[Recenzja Książki] Robert Małecki – „Najgorsze dopiero nadejdzie”

Mam wielką przyjemność mieć w swojej kolekcji kolejną trylogię kryminalną po serii książek Przemysława Żarskiego i Izabeli Janiszewskiej, od Wydawnictwa Czwarta Strona.

Tym razem do moich rąk trafiły trzy tytuły Roberta Małeckiego – pierwsza z nich „Najgorsze dopiero nadejdzie” już za mną. Jak się sprawdziła?

Głównym bohaterem powieści jest toruński dziennikarz Marek Bener, który od kilku lat poszukuje swojej zaginionej żony i nienarodzonej córeczki. Z powodu utraty pomysłów na dobre artykuły, grozi mu zwolnienie z pracy. Nagle trafia mu się niezła okazja do pokazania swojego doświadczenia pisarskiego – Marek otrzymuje zlecenie napisania reportażu o pożarze w niedokończonym w budowie domu. Dla dziennikarza to strzał w dziesiątkę, lecz sprawy prywatne i artykuły sprzed lat zasieją zagrożenie w życiu mężczyzny. W pożarze ginie dawny przyjaciel Marka, jednocześnie były chłopak jego siostry.

Zaczynając od początku – książkę czytało mi się szybko. Akcja jest wciągająca, ale mnie najbardziej wciągnęła od około 200 strony. Dużo wątków, trochę zagmatwania, które później scalają się w jedno. Śmierć Wojciecha Holtza, wyjazd Pauliny – siostry Marka, do Londynu, porwanie Weroniki, która była żoną Holtza, sprawy biznesowe i polityczne, a wraz z nimi wychodzące na światło dzienne obrzydliwości, których dokonały osoby rządzące miastem. Autor ciągle rzuca kłody pod nogi głównemu bohaterowi. Kiedy jedna sprawa się na dobre nie zakończy, zaskakuje kolejną. Nie ma w tej książce żadnych niepotrzebnych opisów, zapychaczy. Historia jest napięta przez całość kryminału, dzięki czemu nie odkładałem jej wielu razy na półkę.

Ta trylogia to tak naprawdę debiut Roberta Małeckiego. Swoją premierę miała w 2016 roku, lecz została wydana w nowej szacie graficznej, którą uważam za o niebo lepszą od oryginału. Nie ocenia się książki po okładce, ale Wydawnictwo Czwarta Strona potrafią połączyć dwie najważniejsze rzeczy – mają u siebie świetnych autorów, a wydają książki, na które notorycznie chce się patrzeć, dotykać, podziwiać. Najlepsze jest to, że wybitne okładki łączą się z zawartością powieści.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny