[Recenzja książki] ,,Mamo, nie krzycz” Jeannine Mik i Sandry Teml-Jetter to dobry przepis na zdrowe relacje

Jeannine Mik & Sandra Teml-Jetter

Jeannine Mik to dyplomowana trenerka komunikacji. Od 2003 roku prowadzi blog, na którym publikuje artykuły poświęcone świadomemu rodzicielstwu i stylowi wychowania inspirowanemu metodą Montessori. Przyświęca jej cel, by dzieci były traktowane przez rodziców z szacunkiem oraz zrozumieniem. Młodszy wiek nie stanowi bowiem o ich niższej wartości czy mniejszej ważności.

Sandra Teml-Jetter jest coachem par oraz doradcą rodzinnym. Ukończyła w tym zakresie wiele specjalistycznych kursów i szkoleń, m.in. prowadzonych przez Jespera Juula (familylab). Prowadzi własną praktykę terapeutyczną i jest zdecydowanym orędownikiem pozytywnego rozwoju emocjonalnego w rodzinie.

Obie panie po raz pierwszy zmierzyły się z napisaniem książki. Ich doświadczenie i wrażliwość sprawiły, że powstał poradnik ,,Mamo, nie krzycz”, którego polska premiera odbyła się 16 marca br.

,,Mamo, nie krzycz” – kolejny nudny poradnik czy nowa perełka?

,,Mamo, nie krzycz” to jak najbardziej udany poradnik. Coraz częściej my, czytelnicy, jesteśmy zasypywani zadziwiająco ogromną ilością różnorakich poradników, które momentami są wręcz żenujące i przewidywalne. Na szczęście nie sprawdza się to w przypadku ,,Mamo, nie krzycz”.

Tytuł mógłby sugerować, że jest to książka przeznaczona jedynie dla kobiet, a ściślej mówiąc: matek. Nic bardziej mylnego! Owszem, autorki zwracają się do czytelników wyłącznie w formie żeńskiej (oryginał został stworzony po niemiecku, a tłumaczenie jest po polsku, co mogło na to wpłynąć), lecz to nie stanowi żadnego problemu. Nie trzeba być kobietą ani matką, aby móc przeczytać tę książkę i zastosować się do rad w niej zawartych. Moim zdaniem ten poradnik mógłby przysłużyć się każdemu – w końcu jest on przede wszystkim o hamowaniu agresji i różnych niezdrowych zapędów.

Książka jest bardzo przejrzysta i prosta w obsłudze. Już sama okładka zachęca do zasięgnięcia po nią – wydaje się być okładką książki, która daje poczucie komfortu (jak się okazuje, faktycznie taka jest!). Poradnik został podzielony na kilkanaście rozdziałów, z czego każdy z nich zawiera podrozdziały. Znajduje się w nim wiele ćwiczeń na uspokojenie się, nawiązań, odnośników, przykładów, faktycznych metod wraz z ich wyjaśnieniami. Praktycznie każda informacja zostaje zrozumiale objaśniona. Pojawiają się grafiki, które znakomicie obrazują to, o czym jest akurat mowa. Inaczej to wszystko ujmując: ten poradnik jest bardzo estetyczny. I to nie tylko pod względem wizualnym, ale również pod względem treści.

Stop doing, start being! 

(Przestań robić, zacznij być!)

Autorki ,,Mamo, nie krzycz” doradzają nam, jak nie wpaść w pułapkę szkodliwych schematów postępowania. Można by pomyśleć: ,,Łatwo im mówić!”. Owszem, takie myślenie może pojawiać się w trakcie czytania innych poradników. Jednakże w tym przypadku tak nie jest – autorki często powtarzają, że to jest w porządku, jeśli nie jesteśmy jeszcze w stanie wykonać jakiegoś konkretnego ćwiczenia albo przemóc się i ,,zacząć być”. Być dla siebie. Przede wszystkim dla siebie, co jest istotnym elementem tej książki. Już sam tytuł tego poradnika mógłby sugerować, że jest on o jakimś poczuciu winy i pretensjach do siebie. Lecz autorki stawiają właśnie na rozwój osobisty, na pozwalanie sobie na popełnianie błędów i na rozwijanie samoświadomości. To właśnie my powinniśmy być dla siebie najważniejsi, a nie nasze dzieci, partnerzy, rodzice czy znajomi. W ,,Mamo, nie krzycz” pojawia się nawiązanie do porównania autorstwa lekarki Monci Tello, która zestawia ze sobą dbanie o siebie podczas lotu samolotem i moment, w którym stewardessa pokazuje zasady bezpieczeństwa. Pierwsza z zasad mówi, by w przypadku konieczności skorzystania z masek tlenowych najpierw założyć ją sobie, a potem dziecku. Dlaczego? Otóż najpierw musimy zadbać o siebie, aby móc zaopiekować się innymi.

