[Recenzja Płyty] Ola Igboaka – „Belo”

Na naszym rodzimym rynku muzycznym rzadko możemy spotkać artystów, którzy sięgają po muzykę r&b w całości w języku polskim. Tym czasem mamy o jedną artystkę więcej, która postanowiła „poromansować” z tym gatunkiem muzyki.

Już od pierwszej piosenki „Zostawcie Mnie” słychać, że mamy przed sobą artystkę wyjątkową. Ola miesza mówioną poezję ze śpiewem, lekko hip-hopowe rytmy z łagodnymi gitarami oraz mocnymi, ale jakże ważnymi emocjami. Nic więc dziwnego, że ten utwór został wydany na singiel jeszcze przed premierą albumu. Tak samo jest w piosence „Siła Trzystu”. Od razu do głowie przychodzi mi obraz filmu „Trzystu”. Tekst opowiada o ważnej rzeczy jaką jest nasza wewnętrzna siła, choć czasem mocno ukryta i musimy w nią uwierzyć i podzielić się z innymi. Muzycznie znowu mamy mieszankę – mówiony tekst z dobrym r&b’owym bitem.

Przysłuchując się tej płycie przypomina mi się m.in Kasia Wilk, czy Kasia Dereń, a najbardziej czuję te wpływy w piosence „Wszechświat Stanął w Miejscu”. Szkoda, że tak niewielu artystów nie boi się bawić w muzyce r&b. Ten typ muzyki ma to do siebie, że można swobodnie przekazać różną paletę barw, emocji i Ola dokładnie przedstawia je na swoim drugim krążku – „Belo”.

Na sporą uwagę zasługuje między innymi utwór „Dla U”. Jest to przepiękna ballada – też ze względu na tekst: „czekam aż zaśniesz będę i bronić przed snami, nie dam Ci dotknąć śniegu i nie dam Ci się sparzyć”.

W piosence „Na Obrazku z Przyszłości” muzykę prowadzi jazzowy akompaniament: „nie bój się, bo jestem tu i na zawsze będziesz Ty” to kolejny fragment, który może mocno odbić się echem w naszych głowach. Chętnie posłuchałbym tego utworu w jakimś klubie z całym zespołem, ponieważ ilość połączonych ze sobą instrumentów: bębny, piano, bas, mogą wprowadzić w przyjemny (wieczorny) trans.

Lubię też piosenkę „Nic Nie Chcę” – „będę spacerować po tym smutnym mieście, patrzeć w oczy ludziom, mówiąc, że nic nie chcę”. To taki moment na płycie, gdy chcemy się gdzieś schować, oderwać od rzeczywistości, iść po prostu przed siebie o niczym nie myśląc. Kto tak ma? Myślę, że my wszyscy miewamy takie chwile.

Na ostatniej piosence „Tam, gdzie nikt nas nie zaprasza” artystka mówi o przepychu, o tym jak na siłę próbujemy coś ugrać, załatwić, być w centrum, czasem niepotrzebnej uwagi.

Po wielkich premierach bardziej komercyjnych płyt, warto sięgnąć po coś zupełnie z innej beczki. Sam nawet nie sądziłem, że dam radę opisać dla kogoś ten album i zachęcić do jego odsłuchu. Jednak kolorystyka, niebanalne teksty, ciekawe linie melodyczne, śpiew powiązany z mową, hip-hop, jazz, poezja śpiewana, wielka swoboda w wyrażeniu siebie, zasługuje na sprawdzenie, odsłuchanie, zapoznanie się z treścią tego wydawnictwa.

pełny album dostępny od dziś na m.in Spotify:

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...

Hollywood Vampires już za tydzień zagrają w Polsce

Hollywood Vampires powracają do Polski. W najbliższy czwartek zagrają...
spot_imgspot_img