na subtelne „Hulaj”. Głos Sabiny jest tam bardzo przyjemny, delikatny. Słuchałam tego z ogromną przyjemnością zaliczając replay.
Przyszła kolej na „Refugium”.

 

To kolejny utwór, który widzę na festiwalu muzycznym. „Refugium” jest dla mnie przykładem utworu, który powinien być grany w radiu i zdobywać popularność. Mam głęboką nadzieję, że tak będzie.
Dotknij”
jest moim kolejnym ulubionym utworem. Zasługuje na to, by się zatrzymać przy nim na dłużej.

 

Słyszę tam trochę Melę Koteluk przez co utwór od razu wylądował na mojej playliście. Elektronika robi tutaj zdecydowanie robotę ale nie jest dominująca. Mamy też w tle przyjemne dźwięki fortepianu. „Dotknij” jest utworem, którego jak się słucha nie da się nie śpiewać pod nosem.
„Nie mogę zasnąć” jest już trochę bardziej elektroniczne ale wciąż intrygujące i zachęcające do pląsania. Mamy kolejny festiwalowy utwór a mianowicie „(nie)ważne”. Ile razy bym go nie słuchała widzę pierwsze majowe koncerty.
Ostatnim schodkiem na emocjonalnej drabinie jest „Odżyję”, które bardzo mi przypadło do gustu zarówno tekstem jak i muzyką.

 

Druga część duetu Sskjegg a mianowicie Kornel Flisiak sprawił, że mimo iż album jest bardzo emocjonalny można się przy nim wyluzować, pobujać się i spędzić fajnie czas. Muzyka robi tu dużą robotę i nie można obok tego przejść obojętnie. Ten chłopak ma niewątpliwie jeszcze wiele do stworzenia.
Podsumowując, dla mnie płyta „Samotności” to emocjonalna bomba dobra na każdą okazję, tj. rozstanie, jazda autem, impreza czy nawet gotowanie. Sabina dzieli się z nami emocjonalnymi historiami oczarowując nas głosem i zatrzymując na dłużej, z kolei Kornel zachęca nas swoimi elektronicznymi, nieoczywistymi rozwiązaniami i kusi do tańca. Koniecznie przesłuchajcie album a gwarantuję, że zostanie z wami na dłużej.

Sociale Sskjegg:
FACEBOOK
INSTAGRAM 
ALBUM SAMOTNOŚCI NA SPOTIFY
ALBUM SAMOTNOŚCI NA TIDALU

Leave A Reply

Your email address will not be published.