[Recenzja Książki] Robert Małecki – „Wstyd”

Czy ukrywanie prawdy o sobie i swoim wewnętrznym „ja” jest dobrą postawą?

Na to nigdy nie ma dobrej odpowiedzi. W swojej najnowszej powieści „Wstyd” Robert Małecki podjął się bardzo trudnego tematu, który mówili wiele o społeczeństwie. O tolerancji, jej braku i przede wszystkim o lęku przed najbliższymi.

Julia Karlińska to 49 letnia była policjantka. W związku z pracą w służbach, przez całą powieść wszyscy zwracają się do niej per „Karla” – taki pseudonim nadali jej byli koledzy. Obecnie Karla uczy historii w prywatnym liceum medycznym. Jest matką bliźniaków – Janka i Pawła lecz wychowuje ich samotnie. Jej mąż, Adam, też był policjantem. 9 lat temu zginął w wypadku motocyklowym, a sprawcy nigdy nie odnaleziono.

Książka osadzona jest w miejscowości Śmierszyn. Dochodzi tam do zabójstwa Sławomira Nowaka, profesora matematyki, które zapoczątkuje nić dramatycznych przypadków. Każde z nich dotyczy życia prywatnego Karli, zaczynając od zaginięcia jej syna, Janka. Niestety, syn głównej bohaterki zostaje odnaleziony… martwy. Jako była policjantka, Karla nie wierzy w przypadki i jest pewna, że te dwie sprawy coś ze sobą łączy.

Gdy Karlińska nie radzi sobie po śmierci syna, ktoś próbuje rozdrapać stare rany. Jeden z policjantów wraca do wyjaśnienia okoliczności śmierci jej męża. Kobieta nie wierzy w odnalezienie sprawcy i jest sceptycznie nastawiona do powrotu do tej sprawy. Dowiaduje się jednak, że jeden z jej synów, działał w tym temacie na własną rękę i chciał sprawiedliwości…

„Wstyd” to wstrząsająca opowieść mówiąca o tym, że czasem nie chcielibyśmy poznać prawdy. Takiej prawdy, burzącej całe życie i otaczający świat. Również mówi o braku pogodzenia się z rzeczami, które są dla człowieka zbyt ciężkie. „Wstyd” może być też nauczką dla nietolerancyjnego społeczeństwa. Szczegółowo opowiada o emocjach ludzi borykających się ze swoimi tajemnicami, które zmienią ich obraz w drugim człowieku.

Robert Małecki po raz kolejny dał mi do zrozumienia, że jego książki czyta się niemal jednym tchem. „Wrzask” okazał się tak wciągający, że przeczytanie tego zajęło mi 5 godzin. Nie przypominam sobie, abym w ostatnim czasie jakąkolwiek książkę, która ma 400 stron przeczytał w niemniej niż 5 dni. W twórczości Roberta Małeckiego pomaga to, że autor do samego końca trzyma rozwiązanie historii swoich powieści, nakierowując na różne podejrzenia. One zazwyczaj się nie sprawdzają. Dzięki temu ten element zaskoczenia tkwi w czytelniku jeszcze przez jakiś czas od odłożenia książki.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.