[Recenzja książki] Adrian Bednarek „Dom Straussów”

Pięcioro znajomych postanowiło wspólnie spędzić wakacje. Jako, że miały to być ich ostatnie wakacje przed podjęciem pracy wynajęli na Mazurach domek w lesie. Do tego postanowili sobie zrobić detoks na telefon i zamknęli swoje urządzenia w sejfie. Schody zaczęły się wtedy, gdy dwoje z nich, spacerując po okolicy, spotkało na swojej drodze osobę, której lepiej było nie spotykać. Zaczęły znikać kolejne osoby, a szukający ich narażali się nieświadomie na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Książka na dzisiejsze standardy jest skromnych rozmiarów, ale dzieje się w niej bardzo dużo. Współczesne wydarzenia przeplatają się z historiami sprzed lat, jedną z czasów II wojny światowej i jedną trochę późniejszą, ale, jak się okaże w trakcie lektury, ściśle związaną z  wydarzeniami współczesnymi. W czasie lektury czytelnik poznaje zarówno tło historyczne jak też motywy działania poszczególnych postaci.

W powieści nie przewija się za dużo osób, ale wszystkie są ważne dla wydarzeń, a historie bohaterów dobrze przedstawione i zakotwiczone w wydarzenia. Ich charakterystyce nie mam nic do zarzucenia, każdy ma indywidualny rys, pozwalający go odróżnić od innych. Poza małym wyjątkiem, chodzi o mężczyznę, który sam siebie nazywa Strauss, mam w jego przypadku niedosyt w kwestii psychologicznej. Wydał mi się zbyt zwyczajny, za bardzo zrównoważony.

Jeżeli chodzi o zapowiadane napięcie to mam mieszane odczucia. Niby dużo się dzieje, niby za każdym drzewem czyha potwór, a jednak nie odczuwałam silnych emocji, jednak moim zdaniem książka stanowi świetny podkład pod scenariusz do filmu- wystarczy charakterystyczna muzyczka i jestem pewna, że nie będzie mocnych, każdy poczuje na plecach dreszcze strachu.

Język powieści jest prosty, książka „wchodzi” gładko, dla osoby dysponującej czasem do przeczytania przez jeden wieczór. Mam trochę żal do autora za jednowymiarowość powieści, ta gładkość sprawia, że książkę łatwo się czyta, ale też łatwo będzie ją zapomnieć. Mimo tego każdy kto sięgnie po „Dom Straussów” ma zapewnioną rozrywkę nietuzinkową. Nie czytałam dotychczas innych tytułów Adriana Bednarka, nie wiem, czy „Dom Straussów” jest typowym odbiciem jego twórczości, czy wprost przeciwnie, stanowi novum, jest za to dla mnie zachętą do zapoznania się z innymi powieściami pisarza, a szczególną zachętą jest właśnie lekkość i prostota narracji. Na minus zaś przemawiają niezbyt rozbudowane na szczęście  fragmenty obrzydliwych opisów ciała albo też działań któregoś bohatera.

Dodam jeszcze, że bardzo podobał mi się pomysł na fabułę, a za zakończenie daję ogromnego plusa autorowi. A na koniec wspomnę jeszcze o kolejnym dylemacie z określeniem gatunku powieści, nie kryminał, nie sensacja, waham się miedzy powieścią grozy a thrillerem. I chyba zostanę przy tym ostatnim jako bardziej współczesnym.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.