[Recenzja Płyty] Jann – 'Power’

25 marca, kolejny piątek, a co za tym idzie – najwięcej premierowych singli, nowe płyty muzyczne i dużo słuchania. Jedną z takich osób jest dzisiejszy debiutant – Jann i jego EPka „Power”. Swoją przygodę z dzieleniem się autorskim materiałem rozpoczął w akcji FONOBO Pitcher, gdzie wydał swój debiutancki singiel „Do you wanna come over?”. Singiel ten zyskał duże grono słuchaczy.

Jann ma dwadzieścia jeden lat, mieszka w Londynie i studiuje songwriting na prestiżowej uczelni BIMM, którą ukończyli m.in James Bay i George Ezra. Wcześniej uczęszczał do szkoły artystycznej Flynn Performing Arts w Newry i śpiewał w chórze. Jest kontratenorem a jego głos ma czterooktawową skalę.

RECENZJA WYDAWNICTWA:

Gdy zobaczyłem dzisiejsze New Music Friday, byłem pod wrażeniem, mianowicie, na miejscu pierwszym pojawił się utwór „Met the God” Janna. Pierwsze co mi przyszło na myśl, gdy zabierałem się za odsłuch EPki, wokalnie – Justin Timberlake, a to już wysoka poprzeczka. Dokładnie w momencie „Don’t tell me ’bout my sins, I’ve met the God, He said that it’s alright” i chórkach wokalnych dopełniającym refren. Dzisiejszy początek premierowych piosenek z najważniejszej playlisty Spotify udowodnił, że muzyka Janna jest naprawdę warta sprawdzenia. Nie zacząłem recenzji od kawałka otwierającego EPkę, „LOOKATME” zabierze Was na dobrą imprezę i nie odstaje on od zachodnich produkcji, które mają setki milionów wyświetleń na YouTubie Jak otwarcie to i zamknięcie. Oderwaniem od imprezowego i nieco zwariowanego klimatu po „Emperor’s New Clothes” mamy znany już singiel „Promise”, który doskonale przygotowuje słuchacza na przepiękną, akustyczną balladę „eren”, zamykającą debiutancką EP Janna – tekst jest smutny, ale opowiada też w dobrej intencji – artysta śpiewa „I don’t want to hurt you, but i’ll have to, if you don’t leave me alone” (Nie chcę Cię ranić, ale będę musiał to zrobić, jeśli nie zostawisz mnie samego). W relacjach międzyludzkich, niestety, zachodzi czasem potrzeba odejścia od kogoś na stałe, bądź na jakiś czas…

W tym zaledwie pięcio utworowym EP, Jann pokazał swoją wrażliwość, różne strony charakteryzujące jego twórczość, jego inspiracje i doświadczenia. Nie pomyślałbym, że tak dobry kawał muzyki został zrobiony przez Polaków – produkcją płyty zajęli się bracia SARAPATA, którzy na co dzień współpracują z artystami z wytwórni FONOBO Label, do której Jann należy.

Jann wykorzystał swoje walory wokalne. Ucieszyło mnie to, jak w premierowych piosenkach usłyszałem klasyczny styl śpiewania. Nie mogę się doczekać, gdy usłyszę to na żywo. Duży plus należy się wytwórni oraz artyście, za to, że EPka nie jest zlepkiem wydawanych dotychczas singli, tylko zupełnie nowym materiałem, ale też znacząco różniącym się od dotychczasowych dokonań Janna.

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.