[Recenzja książki] Simon Beckett „Zagubiony”

Tym razem trafiła mi się powieść Simona Becketta. Większość miłośników kryminałów zna tegoż pana z serii o doktorze Davidzie Hunterze. „Zagubiony” jest pierwszą książką nowego cyklu, którego głównym bohaterem jest Jonah Colley, dla odmiany policjant na zwolnieniu. Prowadzi on prywatne śledztwo, w które zaplątuje go jego były przyjaciel. W czasie aktualnego śledztwa wypływają wydarzenia sprzed dziesięciu lat, w ten sposób akcja prowadzona jest niejako dwutorowo, wydarzenia sprzed lat przeplatają się ze współczesnymi.

Postaci „Zagubionego” są bardzo urozmaicone, może nie ma ich zbyt wielu, ale też autor nie ogranicza się za bardzo. Nie polubiłam wszystkich, bo nie wszyscy byli kryształowi. Początkowo nawet do głównego bohatera czułam lekką niechęć, z czasem jednak dał się on polubić, a przynajmniej wzbudzał sympatię.

Akcja jest bardzo nieprzewidywalna. Zaczynając książkę nie miałam pojęcia czego spodziewać się po nowym cyklu, jednak w miarę ubywających stron ukazywał mi się bardzo ciekawy obraz, a kolejne wydarzenia czy kierunek, w  jakim zmierzała akcja zupełnie mnie zaskakiwał. Beckett odsłaniał kolejno tak zaskakujące motywy i sytuacje, że chwilami czułam się jak na karuzeli. No a zakończenie zaskoczyło mnie najmocniej. Spodziewałam się wszystkiego, czegoś takiego jednak nie przewidziałam w żadnym z wymyślonych scenariuszy. Co nie znaczy, iż książka jest niewiarygodna. W moim odczuciu autor świetnie umotywował kolejne zwroty akcji, tak, że wszystko pięknie do siebie się dopasowało.

Lektura „Zagubionego” sprawiła mi dużą przyjemność, między innymi dzięki stylowi, w jakim została napisana. Jeżeli ktoś wcześniej rozsmakował się w prozie Becketta, odnajdzie przyjemność także w lekturze nowego cyklu. Książkę czyta się lekko, postaci są dobrze skonstruowane dzięki czemu każdy jest indywidualny i nie miesza się z innymi,  język łatwy w odbiorze, dialogi nie są przepełnione wulgaryzmami, co mnie niezmiennie razi, akcja biegnie wartko. Tym samym „Zagubionego” czyta się z wypiekami na twarzy.

W początkach mojej opinii nazwałam książkę kryminałem. Nie do końca pewna jestem, czy miałam rację, bo „Zagubionego” można określić także jako thriller, czy powieść psychologiczną, i na pewno będzie to prawda. I być może właśnie to stanowi o sukcesie pisarza, wymieszanie stylów, jednoczesne wypełnienie kryteriów kilku gatunków powieści  przy lekkości stylu. Zachwyt czytelnika przy takiej lekturze zagwarantowany.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie opublikowany i widoczny

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.