[Recenzja książki] Mieczysław Gorzka „Lilie”

Po pierwszych stronach „Lilii” Mieczysława Gorzki poczułam rozczarowanie. Przecież miał być kryminał z ciekawą zagadką, a tu od razu czarno na białym pani zabija pana. No to jaka to zagadka, skoro wiadomo, kto, kogo i w dodatku dlaczego. Nie dałam jednak za wygraną, bo pomyślałam, że może jednak autor przygotował coś ciekawego. I zaczęła się jazda bez trzymanki. Książka jest rewelacyjna, początkowa scena zabójstwa rozpoczyna prawdziwą ucztę dla miłośników zagadek. Powracają sympatyczni śledczy Marcin Zakrzewski i Karina Buczko. I oczywiście pojawia się prawdziwa zagadka, powiązana rzecz jasna, z początkową sceną, ale  dużo bardziej skomplikowana i trudna do odgadnięcia, dla mnie nawet niemożliwa. Do końca nie wiedziałam, kto jest sprawcą, a kto ofiarą. Do tego dochodzi wątek zagadki sprzed lat, nie wiadomo, czy i w jaki sposób powiązany z obecnymi wydarzeniami, ale wciągający i dobrze opisany.

Przyznaję, ze powieść czytałam z zapartym tchem, tym bardziej, iż „Lilie” są napisane bardzo dobrze. Warsztat pisarski Mieczysława Gorzki może posłużyć za wzór dla innych autorów. Książka napisana jest w lekkim stylu, łatwa w odbiorze, ale jednocześnie nie kojarzy się z płycizną, bo  jest wielowarstwowa. Na szczęście autor darował mi wulgaryzmy, podkreślenie męskiego stylu osiągnął w sposób bardziej subtelny. Nie przesadzał też w makabrycznych opisach, na szczęście najbardziej drastyczne sceny powierzył wyobraźni czytelnika. Za co pisarzowi jestem bardzo wdzięczna.

Jeżeli chodzi o postaci, wspomniałam o dwóch pierwszoplanowych śledczych, oprócz nich jest jednak cała plejada mniej lub bardziej ważnych i co należy mocno podkreślić bardzo różnorodnych. Większość Gorzka bardzo dobrze scharakteryzował i nadal im indywidualny rysunek, dzięki temu lektura stawała się jeszcze łatwiejsza w odbiorze.

Warto zauważyć, że „Lilie” to czwarta część cyklu o Marcinie Zakrzewskim. Oczywiście stanowi odrębna całość, ale odnoszę wrażenie, iż pewne drobne elementy zawarte w poprzednich tomach są wspomniane w tej części, ale trudno mi określić, jak bardzo tracę, nie czytając chronologicznie. Niestety, jakiś czas temu czytałam tylko pierwszy tom, dwa pominęłam, więc nie jestem do końca pewna, jak dużo mi umknęło. Czyli kolejność ma pewne  znaczenie.

Podsumowując bardzo polecam „Lilie” Mieczysława Gorzki jako świetny kryminał z zapętloną akcja i bardzo ciekawą, trudną do odgadnięcia zagadką kryminalną oraz ciekawie skonstruowanymi postaciami i dającymi się lubić oficerami śledczymi. Gwarantuję dobrą rozrywkę, a tak w ogóle to polecam cały cykl o Marcinie Zakrzewskim.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.