W ,,Mamo, nie krzycz” zostaje poświęcona uwaga nie tylko na to, co aktualnie dzieje się w naszym życiu, ale również na to, co doprowadziło nas do miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Często pojawiają się nawiązania do przeszłości, a konkretniej: do dzieciństwa. Autorki trafnie opisują to, w jaki sposób zostali wychowani nasi rodzice, dziadkowie. Jest to kwestia tego, w jakich czasach żyli. A wiadomo jak to jest z upływem czasu – wszystko się zmienia. Dlatego przez to jest nam coraz trudniej zrozumieć postępowanie naszych rodziców. I mamy trudności ze zrobieniem z tym czegoś dobrego – dla siebie i dla naszych dzieci. A należy pamiętać, że dzieci uczą się schematów postępowań właśnie od nas.

Mimo że jest to poradnik przeznaczony przede wszystkim dla rodziców, to można znaleźć w nim również rady nt. życia w relacjach, a przede wszystkim w związkach. Przykładem takiej rady jest ćwiczenie zatytułowane: ,,Uspokajający uścisk”.

Uspokajający uścisk jest wspaniałym narzędziem, które pozwala zbliżyć się do partnera i nauczyć się, jak być bliżej z samą sobą.

Nabardziej moją uwagę przykuł ,,plan na nagłe przypadki”, czyli ,,CIA”. ,,C” = cut (cięcie), czyli zatrzymanie się w danej chwili. ,,I” = imagine (wyobrażenie), czyli spojrzenie na to, z czym tak naprawdę przychodzi nam się zmierzyć w danej chwili. ,,A” = act (działanie), czyli świadome działanie w zgodzie ze sobą.

Teraz nadeszła pora na jeden z naukowych wykładów, czyli ,,Decydujące dziewięćdziesiąt sekund”, które w swojej książce ,,Udar i przebudzenie” opisała amerykańska naukowczyni Jill Bolte Taylor (zajmuje się neurologią). Wykład ten tłumaczy, w jaki sposób działa nasz organizm w złości. Gdy zaczynamy się złościć, odczuwamy tego fizyczne skutki (ściśnięte gardło, zaciskanie rąk, przygryzanie wargi). Autorki wyjaśniają nam, że to wszystko trwa dziewięćdziesiąt sekund, a potem złość ,,przepływa” przez nas i opuszcza organizm. I to od nas zależy, czy pozwolimy na to, aby ten proces trwał dłużej, niż dziewięćdziesiąt sekund. Autorki podkreślają, że jest to przydatna informacja, ale raczej jedynie dla dorosłych. Nie powinniśmy oczekiwać takiej postawy od dzieci, ponieważ nie są one jeszcze w stanie zarządzać swoimi emocjami.

Krótkie podsumowanie

,,Mamo, nie krzycz” zostało stworzone po to, aby pomóc nam uporać się ze swoimi demonami. Oczywiście nie należy oczekiwać, że po przeczytaniu tego poradnika magicznie wszystko stanie się jasne i ,,jakoś” się ułoży. Nie, to ma nas jedynie nakierować i sprowadzić na właściwe tory. I tego są świadome jego autorki. ,,Mamo, nie krzycz” zawiera w sobie wiele cennych informacji. I to nie tylko takich, które brzmią jak ,,naukowy bełkot”. Tak jak już wspomniałam, pojawiają się również konkretne przykłady, potwierdzające autentyczność tematu, który w danej chwili jest poruszany.

Jeannine Mik i Sandra Teml-Jetter w imponujący sposób korzystają ze swojego doświadczenia (zarówno zawodowego, jak i życiowego) i przelewają je na papier. Ich słowa w klarowny sposób obrazują nam to, z czym niektórzy na co dzień się zmagają. Ich słowa przynoszą pocieszenie, nadzieję oraz dostarczają porządną dawkę siły i energii do walki. Walki o siebie, o lepsze jutro i o udane życie naszych potomków.

Poradnik ten jest pełen rozsądnych rad, które naprawdę warto wypróbować. Z pewnością nie zaszkodzą, ale za to mają szansę pomóc. Został stworzony od serca, co zdecydowanie jest widoczne. Jeannine Mik i Sandra Teml-Jetter tworzą zgrany i profesjonalny duet.

Leave A Reply

Your email address will not be published.