Akcja „Kosiarza” przenosi czytelnika do Krakowa. To tutaj swoją działalnością sieje strach seryjny morderca, którego za wszelką cenę chce złapać tamtejsza policja. Tak najkrócej można streścić powieść. Jednak jest ona bardziej skomplikowana. Przede wszystkim należy nadmienić, że narracja jest wieloosobowa, jeden punkt widzenia należy do sprawcy, wtedy narracja jest pierwszoosobowa. Pozostałe wątki prowadzone są w trzeciej osobie i wtedy głównymi bohaterami są inne postacie.  Na początku może nawet trochę to mieszać w głowie, ale bardzo łatwo przyzwyczaić się do takiego opowiadania i uporządkować sobie te przeskoki narracyjne. Podobnie rzecz ma się z  przeskokami w czasie, chwilami miałam odczucie, że nie zawsze  chronologia jest taka oczywista, jednak dało się ją uporządkować i nie stanowiło to już problemu.

Bardzo dużym plusem jest język powieści. Tomasz Tomaszewski ma lekkie pióro więc odbiór tekstu jest samą przyjemnością, tym bardziej, że ze stron nie wylewają się tony wulgaryzmów, kilka grubszych słów pada, i owszem, ale da się je zrozumieć i zaakcentować nawet przez takiego przeciwnika, jak ja. Może jedynie za dużo tutaj zimnych spojrzeń, które powtarzają się przy każdej okazji. No i mam zażalenie do korektora chyba, bo kilka dziwolągów zdaniowych przepuścił (nie szukałam specjalnie, same wpadały w oko).

Akcja jest bardzo intensywna, ciągle dużo się dzieje, nie ma tu miejsca na dłużyzny i smęty, napięcie rośnie wraz z ubywającymi stronami, kulminacja to oczywiście ostatnie rozdziały powieści, w których wyjaśniają się wszystkie wątki. A rozdziały, przynajmniej moim zdaniem, są odpowiedniej długości, czyli często po kilkanaście, nawet kilkadziesiąt stron, czyli podwajają wgłębić się w treść i nie szatkują jej.

Teraz akcja, moim zdaniem bardzo ciekawa była zarówno część opowiadana przez sprawcę, jak tez opowieść o działalności policji. Autor bardzo wiarygodnie przedstawił myśli i działania mordercy, więc czytelnik nie odczuwa dyskomfortu podczas lektury. Trochę  trudniej przedstawia się sytuacja, jeżeli weźmiemy pod uwagę zakończenie. Oczywiście rozwiązanie jest ogromnym zaskoczeniem, pytanie tylko, na ile logicznie wynikającym z wcześniejszego tekstu. W moim przypadku tak na osiemdziesiąt procent, nie do końca mi takie rozwiązanie podeszło. Owszem, niespodzianka była, ale jednak pewna nieufność pozostała.

Śledztwo, policja, morderca; patrząc na te hasła można odnieść wrażenie, że „Kosiarz” jest kryminałem, jednak chyba dodałabym, iż zawiera ona elementy thrillera, nawet z domieszką psychologii, wtedy definicja byłaby pełna.

Na koniec, zachęcając do lektury „Kosiarza” Tomasza Tomaszewskiego, chcę uprzedzić, że lektura, pomimo, iż ciekawa i zaskakująca, napisana poprawnym językiem, jednak uprzedzam, że zawiera brutalne opisy tego, co człowiek Mozę wyrządzić swojemu bliźniemu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.